Pewnego dnia emeryt Protazy obudził się wcześniej niż zwykle. Odczuwał jakiś wewnętrzny niepokój, który nagle pojawił się, jak tylko emeryt otworzył oczy po nocnym śnie. Właściwie to nie miał powodu, aby się martwić. Jego stabilne, spokojne życie w niewielkim mieszkanku, które zapewniało spokój nie było powodem do nerwów. Tym razem Protazy przeczuwał, że wydarzy się coś nietypowego i, niestety, to przeczucie okazało się nieprzypadkowe. Ledwo skończył śniadanie, gdy nagle usłyszał dzwonek do drzwi. W pierwszej chwili zaczął się zastanawiać, kto też może go niepokoić. Nikogo się nie spodziewał, Zresztą wszelkie odwiedziny były awizowane telefonicznie. Po chwili dzwonek rozległ się ponownie. – Kto to może być ? – rozmyślał Protazy. Może listonosz przyniósł jakąś pilną przesyłkę ? Tylko od kogo ? Niczego nie oczekiwał. A jednak, jeśli to jakaś niespodzianka, to może warto otworzyć ? Pod warunkiem, że jest to listonosz, A jeśli są to jacyś włamywacze albo oszuści chcący wyłudzić pieniądze ? To wtedy jednak nie należałoby otworzyć. Tyle teraz słyszy się o różnych odwiedzinach podejrzanych osobników u samotnych emerytów pod pozorem sprawdzenia instalacji lub montażu jakichś wymyślonych czujników. Nie podejrzewający niebezpieczeństwa emeryci wpuszczają takich do mieszkania, a potem po ich wizycie okazuję się, że to i owo zniknęło. Protazy bił się z myślami jeszcze dobrą minutę, ale tym razem on, zwykle ostrożny i nieufny emeryt, postanowił zaryzykować,
-Trudno, otworzę, a niech tam … – rzekł do siebie.
W drzwiach ujrzał dwóch osobników, budzących, co prawda, zaufanie, ale to jeszcze nie świadczyło o ich zamiarach.
-Chyba jednak zrobiłem błąd – pomyślał Protazy, lecz zaraz rzekł do nich:
-Przepraszam, panowie w jakiej sprawie ?
Jesteśmy z administracji osiedla i przychodzimy do pana z propozycją – odparli prawie jednocześnie.
-A cóż to za propozycja ? – zapytał Protazy na progu, nie chcąc ich wpuścić do mieszkania.
-Proszę pana – kontynuował dialog jeden z nich – w najbliższych dniach planujemy otwarcie na naszym osiedlu klubu seniora. Uważamy, że powinno mieć ono uroczystą oprawę. Jednym z punktów programu będzie przecięcie wstęgi. Szukaliśmy do tego odpowiednich kandydatów. Z dokumentacji mieszkańców osiedla wynika, że jest pan najstarszym naszym mieszkańcem i doszliśmy do wniosku, że skoro jest to otwarcie klubu seniora, to również senior powinien przeciąć tę wstęgę. Dlatego przyszliśmy poinformować pana o tym wydarzeniu i zapytać, czy zgadza się pan wystąpić w tej roli.
Protazy poczuł się mocno zakłopotany Lubił przecież kameralną atmosferę swego domowego zacisza i źle się czuł, kiedy miał się pojawić publicznie i to jeszcze z tak uroczystej okazji. Nie czuł się więc zachwycony tą propozycją. Zrobił zagadkową minę sugerującą brak zdecydowania.
-Prosimy o odpowiedź – rzekli chórem zniecierpliwieni delegaci administracji – naprawdę będzie nam miło, jeśli pan się zgodzi.
Protazy zdawał sobie sprawę, że taka rola jest zaprzeczeniem jego natury, ale jako człowiek życzliwy i uczynny nie chciał stawiać innych w niezręcznej sytuacji.
-No dobrze – odpowiedział emeryt, nie wykazując jednak zachwytu.
-To świetnie – rzekli rozmówcy. Po chwili wszyscy weszli do mieszkania i usiedli przy stole.
-Zaraz panu wyjaśnimy, jaka będzie pańska rola. Otwarcie domu seniora odbędzie się w najbliższą sobotę o godzinie dziesiątej. Proszę przyjść na pół godziny przed terminem, potem przybędą przedstawiciele władz dzielnicy na czele z burmistrzem. Wtedy pan otrzyma od nas nożyczki i na umówiony znak przetnie wstęgę.
-A jaki to znak ? – spytał przejętym głosem Protazy.
-Po prostu powiemy, że prosimy o przecięcie wstęgi – rzekł jeden z delegatów.
Po przekazaniu tej informacji obydwaj wyszli z mieszkania emeryta. Protazy usiadł ciężko na fotelu i zaraz został zniewolony różnymi myślami rodzącymi się gwałtownie w jego głowie. Zaczął sobie robić wyrzuty, że niepotrzebnie się zgodził, narażając się na stres wynikający z obecności tak zacnych osób. Z drugiej strony było to konieczne, aby spełnić dobry uczynek wobec tych, którzy widzieli w nim godnego wystąpienia w tak odpowiedzialnej roli. Tu jednak pojawiły się obawy. A co będzie, jeśli nożyczki zaplączą się we wstędze ? A może będą tępe ? Wszyscy będą się wpatrywać w niego, a on uwikłany w walkę z krnąbrnym przedmiotem do cięcia narazi się tylko na pośmiewisko. Dopiero będą potem komentarze ! Na pewno w prasie lokalnej pojawią się nagłówki typu „ Skandal w nowym klubie seniora”, „Nieudolny senior zaplątany we wstęgę”, „Niewypał przy otwarciu nowej placówki”. Rola ta nie wydawała się łatwa. Protazy postanowił się do niej dobrze przygotować. Przede wszystkim musiał potrenować przecinanie wstęgi. Problem był jednak w tym, że nie miał w domu żadnej wstęgi , a i nożyczki używane od ponad trzydziestu lat nie były już takie ostre, żeby umożliwiły bezawaryjne wykonanie tak odpowiedzialnego ćwiczenia. Protazy postawił wszystko na jedną kartę, Postanowił zakupić nowe nożyczki, dzięki czemu odnowi nieco swe domowe wyposażenie. Również niezbędny wydawał się zakup wstęgi. Ponieważ jest to artykuł dość trudno dostępny, zdecydował się na zakup zwykłej wstążki, która na pewno taniej kosztuje. Nie chcąc tracić czasu, Protazy niemal natychmiast po podjęciu tej kluczowej decyzji wyszedł z domu i udał się do pobliskiej galerii, gdzie mógł kupić te przedmioty pod jednym dachem. Najpierw udał się do sklepu z artykułami gospodarstwa domowego. Gdy dotarł do półki z nożyczkami, stanął jak wryty. Przed oczami ukazała mu się cała gama tych wyrobów z rozmaitymi rękojeściami, o różnych długościach. Jedne miały proste ostrza, inne nieco dziwacznie wykrzywione. Stal przez kilka minut i w myślach wyobrażał sobie moment przecięcia wstęgi.-Tak na moje oko – myślał Protazy – taka wstęga ma co najmniej ze dwadzieścia centymetrów szerokości. W takim razie nie kupię małych nożyczek, bo bym ciął i ciął, i końca by nie było.
Wybór zatem ograniczył się do grupy nożyczek o długości dwudziestu centymetrów. Z drugiej strony nożyczki miały też służyć jako przyrząd domowy, a takie długie byłyby niezbyt wygodne. Protazy rozszerzył więc swe zainteresowanie na nożyczki o długości piętnastu centymetrów. Trudno, jeśli takimi nożyczkami przyjdzie mu ciąć wstęgę, to najwyżej zrobi o jeden ruch więcej. Teraz nastąpił drugi etap podejmowania decyzji o zakupie. Protazy oglądał poszczególne egzemplarze, chcąc wybrać te, które mają najbardziej dogodny uchwyt dla palców. Tu też niełatwo było podjąć decyzję, Nożyczki nie były dostosowane do palców o jednej grubości. Trzeba było więc sprawdzić, które z nich dobrze leżą w ręku. Tu też Protazy dokonał niemałego wysiłku zanim wybrał te najbardziej odpowiednie. Po zakupie nożyczek udał się do sklepu pasmanteryjnego w celu zakupu wstążki. Tutaj także emeryt doznał szoku, Przed oczami piętrzyły się na półkach wstążki o różnej szerokości i w całej gamie kolorów. Kolor odgrywał mniejszą rolę, Bardziej istotna była jej szerokość. Niestety, najszersza wstążka miał wymiar pięciu centymetrów, Cóż jednak miał robić ? Kupił taką pięciocentymetrową o długości trzech metrów w kolorze niebieskim. Po powrocie do domu rozpoczął intensywne ćwiczenia. Rozwiesił wstążkę pomiędzy dwoma krzesłami i nowymi nożyczkami zaczął ją przecinać. Wstążka nie była jednak dostatecznie napięta i nożyczki zaplątały się w nią, przez co przecięcie nie było możliwe, To wywołało u Protazego niepokój.
-A co się stanie, jeśli tamta wstęga też nie będzie dostatecznie napięta ? – myślał emeryt mocno przejęty rolą, jaka mu przypadła do spełnienia.
-To już jest loteria, nic na to nie poradzę – mówił do siebie – choć lepiej będzie, jak zawczasu sprawdzę naciągnięcie wstęgi, jak przyjdę do klubu.
Mimo tego postanowienia Protazy naciągnął mocniej wstążkę i tym razem się udało, emeryt podejmował dalsze próby jej przecinania, co spowodowało sukcesywne skracanie jej długości. Po dwóch godzinach cały pokój był pokryty niebieskimi skrawkami leżącymi w różnych częściach podłogi. Spowodowało to konieczność dodatkowej czynności, jaką było posprzątanie tego rozgardiaszu. Wyczerpany intensywnymi przygotowaniami Protazy szybko zasnął. Nazajutrz, a była to sobota, czyli dzień otwarcia klubu, Protazy raźno wstał z łóżka i tradycyjnie założył trzydziestoletni garnitur, różową koszulę i niebieski krawat w zielone grochy oraz buty na skórzanych obcasach. Na wszelki wypadek do kieszeni włożył zakupione w galerii nożyczki. Ostatecznie poznał je na tyle dobrze, że miał pewność wykonania skutecznego przecięcia wstęgi. Po przybyciu do klubu seniora natychmiast podszedł do wstęgi, sprawdzając jej napięcie. Ku swemu zadowoleniu ocenił na oko, że taśma ma jakieś piętnaście centymetrów szerokości, co idealnie pasowało do jego nożyczek. Po chwili zjawili się zaproszeni goście. Dyrektor klubu przywitał ich i zakomunikował, że najstarszy mieszkaniec osiedla pan Protazy dokona przecięcia wstęgi. Po chwili jakaś pani podeszła do emeryta, niosąc na czerwonej poduszce ogromne nożyce. Miały chyba ze trzydzieści centymetrów długości. Protazego ogarnęło przerażenie. Tyle ćwiczeń w domu okazało się bezużyteczne. Przecież takich gigantycznych nożyc nie udźwignie jedną ręką, a dwoma nie będzie przecinał wstęgi, bo się w nią zaplącze. Chwycił, co prawda, te nożyce, ale zawahał się i przez chwilę stał nieruchomo. Wśród gości zapanowało lekkie zamieszanie. Rozległy się szmery i pomruki. Poddenerwowany dyrektor zachęcał emeryta :
-Proszę bardzo, panie Protazy, niech pan przetnie wstęgę.
Zdesperowany emeryt, chcąc wyjść z twarzą z niezręcznej sytuacji, odłożył nagle wielkie nożyce na poduszkę, wyciągnął swoje i jednym ruchem sprawnie przeciął wstęgę. Rozległy się głośne oklaski, Dało to Protazemu pewność, że zebrani z zadowoleniem przyjęli jego wyczyn. Jedynie dyrektor, chcąc wytłumaczyć nieoczekiwane zachowanie emeryta, powiedział, że najpewniej czujemy się z osobistymi przedmiotami.