Bajka powstała specjalnie z okazji wystawy kotów w Powiatowym Centrum Kulturalno Rekreacyjnym we Włoszczowie w 2015 roku

W znanym mieście Włoszczowie
Uradzili radcowie
Rady Miejskiej członkami będący,
Że czas miasto ożywić,
By przestali się krzywić
Wokół ludzie się smętnie snujący.

Pomyśleli, że właśnie,
Zanim z nudów gród zaśnie,
Stworzyć wszystkim szczególną atrakcję,
Co stworzyłaby wokół
Ożywienia blask w oku,
Wywołało powszechną reakcję.

Byłoby więc ciekawe
Zrobić kotów wystawę,
Tych puszystych i dumnych piękności,
Wreszcie coś by się działo,
Ludzi z domów wygnało,
Inne miasta by pękły z zazdrości.

Tak więc w jednej wręcz chwili
Swym podwładnym zlecili
Rozesłane ogłoszeń po kraju,
Że niedługo jest w planie
Wielkie kotów spotkanie,
Które tutaj odbędzie się w maju.

Niech więc każdy z ochotą
Sprawi frajdę swym kotom
I przybędzie ze swoim pupilem.
Na wystawie zagości
Konkurs kocich piękności,
Więc emocji przeżyje się chwile.

Show tej rzadkiej natury
Tutaj, w Centrum Kultury
I Rekreacji się właśnie odbędzie,
A więc trafić z łatwością,
Przyjdzie wszystkim z pewnością,
Bo to miejsce dość znane jest wszędzie.

W ogłoszeniu podano,
Że sto miejsc przewidziano
Dla tych, którzy zaszczycą Włoszczową,
Dzięki ich obecności
Ta wystawa w przyszłości
Może stać się imprezą kultową.

A nazajutrz o świcie,
Kiedy słońce obficie
Blask na Ziemię wysłało z chmur cienia,
Gdy witało nas z góry,
Wprost do Centrum Kultury
Napływały już pierwsze zgłoszenia.

Po ich wszystkich zliczeniu,
Ku wielkiemu zdziwieniu,
Okazało się, trzeba powiedzieć,
Że tych zgłoszeń to razem,
Przeliczonych trzy razy,
Było tam dziewięćdziesiąt i dziewięć.

Rada Miejska zadrżała,
Znów się zaraz zebrała,
Gdyż zdarzyło się coś niedobrego,
Wszelkie plany wystawy
Zagrożone się stały,
Bo zabrakło im kota setnego.

Wyszli radni na miasto
Przed godziną piętnastą,
By poszukać jakiegoś gdzieś kota,
Po godzinie przy płocie
Natrafili na kocię,
Dość mizerna to była istota.

Lecz co robić innego ?
Zaraz trzeba wziąć tego,
Zadowolić choć takim się kotkiem,
A ponieważ był chudy,
Przygarbiony i rudy,
Więc nazwali go wprost – Mizerotkiem.

Wszystkie koty już prawie
Na tej wielkiej wystawie
Pokazują swe wszelkie walory,
Piękne, tłuste, puszyste,
Wyczesane i czyste,
Te wspaniałe natury wytwory.

Nagle przy nich dość szpetny
Zjawia się ten kot setny,
Jakby wzięty gdzieś z domu sierotek,
Wychudzony, pobladły
I z ogonem opadłym,
Na wygraną bez szans Mizerotek.

Inne koty się puszą,
Bo pochwalić się muszą,
Jakie piękne też są i dorodne,
Lśnią ich futra wspaniałe,
Czarne, szare i białe,
Sędziów ocen najwyższych są godne.

Reklamują się koty,
Wyliczając swe cnoty,
Kot japoński, syjamski i tajski,
Jeden zły na drugiego,
Że udaje lepszego
I ten perski i sfinks, i malajski.

Rosła wokół agresja
I wzmagała się presja
Zgromadzonej w tym dniu publiczności,
Która razem z sędziami
Zachwycona kotami
Oglądała te rzadkie cudności.

A u kotów bez przerwy
Nasilały się nerwy
I poczucie swej własnej wyższości,
Każdy syczał i sapał,
Chętnie innych by drapał,
Żeby wygrać ten konkurs piękności.

Nagle koty wspaniałe
Z jakimś dzikim zapałem
Dumnie prężyć zaczęły swe ciała,
Grzbiety w pałąk wygięły,
Miauczeć groźnie zaczęły,
Na nic żadna przestroga się zdała.

Cienkim piskiem zawyły
I ku sobie skoczyły,
Chcąc rywali pozbawić wygranej,
Wystrzeliły do góry
I w ruch poszły pazury,
Tworząc wokół moc sierści wyrwanej.

A nasz kot Mizerotek,
Jakby w trawie pod płotek
Skrył się w kącie i patrzył w milczeniu,
Jak te kocie czempiony
W bój ruszyły szalony,
Bo z nich żaden nie lubił być w cieniu.

Trwała walka zażarta,
Kotów grupa uparta
W zbitej masie walczyła ze sobą
I w tej walki wyniku
Każdy z jej uczestników
Przestał być już wystawy ozdobą.

Podrapane, zmarszczone,
Z pogryzionym ogonem
I z niejednym też wąsem wyrwanym,
Jak tu przyznać nagrody,
Kiedy znikł blask urody ?
Tutaj każdy jest z kotów przegrany.

Nagle z sędziów ktoś zerka
W kąt, gdzie kocie żeberka
Odznaczają pod sierścią się małe.
„Ciebie laur dziś spotka” –
Mówi do Mizerotka –
„To ty właśnie ten konkurs wygrałeś”.

W tej historii już pora
Teraz przyszła na morał,
Który życia ożywia koloryt,
Często los nam przewrotny
Daje wynik odwrotny
I nie zawsze wygrywa faworyt.