Zbliżała się zima, Emeryt Protazy, jako człowiek przezorny i zapobiegliwy, zrobił pewnego dnia przegląd zimowej odzieży i stwierdził, że powinien sobie kupić grube skarpetki. Z poprzednich zim została mu tylko jedna para, w której przecież nie mógł chodzić bez przerwy. W tym celu udał się do pobliskiej galerii, w której były sklepy różnych branż, w tym też sklepy tekstylne, gdzie można było skorzystać z bogatej oferty skarpetkowej. Protazy słyszał kiedyś, że w telewizji reklamowano skarpetki marki „Buldog”, które podobno odznaczały się odpornością na uszkodzenia mechaniczne, ale też i na niskie temperatury. Emeryt miał więc ułatwione zadanie, gdyż skarpetki marki „Buldog” sprzedawano tylko w jednym sklepie w galerii, więc nie musiał tracić wiele czasu na zwiedzanie wszystkich placówek handlowych. Protazy wszedł śmiałym krokiem do wnętrza sklepu, ale jego pewność znacząco spadła, gdy w stojących metalowych pojemnikach zobaczył stosy piętrzących się skarpetek. Były tam różne marki, nie tylko „Buldogi”. Poza tym poszczególne pary miały różne rozmiary. Nieco zakłopotany Protazy nieśmiało chwycił w ręce pierwszą z brzegu parę skarpet, Nie bardzo wiedział, czy rozmiar jest odpowiedni, Od kilku lat nie kupował skarpetek i trudno mu było się zorientować, jaki rozmiar byłby dla niego odpowiedni. Poza tym w ostatnich latach zmieniono oznakowanie numeracji, co kompletnie zdezorientowało emeryta. Protazy obejrzał opis na skarpetkach, ale nic on mu nie mówił, Ponadto skarpetki były różowe w zielone misie. Raczej nie nadawały się dla statecznego, mającego swoje lata emeryta. Oglądając kolejne pary, Protazy spoglądał na boki, czy przypadkiem nie zwraca na siebie uwagi obsługi sklepu. Bał się, że jego niepewne zachowanie wywoła podejrzenia o jakieś nieuczciwe zamiary. Nie chciał być uznany za jakiegoś złodzieja lub kombinatora o niejasnych intencjach. Mimo unikania kontaktu z obsługą zwrócił jednak uwagę jednej z pracownic sklepu. Która podeszła i miłym głosem zapytała:
-Widzę, że szuka pan skarpetek. Dla wnuczka, czy wnuczki ? Na ile lat, jakiej wielkości ? Protazy zdziwił się takim pytaniem. Dla jakich wnuków ? Przecież szuka skarpetek dla siebie.
Odpowiedział więc swej rozmówczyni, że interesują go skarpetki dla niego samego,
-W takim razie proszę przejść tam dalej, bo jest pan aktualnie w dziale dziecięcym – poinformowała pani z obsługi.
-Ach, tak – zdziwił się Protazy – dziękuję za informację. Nie zauważyłem , Speszony tą wpadką, jaka się przydarzyła już na progu sklepu przeszedł dalej w głąb pomieszczenia.
Tu też stały metalowe pojemniki, ale ich zawartość była wyraźnie inna. Nie było tu jaskrawych kolorów ani wzorów typu misie, czy samochodziki, Dominowały ciemne kolory, a i wielkość na pierwszy rzut oka bardziej pasowała do stóp Protazego. Niestety, znów pozostawał aktualny temat dobrania odpowiedniego rozmiaru. Podobnie, jak przy pojemniku z dziecięcymi skarpetkami, również i tu Protazy rozpoczął swe działania od rzucania nieśmiałych spojrzeń na opisy umieszczone na opakowaniach. Tu znów nietypowe i niepewne zachowanie emeryta zwróciło uwagę obsługi. Pewna pani sprawująca rolę doradczyni podeszła do Protazego i spytała:
-Zapewne poszukuje pan skarpetek, prawda ?
-Tak, istotnie
– odrzekł spokojnie Protazy, czując, że jego samodzielne dokonanie zakupu ma małe szanse powodzenia,
-A jaki rozmiar i kolor pana interesuje ? – spytała pani z obsługi, którą dla potrzeb przyszłego rozwoju wydarzeń nazwijmy panią Helą.
Właściwie to nie bardzo wiem. W ostatnim czasie zmieniła się numeracja i trudno mi powiedzieć, jaki rozmiar byłby dla mnie odpowiedni – ze szczerością wyznał Protazy.
Proszę pokazać stopę – powiedziała pani Hela – chcąc ułatwić emerytowi dobór skarpetek.
-To nie będzie takie proste. Bo mam na nogach buty
– rzekł Protazy.
To proszę zdjąć przynajmniej jeden but- kontynuowała dialog pani Hela.
W tym momencie emeryt poczuł się szczególnie niekomfortowo, Wiedział bowiem, że założył dziś rano dziurawą skarpetkę ze względów oszczędnościowych. Nie miał jednak wyboru. Zdjął but i zarumienił się na twarzy z powodu tej nieszczęsnej dziury. Pani Hela od razu zauważyła niewyraźną minę Protazego, jak również i dziurawą skarpetkę.
-Co, penie pan się zawstydził z powodu tej dziury ? – spytała. Nie ma powodu do wstydu, Przecież przyszedł pan kupić nowe skarpetki. To zrozumiałe, że potrzebuje pan zmiany.
Emeryt ośmielony łagodną oceną jego zachowania kontynuował dialog:
-No tak, ma pani rację, muszę zmienić skarpetki, zwłaszcza tę przedziurawioną.
Pani Hela wprawnym okiem oceniła wielkość stopy Protazego i zaproponowała mu skarpetki w kolorze zielonym o rozmiarze 42. W tym momencie podeszła pani, którą dla potrzeb przyszłego rozwoju sytuacji nazwijmy panią Elą. Była to inna pracownica sklepu, która miała odmienne zdanie, jeśli chodzi o dobór skarpetek dla Protazego:
-Ależ skąd, zielone i 42 ! Przepraszam, że się wtrącam do rozmowy, ale to gołym okiem widać, że najlepsze dla tego pana są brązowe skarpetki w rozmiarze 44.
-Nie zgadzam się z panią – odparła pani Hela. Dłużej tu pracuję i mam pewne doświadczenia.
Ponieważ ton dyskusji przybierał na sile, sytuacja ta zwróciła uwagę pani, którą dla potrzeb dalszego rozwoju przyszłych wydarzeń nazwijmy panią Melą.
-A cóż to za dyskusja ? – spytała.
-Dobór skarpetek ? Proszę pana – rzekła do Protazego – moje koleżanki zupełnie nie mają racji. Jest pan stworzony idealnie do skarpetek czarnych w rozmiarze 41. Przekona się pan, że będą idealne.
Panie Hela i Ela stanowczo zaprotestowały. Każda zaciekle broniła swojej koncepcji. Ożywiona dyskusja trzech pań wywołała zainteresowanie innych osób dokonujących zakupów w tym sklepie. Oczywiście każda z nich chciała być doradcą. Padały więc różne propozycje:
Niebieskie – rozmiar 39,
Granatowe – rozmiar 42,
Grafitowe – rozmiar 45,
Bordowe – rozmiar 46,
Szare – rozmiar 38.
Protazy słuchał tych propozycji i doszedł do wniosku, że musiałby mieć stopę w kilku wymiarach i zmieniać skarpetki w zależności od aktualnego rozmiaru, jaki by przybierała. Gwar narastał. Grupa dyskutantów dawno przekroczyła dziesięć osób. Przybywali coraz nowi życzliwi pragnący udzielić emerytowi właściwej porady. Głośna dyskusja przyciągała ludzi z pobliskich sklepów. Takiej frekwencji nigdzie dotąd nie było, Sprzedawcy z pobliskich placówek podejrzewali, że musiała mieć miejsce jakaś nadzwyczajna promocja, skoro w tym sklepie powstał taki tłok. Protazy spostrzegł, że w tym tłumie tak naprawdę już stał się niezauważalny. Wymknął się więc z galerii i wrócił do domu bez swych faworyzowanych skarpetek marki „Buldog”.
Właściwie nie były mu tak bardzo pilnie potrzebne. Poczeka, aż spadnie pierwszy śnieg.