W ramach przygotowań do ślubu swego bratanka Wacusia, emeryt Protazy postanowił zadbać o swój wygląd. W tym celu udał się pewnego dnia do salonu fryzjerskiego. Aby zrobić dobre wrażenie na osobach, które może spotkać u fryzjera, emeryt założył swe tradycyjne ubranie wyjściowe, czyli trzydziestoletni garnitur, niebieski krawat w zielone grochy i buty na skórzanym obcasie.

W takim stroju Protazy wyszedł z mieszkania i udał się do najbliższego zakładu fryzjerskiego, do którego zwykle chodził. Fryzjer rozpoznał emeryta, jak tylko ten otworzył drzwi.

– Witam pana – rzekł fryzjer. Niestety, musi pan dziś trochę poczekać, bo, jak pan widzi, jest parę osób przed panem.

– Ależ nic nie szkodzi, poczekam – odparł Protazy.

Miał dużo czasu, więc te pięć osób przed nim nie wydawało mu się jakąś szczególną przeszkodą.

Wkrótce na fotelu usiadła pierwsza z tej piątki.

– Jak pana ostrzyc ? – zapytał fryzjer.

– Proszę zgolić mnie do gołej skóry – odrzekł klient.

– Tak całkiem na łyso ? – zdziwił się fryzjer.

– Tak, całkiem – odpowiedział pewnym głosem klient.

Fryzjer zaczął więc ścinać włosy, a Protazy z przerażeniem spoglądał, jak ich pęki spadają na podłogę, a przed lustrem zaczęła się pojawiać jakaś dziwna twarz zupełnie inaczej wyglądająca niż poprzednio.

Protazy zdziwił się, że tak pochopnie można pozbyć się takiej bujnej fryzury.

Był mocno zdegustowany, gdy fryzjer skończył golenie. Jego zdaniem, klient pogorszył swój wygląd.

Po chwili na fotelu usiadł drugi klient. Fryzjer ponownie zapytał, jak ma go ostrzyc.

– Proszę zgolić mi włosy z prawej półkuli, a drugą zostawić bez zmian.

Protazy o mało nie dostał zawału.

– Co ci ludzie dzisiaj wymyślają ? – szeptał do siebie z przerażeniem. Mieć pół głowy łyse, a pół z włosami ? Co za kicz ! Ja bym się tak nigdy nie pokazał na ulicy.

Fryzjer jednak nie okazywał żadnych emocji. Ostatecznie wykonywał tylko usługę, której zakres uzależniał od życzenia klienta.

Trzecia z osób, która była przed nim w kolejce miała długie włosy, które spadały jej na plecy.

– To pewnie jakiś hippis albo bigbitowiec – domyślał się Protazy.

Emeryt znów był zszokowany, gdy usłyszał, jak klient powiedział, że chce, aby go ogolono do gołej skóry, ale reszta włosów, które spadały na plecy, ma zostać.

– No czegoś takiego to jeszcze nie widziałem – szepnął do siebie przerażony Protazy. I jak on będzie wyglądał ? Przecież to już zupełne dziwactwo – myślał z niesmakiem emeryt przyzwyczajony do tradycyjnych fryzur.

Wkrótce przyszła kolej na czwartego klienta. Przerażenie i frustracja Protazego narastały coraz bardziej, gdy klient ten zażyczył sobie, aby ogolono go do gołej skóry po bokach, ale na czubku głowy włosy miały pozostać.

– A ten co znowu wymyślił ? – rozważał w myślach emeryt – będzie chodził z takim grzebieniem na głowie ? Przecież pomyślą, że jest nienormalny – snuł swe obawy konserwatywny Protazy.

Przed emerytem został już tylko ostatni z piątki klientów.

– A pana, jak ostrzyc ? – spytał fryzjer.

– Proszę mi nie ścinać żadnych włosów, chciałbym, aby pan mi zrobił loki.

To już na dobre wstrząsnęło Protazym. Z wrażenia tak mocno zakasłał, że prawie się zakrztusił.

– Coś się panu stało ? – zwrócił się do niego fryzjer – może szklankę wody ?

– Nie, nie, dziękuję – odparł Protazy – już mi przeszło, to tylko drobne zakrztuszenie.

Po tym dialogu fryzjer zajrzał do malej szafki, w której trzymał lokówkę. Tego przedmiotu prawie nie używał, bo właściwie był męskim fryzjerem, a ten na dobrą sprawę lokówki nie używa. Mimo to nigdy nie wiadomo, jaki się klient trafi. Teraz ten przedmiot się niespodziewanie przydał.

Fryzjer rozgrzał lokówkę i rozpoczął żmudną pracę polegającą na marszczeniu sztywnych włosów klienta do ich skręcenia. Nie było to łatwe zadanie. Klient miał wyjątkowo grube i twarde włosy. Wyglądał z nimi zupełnie przyzwoicie, ale czasem niektórzy mają dziwne pomysły. Takie zdanie podzielał też Protazy.

– Ciekawy jestem, jak to wszystko się zakończy. Tyle godzin tu już czekam, to mogę jeszcze trochę czasu poświęcić. Zobaczymy, jak fryzjer poradzi sobie z tymi krnąbrnymi drutami – mówił emeryt sam do siebie.

Po półgodzinnych zmaganiach fryzjerowi udało się wreszcie okiełznać oporne włosy. Zrobił to chyba zgodnie z oczekiwaniami klienta, bo ten zadowolony uiścił należność i z uśmiechem na ustach wyszedł z zakładu.

-Proszę bardzo, teraz pana kolej – zwrócił się fryzjer do Protazego – zapraszam na fotel.

– Jak pana ostrzyc ? – spytał fryzjer.

– No na pewno nie tak, jak tamtych panów przede mną – odpowiedział podniesionym głosem Protazy.

– Ależ ja nic panu nie narzucam – odrzekł fryzjer – rozumiem, że pan woli tradycyjne fryzury. Zresztą te ekstrawagancje są domeną młodych. Domyślam się, że w pana wieku eksperymenty nie są wskazane.

-Absolutnie nie – kategorycznie odpowiedział emeryt.

– Proszę pana, ja jadę na wesele i muszę mieć fryzurę zgodną z wyglądem typowym dla gości weselnych. Przecież nie będę z siebie robić jakiegoś dziwadła. Proszę tylko skrócić i wyrównać włosy po bokach, trochę u góry i trochę z tyłu. Zresztą dużo nie ma co skracać, bo i włosów zostało mi niewiele. Rozumie pan, nie mam już 20 lat, a wiek robi swoje z biegiem lat to i włosów na głowie jest coraz mniej – kontynuował wypowiedź Protazy.

– Niech się pan nie przejmuje – odrzekł fryzjer – zrobię tak, że będzie pan zadowolony.

W ciągu następnych 15 minut fryzjer starannie skracał i wyrównywał włosy Protazego, po czym stwierdził;

– No, gotowe, teraz powinno być dobrze, tak, jak pan sobie życzył.

Protazy spojrzał w lustro. Popatrzył najpierw na wprost, potem z boku i z uznaniem wyraził się o pracy fryzjera:

– Widzę jednak, że jest pan artystą. Potrafi pan spełnić każde życzenie.

Uznanie Protazego zmalało, gdy fryzjer zakomunikował mu, ile ma zapłacić.

-A czemu tak drogo ? – zdziwił się emeryt – ostatnio, jak u pana byłem, to zapłaciłem o 5 złotych mniej.

– Sam pan rozumie – tłumaczył się fryzjer – wszystko drożeje, więc i ja jestem zmuszony podnieść ceny. Zresztą, jako emeryt i stały klient zapłacił pan tylko o 5 złotych więcej. Otrzymał pan rabat, bo normalnie musiałby pan dopłacić kolejne 5 złotych.

– W takim razie dziękuję za rabat – odrzekł Protazy, który po wyjaśnieniu fryzjera poczuł się usatysfakcjonowany takim łaskawym potraktowaniem.

Emeryt wrócił do swego mieszkania. Jeszcze raz spojrzał w lustro, żeby się upewnić, czy został dobrze ostrzyżony.

Wizyta u fryzjera na tyle się przeciągnęła, że nastał wieczór. Pod wpływem przeżyć i zderzenia z nowymi trendami w zakresie modnych fryzur konserwatywny emeryt szukał ukojenia swych skołatanych nerwów, jakie były wystawione na próbę w czasie wizyty w salonie fryzjerskim.

Teraz mógł tylko wypić herbatę i zjeść tradycyjnego wafelka, zanurzając go w ulubionym dżemie morelowym.

Jak zwykle, wysłuchał wiadomości w telewizji i udał się na spoczynek nocny, czekając na następny ranek.

Kolejny dzień przygotowań do prawdziwej wyprawy, jaką stanowił wyjazd na uroczystości ślubne jego bratanka Wacusia.

Teraz przed nim pozostawało tylko jedno wyzwanie. Zaplanowanie trasy podróży i zakup biletów kolejowych. Na to jednak Protazy przeznaczył kolejny dzień.