1.
W pewnym lesie pełnym sosen
Żył od kilkunastu wiosen
Żbik łagodnym prawy, szczery,
Co na imię miał Seweryn.

2.
Czy dniem jasnym, czy też nocą
Gotów wszystkim iść z pomocą,
Wobec innych przyjacielski
Chciał wytwarzać nastrój sielskie,

3.
Ale w leśnych zwierząt stadzie
Zawsze się ktoś taki znajdzie,
Kto w bój wszelkie siły rzuci,
Aby nastrój ten zakłócić.

4.
Dwie wiewiórki tam mieszkały,
Które stale na las cały
Roznosiły plotek masę
Nieprawdziwych zresztą czasem.

5.
Miały dużą też ochotę,
By żbik plotek był podmiotem,
Więc historie wymyślone
Mknęły w lesie w każdą stronę.

6.
Powiedziały raz jastrzębiom,
Że się w żbiku myśli kłębią
Bardzo groźne i niegrzeczne,
Dla nich nawet niebezpieczne.

7.
Żbika były ponoć słowa,
Że chce na nie zapolować
I jastrzębie dwie rodziny
Schrupać w ciągu pół godziny.

8.
Przerażone tym jastrzębie
Napotkały wnet na dębie
Dwie kukułki sprytne bardzo,
Co plotkami nie pogardzą.

9.
Mówią zatem im jastrzębie,
Że żbik noże nosi w gębie,
Będzie rzucał nimi w oczy,
By kukułkom wybić oczy.

10.
Mkną kukułki pełne strachu
Tam, gdzie dzik coś kopał w piachu
I tak mówią pełne złości:
„Trzeba mieć się na baczności.

11.
Żbik straszliwy i ponury
Chce na ciebie skoczyć z góry,
Pokaleczyć i podrapać,
Więc się nie daj jemu złapać”.

12.
Dzik się przejął ostrzeżeniem,
Zaraz spotkał dwa jelenie
I tak mówi: ”Bracia moi,
Żbik tu niedaleko stoi.

13.
Tylko patrzeć, jak się zjawi,
Aby zdrowia was pozbawić,
Wściekły, groźny, rozjuszony,
Który ogon ma ogromny

14.
I tym może on ogonem
Mocno machnąć w waszą stronę,
Bierzcie zaraz zapas nogi,
Zanim wam połamie rogi”.

15.
Po rozmowie takiej z dzikiem
Wpadły one wnet w panikę,
Napotkały cztery sarny,
Mówią: ”Wasz los będzie marny,

16.
Jeśli stąd nie odejdziecie,
Najgroźniejszy żbik na świecie
Zaraz tutaj się pojawi
I niemały kłopot sprawi.

17.
On ma zęby metalowe,
Zagryźć noże nawet krowę
I was pewnie nie oszczędzi,
Uciekajcie, on już pędzi”.

18.
Sarny strach ogarnął spory,
Które, depcząc muchomory,
Umykały leśną ścieżką,
Dysząc przy tym bardzo ciężko.

19.
Gdy przed sobą zobaczyły,
Że przed nimi bóbr otyły
Zmierzał wolno do potoku,
To zwolniły nieco kroku.

20.
Zaraz dają ostrzeżenie:
„Czujnym musisz być szalenie,
Bo tuż obok, tam gdzie tuje,
Bardzo groźny żbik grasuje.

21.
Uszy długie ma, sterczące,
Ciała wszelkie mocno tnące,
Pewnie uszy to stalowe,
Przetną ciebie na połowę”.

22.
Bóbr przyspieszył mocno kroku,
Może żbik go mieć na oku
I tym uchem metalowym
Dwie połówki zrobi z głowy.

23.
Spotkał w lesie tym borsuka,
Który drzemał w starych bukach
I tak mówi drżącym głosem:
„Złą wiadomość tobie niosę.

24.
Oto zbliża się żbik straszny,
Który ogon ma żelazny,
Jak nim machnie, już po tobie,
Radzę ci, jak radzę sobie.

25.
Znikaj szybko gdzieś w gęstwinę
Przed złowrogim Sewerynem,
Potraktuje wszystkich srogo,
Nie oszczędzi dziś nikogo.

26.
Umknął borsuk, liście trącał,
Przez to skrócił sen zająca.
Jego o tym też uprzedził,
Że go zaraz żbik nawiedzi.

27.
„Ma on łapy, jak łopaty,
Nimi zrywa mchy i kwiaty,
Twoją sierść też porozrywa,
Gdy nie będziesz się ukrywać

28.
Już najwyższa przyszła pora,
Aby umknąć od potwora,
Niech więc każdy wnet unika
Nawet spojrzeń tego żbika”.

29.
Zając zmienia okolicę,
Nagle widzi dwie łasice,
Co nie zdają sobie sprawy,
Kto przybiegnie tu, w ich trawy.

30.
Krzyczy zając: „Wszystkim biada,
W każdy nasz zakątek wpada
Groźny żbik, co zieje ogniem,
Spali wszystko, czego dotknie”.

31.
Dwie łasice przez czas cały
W trawach w różne gierki grały,
A tymczasem głos zająca
Z tej beztroski je wytrącał.

32.
Spoważniały nie na żarty,
Popędziły niby charty,
Bo nikt takim być nie pragnie,
Kto w objęcia żbika wpadnie.

33.
Biegną szybko, bez wytchnienia,
Patrzą, a tu w sosny cieniach
Lis wyciąga się leniwie,
Kark ociera o igliwie.

34.
Przystanęły na minutkę,
Mówią, że z żałosnym skutkiem
Może skończyć się ten relaks,
Gdy się zaraz nie pozbiera.

35.
„Kończ już, lisie, to leżenie
I uciekaj w gęstwin cienie,
Bo niebawem tu, gdzie leżysz,
Bardzo groźny żbik przybieży.

36.
Głowę ma, jak czołg, potężną,
Chyba z brązu lub mosiężną,
Gdy uderzy tu, wśród sosen,
Każdy padnie pod tym ciosem”.

37.
Lis się zerwał przerażony,
Jak ukropem poparzony,
Zadarł w górę rudą kitę
I uciekał, dysząc przy tym.

38.
W drodze natknął się na wilka,
Który złapać chciał motylka,
Co go drażnił nieprzerwanie,
Gdy mu siadał na posłanie.

39.
„Drogi wilku” – list ostrzega,
„Straszny żbik po lesie biega,
Kogo spotka, tego zgładzi,
Czas się z lasu wyprowadzić”.

40.
Wilk posłuchał lisa rady
I wśród całej tej gromady,
Co się przestraszyła żbika,
Na skraj lasu szybko zmyka.

41.
A tymczasem żbik na drzewie
Siedzi i o niczym nie wie,
Widząc tłum pędzących zwierząt,
Myśli, dokąd tak on zmierza.

42.
Ta historia pokazuje,
Jak też plotka życie psuje,
Niejednemu przez tę plotkę
Gorycz wlano w życie słodkie.