1.
W sercu sawanny, w głębi Afryki,
Wśród porośniętych trawą pól dzikich,
Wśród szerokiego znajomych grona
Mieszkała sobie zebra Aldona.

2.
Zebry, jak wiemy, duże i małe,
Całe są w paski czarne i białe
I choć się nowe rodzą co roku,
Są czarno-białe z przodu i z boku.

3.
Żadna z rodziny zebr nie myślała,
Czemu natura paski im dała,
Więc z ich kolorem jest pogodzona,
Właściwie każda, lecz nie Aldona.

4.
Na pomysł kiedyś wpadła niezwykły:
Chociaż do pasków zebry przywykły,
Ona te paski mieć przecież może
W zielonym oraz w żółtym kolorze.

5.
Dość jej już było czerni i bieli,
Więc wyruszyła pewnej niedzieli,
By znaleźć kogoś, kto by spróbował
Wszystkie te paski jej przefarbować.

6.
Przypadkiem właśnie gdzieś usłyszała,
Że w dżungli żyje jaszczurka mała,
Co umie robić różne barwniki,
Które pakuje w małe słoiki.

7.
Tworzy je sama z liści palmowych,
Które przynosi jej wąż metrowy,
Ma hobby bowiem niespotykane:
Przenosi liście w pysku trzymane.

8.
Wkracza Aldona do dżungli wnętrza,
Lecz ilość przeszkód przed nią się spiętrza,
Przebrnąć przez gąszcze, to trudna sprawa,
To liana zwisa, to kłuje trawa.

9.
Leczy, gdy się pragnie być oryginalną,
Czy w porę deszczu, czy też w upalną,
Trzeba iść zawsze prosto do przodu,
Aby nie doznać potem zawodu.

10.
Kroczy więc zebra, szuka jaszczurki,
W górze brzmią papug krzykliwe chórki,
Bo zadziwione patrzą ku ziemi,
Widząc, jak zebra brnie wśród zieleni.

11.
Tymczasem w dżungli dzielna Aldona
Przed sobą widzi ciało pytona,
Lecz nie przeraża jej widok węża,
Choć ten dość groźnie wzrok swój wytęża.

12.
Od razu stawa zebra pytanie:
„Czy wiesz, gdzie może mieć swe mieszkanie
Mała jaszczurka, co farby chowa,
Idę, by u niej się przemalować”.

13.
Pyton, choć długo w dżungli bytował,
Tak się zadziwił, że tkwił bez słowa,
Bo nie zdarzyło się do tej pory,
By ktoś chciał sierści zmieniać kolory.

14.
Lecz już po chwili rzekł do Aldony:
„Pomysłem twoim jestem zdziwiony,
Ale nie moja to przecież sprawa,
Idź tam, gdzie rośnie wysoka trawa.

15.
W niej mieszka właśnie jaszczurka mała,
Która z pewnością będzie wiedziała,
Co zrobić, żeby w sierści Aldony
Był kolor żółty oraz zielony”.

16.
Podziękowała zebra z wdzięcznością
I poszła walczyć z traw obfitością,
Prze nie się zaraz przedrzeć musiała,
A przecież zebra nie jest tak mała.

17.
Stąpa Aldona wolno przed siebie,
Kopytem w trawie ostrożnie grzebie
I źdźbła rozgarnia miękko, wytrwale,
Aby jaszczurkę w gąszczu odnaleźć.

18.
Wtem coś się w trawie żwawo porusza,
To się jaszczurka z gąszczy wynurza
I przed Aldoną staje, jak wryta,
O cel wizyty zdziwiona pyta.

19.
Zebra jej na to tak odpowiada:
„Do ciebie dzisiaj z wizytą wpadam,
Bo też słyszałam, że jesteś w stanie
Odmienić całkiem moje ubranie.

20.
Masz ponoć farby w różnym kolorze
I pomalować sierść moją możesz,
W miejsce tych pasków białych i czarnych
Żółto-zielone wprowadzisz barwy”.

21.
Dumna, że ktoś ją w dżungli odnalazł,
Wzięła jaszczurka dwie farby zaraz
I, chcąc pokazać swoje walory,
Zmieniać zaczęła zebrze kolory.

22.
Pasek po pasku bardzo starannie,
Zgrabnie, fachowo i nienagannie
Jaszczurka żeby zdobiła ciało,
By w nowe barwy się przyodziało.

23.
W pewnym momencie jaszczurka widzi,
Że farb zabrakło, mocno się wstydzi,
Bo też nie całkiem była gotowa,
By takie duże zwierzę malować.

24.
Poszła więc zaraz do swej kryjówki,
Aby wyciągnąć cienkie próbówki
I tajnych płynów w nie ponalewać,
Mieszać, potrząsać, chłodzić, podgrzewać.

25.
Po wszystkich tajnych takich zabiegach
Jaszczurka znowu z gąszczy wybiega
I niesie z sobą w zapale dzikim
Farb dodatkowe cztery słoiki.

26.
Aldona stoi sztywno, cierpliwie,
Choć już by chciała iść, niewątpliwie,
Lecz czeka, kiedy nastąpi przełom.
Kiedy jaszczurka skończy swe dzieło.

27.
Minęło jeszcze minut piętnaście
I ukończyła jaszczurka właśnie
Największe dzieło przez nią stworzone:
Na zebrze paski żółto-zielone.

28.
Stawia Aldona teraz pytanie:
„Ile kosztuje to malowanie
I czym zapłacić mam za twe dzieło,
Które na sierści mojej spoczęło ?”.

29.
Jaszczurka dumna ze swojej pracy,
Rzekła, że pieniądz nic tu nie znaczy:
„Tyle przeżyłam wielkich emocji,
Że to za darmo daję, w promocji”.

30.
Zebra więc wraca uszczęśliwiona,
Jedyna w świecie żółto-zielona,
Chyba z zazdrości dostaną febry
Wszystkie znajome w sawannie zebry.

31.
Kroczy wyniośle z gracją Aldona,
Pręży się cała aż do ogona,
Myśli, że w nowe barwy przybrana
Przez innych będzie wprost uwielbiana.

32.
Los bywa często jednak złośliwy,
Nieodgadniony i nieżyczliwy,
Właśnie on sprawił, jakby planował,
Że się zaczęła pora deszczowa.

33.
Na zebry żółto-zielone ciało
Spadło soczystych kropel niemało,
Spłynęły on z ciała Aldony,
A z nimi ubiór żółto-zielony.

34.
Morał wypływa z tej opowieści,
Który niezmienny jest w swojej treści:
Na ogół skutki tego niemiłe,
Gdy się naturę zmienia na siłę.