W mieście, w którym mieszkał emeryt Protazy, organizowano kiedyś targi. Chciano w ten sposób zapoczątkować tradycję organizowania tej imprezy raz w roku. W tym celu na wyznaczonym obszarze wybudowano kilka hal targowych. Ponieważ targi miały charakter wielobranżowy, w każdej z hal mieli stoiska wystawcy z danej branży.

Dziwnym zbiegiem okoliczności Protazy, mimo zaawansowanego wieku, nigdy nie widział targów. Dlatego też, gdy pewnego dnia zobaczył na swoim osiedlu plakat informujący o tej imprezie, postanowił, wbrew swej naturze domatora, opuścić cztery ściany swego mieszkania i udać się na obrzeża miasta, aby zwiedzić tereny targowe.

Był akurat czerwiec, więc pora sprzyjająca różnym podróżom i wycieczkom. Zresztą odległość terenów targowych od miejsca zamieszkania Protazego nie była zbyt duża, co jeszcze bardziej zachęcało emeryta do dokonania tej wyprawy.

W dniu odwiedzin targów Protazy wyjął z szafy swój tradycyjny strój, czyli trzydziestoletni garnitur, różową koszulę, niebieski krawat w zielone grochy i buty na skórzanym obcasie. Nie wyobrażał sobie innego ubioru. Na targach z pewnością będzie dużo ludzi, więc musiał się odpowiednio zaprezentować. Oczywiście, jako człowiek nie lubiący rzucać się w oczy, nie zamierzał popisywać się swym strojem. Mógł go jednak ktoś zauważyć. Na takiej imprezie należało więc się pokazać w odpowiednim ubraniu.

Protazy przywdział więc swój tradycyjny ubiór i udał się na przystanek autobusowy. Znalazł tam autobus, który kursował do terenów targowych. Wkrótce dojechał do celu.

Przy wejściu na targi zorientował się, że musi kupić bilet wstępu, co kosztowało go piętnaście złotych. Dla niezamożnego emeryta był to spory ubytek, którego Protazy się nie spodziewał. Myślał, że wejdzie za darmo. Ostatecznie jest emerytem i spodziewał się jakichś finansowych preferencji. Targi to jednak nie impreza charytatywna, gdzie obowiązują twarde reguły biznesowe. Chęć zobaczenia targów przeważyła jednak nad koniecznością poniesienia takiego kosztu.

Po wejściu na teren targów Protazy od razu doznał zawrotu głowy. Tłumy ludzi przemieszczające się w różnych kierunkach, nerwowo i w pośpiechu wpłynęły na Protazego deprymująco. Poczuł, jakby wszyscy patrzyli na niego i dziwili się jego mocno nieaktualnym strojem. Może i tak było, aczkolwiek mijający go ludzie nie dokonywali wyraźnie swojej oceny emeryta pochłonięci zwiedzaniem poszczególnych hal targowych.

Podobnie jak inni, również i Protazy postanowił zajrzeć do jednej z nich. Po wejściu do środka zobaczył wiele stoisk, na których znajdowały się różne elektronarzędzia, takie jak wiertarki, pistolety do kołków, przecinarki i masa innych specjalnych przyrządów. Były też drobne maszyny, jak kosiarki, czy zmechanizowany sprzęt gospodarstwa domowego. Wszędzie obok niego przesuwały się tłumy zwiedzających. Protazy czuł, że zaraz ktoś mu wejdzie na plecy, więc szybko przesuwał się wzdłuż targowych alejek, zerkając w pośpiechu na przedmioty znajdujące się na poszczególnych stoiskach. Wkrótce jakimś cudem znalazł wyjście i opuścił halę, aby zaczerpnąć trochę oddechu na świeżym powietrzu. Dla emeryta przyzwyczajonego do cichego i spokojnego trybu życia taki zgiełk i hałas wywoływany przez różne reklamy dźwiękowe był nie do zniesienia. Ciekawość jednak zobaczenia wnętrz innych hal spowodowała, że Protazy gotów był znosić te wszystkie niedogodności i kontynuować obecność na targach.

W pewnym momencie zobaczył halę w kolorze różowym. Wydawało mu się trochę dziwne, żeby halę malować w takim kolorze, ale to tym bardziej wzmogło ciekawość emeryta, co też może się tam w środku znajdować.

Dla uzupełnienia należy nadmienić, że hala ta miała numer 15, czego Protazy nie zauważył. Wszedł do wnętrza i o mało nie zemdlał. Oczy wyszły mu na wierzch, serce zaczęło szybciej bić i podchodzić do gardła. Ledwo mógł złapać oddech. Oto bowiem ujrzał rząd stoisk z podobnym asortymentem, jakim była bielizna erotyczna. On, samotny człowiek, który raczej unikał takich widoków, teraz znalazł się, jak w centrum gorącego kotła. Tłum zwiedzających pchał go do przodu, a on przemieszczał się wzdłuż stoisk zawierających coraz to bardziej wymyślne i skąpe stroje. Usiłował odwrócić od nich wzrok, by nie poddawać się nadmiernym emocjom. Nie było to jednak możliwe, bo obok stoisk na zwiedzających wchodziły wręcz skąpo odziane hostessy, które wręczały ulotki reklamowe wystawców tych strojów.

Emeryt panicznie szukał wyjścia z hali, żeby ochłonąć, ale, jak na złość, nie bardzo mógł do niego trafić. Dziwnym zbiegiem okoliczności kręcił się wokół hali i wydawało mu się, że już po raz kolejny widział te same stoiska.

Zszokowany pobytem w tym nieoczekiwanym środowisku nagle dostrzegł wreszcie w oddali drzwi z napisem „Wyjście”. Uradowany przeciskał się przez tłum zwiedzających w tym kierunku, a gdy wyszedł z hali, nareszcie mógł głęboko odetchnąć.

– Takie emocje to nie dla emeryta – pomyślał. Lepiej być na świeżym powietrzu. Protazy nawet nie spodziewał się, że jego myśli niebawem się spełnią.

Gdy emeryt stał obok tej różowej hali, podszedł do niego pewien osobnik ubrany w granatowy garnitur z przyczepioną plakietką, a której wynikało, że jest to przedstawiciel organizatora targów.

– Przepraszam pana – zagadnął do Protazego. Pański wygląd, ten niekonwencjonalny strój budzą niewątpliwie duże zaufanie. Mam dla pana pewną propozycję. Poszukujemy chętnych do rozdawania ulotek reklamujących poszczególne hale. Tutaj akurat mam ulotki reklamujące halę nr 15. Za rozdanie tych ulotek otrzyma pan od razu wynagrodzenie w kwocie 50 złotych.

W głowie Protazego od razu uruchomił się mechanizm kalkulacyjny, Podpowiedział mu, że skoro wydał na bilet wstępu 15 złotych, to perspektywa zarobku 50 zł oznaczała pokrycie z nawiązką nieplanowanych wydatków.

Z tego względu Protazy od razu zgodził się na propozycję przedstawiciela, który powiedział, że zostawia ulotki i przyjdzie za pół godziny, żeby zobaczyć, ile emeryt rozdał ich rozdał i wypłacić wynagrodzenie.

Protazy stanął więc z ulotkami i nawet nie patrząc na ich treść, zaczął zapraszać przechodzących gości do odwiedzania hali nr 15. Rozdał część ulotek i w pewnej chwili podeszła do niego starsza dama z parasolką w ręku.

Protazy z uśmieszkiem chciał podać jej ulotkę, wyciągał już rękę, gdy nagle usłyszał:

– Ty stary świntuchu, co ty reklamujesz ?! Tę różową halę ?! Ty wiesz, co tam w niej jest ?! Same bezeceństwa. Precz mi z oczu z tymi ohydnymi ulotkami !

Dama wydawała gwałtowne okrzyki, okładając parasolką wątłe ciało Protazego, który w obronie przed jej ciosami wypuścił na trawę resztę ulotek, zasłaniając twarz rękami. Zdziwieni przechodnie zatrzymywali się, obserwując tę niecodzienną scenę, Wzburzenie starszej pani udało się opanować towarzyszącym jej wnukom, którzy w porę odsunęli bojowniczą seniorkę od Protazego.

Emeryt w pierwszej chwili nie bardzo wiedział, o co chodziło tej agresywnej kobiecie. Dopiero, gdy się odwrócił, zobaczył za sobą różową halę, a na niej napis „Hala nr 15”. Teraz dopiero zrozumiał, dlaczego niewiasta ta była tak zgorszona, Nie skojarzył bowiem, że nieświadomie zachęcał do odwiedzin różowej hali.

Po chwili zjawił się przedstawiciel organizatora targów, który już wcześniej dowiedział się o incydencie wywołanym przez damę z parasolką. Przepraszał Protazego za zaistniałą sytuację, Mimo że emerytowi zostało jeszcze kilkanaście ulotek do rozdania, przedstawiciel organizatora wręczył Protazemu banknot o nominale 50 zł i podziękował za współpracę. Emeryt speszony faktem stania się główną postacią tej niezwykłej sceny obserwowaną przez liczną grupę przechodniów pospiesznie opuścił teren targów.

Wracał do domu z piekącym plecami od uderzeń parasolki, Dolegliwości te przysłaniał mu 50-złotowy banknot, który stanowił pokaźne wzmocnienie jego skromnego domowego budżetu.