1. CIELĘ

1.
Pewne cielę
Plamek wiele
Miało kiedyś na swym ciele,
Nikt nie wiedział, może z jakieś przyszły miedzy.
Matka-krowa
Tkwi bez słowa,
Chociaż pomóc jest gotowa,
Nic nie zrobi, bo medycznej nie ma wiedzy.
Refren:
Matka-krowa z ojcem-bykiem
Chcieli alarm wzniecić krzykiem,
Ale już po krótkiej chwili
Plamy swoje odmienili
I podjęli przedsięwzięcie,
By ocalić swe cielęcie,
By go dłużej nie narażać
Poszli do weterynarza.
2.
Cielę stoi,
Nic nie broi,
Pewnie się choroby boi,
Która nagle przypłynęła bladym świtem,
Cały lament
I ten zamęt
Przez te plamki, jak atrament
Właśnie cielę całe ciało ma pokryte.
Refren:
Matka-krowa z ojcem-bykiem
Chcieli alarm wzniecić krzykiem,
Ale już po krótkiej chwili
Plamy swoje odmienili
I podjęli przedsięwzięcie,
By ocalić swe cielęcie,
By go dłużej nie narażać
Poszli do weterynarza.

2. KROWA
1.
Pewna krowa
Spod Rzeszowa
Była bardzo rozrywkowa,
Uwielbiała więc przebywać w dyskotekach,
Tam szalała
W ruchu cała,
Kopytami wywijała,
Czym w zdumienie mogła wprawić wręcz człowieka.
Refren:
Ostrzegali krowę wszyscy
I ci dalsi, i ci bliscy,
Że wypady te szalone
Mają również swą złą stronę.
Nawet mruczał mały kotek:
„Nie chodź, krowo, do dyskotek,
Bo w tym tańcu zwariowanym
Możesz kiedyś odnieść rany”.
2.
Ale krowa,
„Mądra” głowa,
Nie zmieniała swych zachowań
I pewnego dnia się sama doigrała,
Rogi zgięte,
Wymię wzdęte,
Dwa kopyta ma zwichnięte,
Teraz leży w swej oborze obolała.
Refren:
Ostrzegali krowę wszyscy
I ci dalsi, i ci bliscy,
Że wypady te szalone
Mają również swą złą stronę.
Nawet mruczał mały kotek:
„Nie chodź, krowo, do dyskotek,
Bo w tym tańcu zwariowanym
Możesz kiedyś odnieść rany”.

3.MAŁPA
1.
Pewna małpa,
Robiąc salta,
Wpadła kiedyś wprost do auta
I na tylnym tam siedzeniu sobie siedzi,
Z taką małpą
Tak upartą
Myślą, że coś zrobić warto
Właściciele auta oraz ich sąsiedzi.
Refren:
Ale małpa tkwi zażarcie
I rozpiera się w tym aucie,
Bo też autem właśnie ona
Chce po świecie być wożona.
Myślą wszyscy, co tu zrobić,
Żeby małpę stąd wygonić,
Może wcześnie tuż nad ranem
Zwabić jakimś ją bananem ?
2.
Z takim zwierzem,
Mówiąc szczerze,
Żyć niełatwo jest w plenerze,
Jeszcze trudniej, gdy się schowa w pomieszczeniu,
Ludzie skaczą
I tłumaczą,
Małpie wybryk ten wybaczą,
Żeby tylko przerwać jej marzenia.
Refren:
Ale małpa tkwi zażarcie
I rozpiera się w tym aucie,
Bo też autem właśnie ona
Chce po świecie być wożona.
Myślą wszyscy, co tu zrobić,
Żeby małpę stąd wygonić,
Może wcześnie tuż nad ranem
Zwabić jakimś ją bananem ?

4. ZEBRA
1.
Pewna zebra
Szybko biegła,
Połamała sobie żebra,
Teraz leży i wciąż czeka aż się zrosną.
Choć deszcz siąpi,
To nie wątpi,
Że niedługo to nastąpi,
Może nawet właśnie już najbliższą wiosną.
Refren:
Gdyby zebra tak nie biegła,
To w bezruchu by nie legła,
Zdrowa byłaby w całości,
Mogąc chodzić na wolności.
Teraz musi, nie bez racji,
Długiej poddać się kuracji,
By jej odzyskały blaski
Słynne biało-czarne paski.
2.
Małe skoki
Nieco w boki
Mogą spowodować szoki,
Gdy przecenia się zbyt swoje możliwości,
Ani febra,
Ni deszcz z cebra
Nic nie znaczą, kiedy zebra
Musi cierpieć za te swe lekkomyślności.
Refren:
Gdyby zebra tak nie biegła,
To w bezruchu by nie legła,
Zdrowa byłaby w całości,
Mogąc chodzić na wolności.
Teraz musi, nie bez racji,
Długiej poddać się kuracji,
By jej odzyskały blaski
Słynne biało-czarne paski.

5. KOGUT
1.
Pewien kogut
Szukał jodu,
Bo nie wdychał go za młodu,
Teraz chciał usnąć jego niedobory,
By z tym jodem
Mieć przygodę
I polepszyć swą urodę,
Trzeba jechać tam, gdzie morza obszar spory.
Refren:
Więc w pogoni za tym jodem
Chciał pojechać samochodem
I wciąż pytał: „Kto zabierze
Mnie, koguta, na wybrzeże ?”.
Odjeżdżały samochody,
Lecz nikt nie miał tam ochoty,
Aby z sobą wnet zabierać
Piejącego pasażera.
2.
Stoi kogut
Sam na rogu
W zadymionym miejskim smogu
I wciąż pyta, czy ktoś jedzie na wybrzeże,
Nie czas czekać
Ani zwlekać,
Musi kogut stąd uciekać,
Iść na dworzec, może pociąg go zabierze.
Refren:
Więc w pogoni za tym jodem
Chciał pojechać samochodem
I wciąż pytał: „Kto zabierze
Mnie, koguta, na wybrzeże ?”.
Odjeżdżały samochody,
Lecz nikt nie miał tam ochoty,
Aby z sobą wnet zabierać
Piejącego pasażera.

6. SOKÓŁ
1.
Pewien sokół
Miał źdźbło w oku,
Które gdzieś mu wpadło w boku,
Kiedy tuż nad łanem zboża przelatywał.
To ździebełko,
Jak chucherko,
Ale siłę ma tak wielką,
Że sokoła mina jest dość nieszczęśliwa.
Refren:
Teraz oko go wciąż boli,
Zakłócony wzrok sokoli,
Kto z życzliwych teraz zdoła
Zły odmienić los sokoła,
Kto też może go wyzwolić
Z tej okrutnej źdźbła niewoli,
Może wiatr, co mknie przez knieje,
Źdźbło mu z oka precz wywieje ?
2.
Oko mętne
I spuchnięte
Przez złośliwe źdźbło dotknięte
Czerwienieje wciąż z minuty na minutę.
Sokół siedzi
I się biedzi,
Czy pomogą mu sąsiedzi
Z ptasiej twarzy pełnej piór usunąć smutek ?
Refren:
Teraz oko go wciąż boli,
Zakłócony wzrok sokoli,
Kto z życzliwych teraz zdoła
Zły odmienić los sokoła,
Kto też może go wyzwolić
Z tej okrutnej źdźbła niewoli,
Może wiatr, co mknie przez knieje,
Źdźbło mu z oka precz wywieje ?

7. ORZEŁ
1.
Pewien orzeł
Na motorze
Chciał mknąć na żużlowym torze,
Więc poleciał wczesnym rankiem na zawody,
Ale wszyscy
Specjaliści,
Znani tam motocykliści
Rzekli, że na jazdę orzeł nie ma zgody.
Refren:
Orzeł się ze złości sroży,
Dziób otwiera, pióra stroszy,
Nie rozumie, że nie może
Jeździć, ot tak, na motorze.
Bo daremne są starania,
Gdy brak jest przygotowania,
Z marszu jeździć tak się nie da,
Bo powstanie z tego bieda.
2.
Krąży orzeł
Wciąż na torze,
Stwarza powód do zagrożeń,
Gdy wyruszą do wyścigu już motory,
Wtedy orzeł
Na tym torze
Wkręcić się w kół szprychy może,
Powodując serię zderzeń i zatory.
Refren:
Orzeł się ze złości sroży,
Dziób otwiera, pióra stroszy,
Nie rozumie, że nie może
Jeździć, ot tak, na motorze.
Bo daremne są starania,
Gdy brak jest przygotowania,
Z marszu jeździć tak się nie da,
Bo powstanie z tego bieda.

8. KLĘPA
1.
Pewna klępa
Nieco krępa
Przechadzała się po kępach,
Które trawy tworzyły wczesną wiosną,
Dość nieładnie
I niezgrabnie
Tak stąpała po tym bagnie,
Bo tam właśnie traw wiosennych kępy rosną.
Refren:
Po co chodzi po tym bagnie ?
Jeszcze tam do niego wpadnie,
Lubi bardzo ryzykować,
Przecież ciężka jest, jak krowa.
W środku lasu jest bajecznie,
Tam się może czuć bezpiecznie
I po dróżkach, jak królowa
Wolno sobie spacerować.
2.
Ale klępa
Jest dość tępa,
Nie chce słuchać przestróg sępa,
Który właśnie przelatywał nad tym bagnem.
Patrzy dziko,
Depcząc łyko,
Mówi: „Podjąć chcę ryzyko
I dlatego po tym bagnie chodzić pragnę”.
Refren:
Po co chodzi po tym bagnie ?
Jeszcze tam do niego wpadnie,
Lubi bardzo ryzykować,
Przecież ciężka jest, jak krowa.
W środku lasu jest bajecznie,
Tam się może czuć bezpiecznie
I po dróżkach, jak królowa
Wolno sobie spacerować.

9. GOŁĄB
1.
Pewien gołąb
Z gołą głową
Leciał tuż nad rzeką Sołą,
Kiedy nagle deszcz rzęsisty runął z nieba,
Łzy deszczowe,
Nietwarzowe,
Prosto na gołębią głowę
Lecą w pędzie, jakby chciały go rozgniewać.
Refren:
Lecz się gołąb nie poddaje,
W swoim locie nie ustaje
I nie schyla w deszczu głowy,
Bo to gołąb jest pocztowy.
Gołąb ten jest niepokorny
I na deszcze dość odporny,
Bo też musi bez słabości
Na czas przynieść wiadomości.
2.
Stada chmur,
Kropel chór,
Chcą gołębia odrzeć z piór,
Lecz on dla nich jest niełatwym przeciwnikiem,
Mknie przez deszcz,
Przecież jest
Tym, co lata wzdłuż i wszerz
I przynosi ludziom wiadomości migiem.
Refren:
Lecz się gołąb nie poddaje,
W swoim locie nie ustaje
I nie schyla w deszczu głowy,
Bo to gołąb jest pocztowy.
Gołąb ten jest niepokorny
I na deszcze dość odporny,
Bo też musi bez słabości
Na czas przynieść wiadomości.

10. INDYK
1.
Pewien indyk
Wszedł do windy,
W której nie był przedtem nigdy,
Więc nie wiedział, że ten pojazd mknie do góry.
Kiedy ruszył,
Indyk stchórzył
I chcąc wysiąść, ku drzwiom ruszył,
Krzyczał, jakby obdzierano go ze skóry.
Refren:
Indyk tam ze strachu płonie,
Bo nie jeździł nigdy w pionie
I nie bardzo ma ochotę
Mknąć do góry i z powrotem.
Wielki stres to dla indora,
Chce, by wyjścia była pora,
Aby winda, co go trzyma,
Mogła wreszcie się zatrzymać.
2.
U indyka
Pewność znika
I wytwarza się panika,
Bo swym losem mocno się zaniepokoił,
W strachu szale
Myśli stale
Aż czerwone drżą korale,
Czemu winda jeździ, a nie stoi.
Refren:
Indyk tam ze strachu płonie,
Bo nie jeździł nigdy w pionie
I nie bardzo ma ochotę
Mknąć do góry i z powrotem.
Wielki stres to dla indora,
Chce, by wyjścia była pora,
Aby winda, co go trzyma,
Mogła wreszcie się zatrzymać.

11. ŻURAW
1.
Pewien żuraw,
Znawca muraw,
Krzyknął kiedyś głośno „Hurra !”,
Gdy na łące znalazł jakąś nową trawę.
To odkrycie
Znakomicie
Żurawiowi zmieni życie,
Bo przyniesie mu zaszczyty oraz sławę.
Refren:
Mknie do znanych botaników
Złożyć raport o wyniku
Swoich badań tak ciekawych,
O gatunku nowym trawy.
Ale nikt go nie chce słuchać,
Jakby ludzkość była głucha,
Tu odkrywca nic nie wskóra,
Gdy nie człowiek to, lecz żuraw.
2.
Wraz z żurawiem
Cztery pawie
Przyglądają się ciekawie,
Obserwując tę odkrytą nowo trawę,
Żurawiowi
Ślą namowy,
Aby próby swe ponowił
I przedstawił botaniką całą sprawę.
Refren:
Mknie do znanych botaników
Złożyć raport o wyniku
Swoich badań tak ciekawych,
O gatunku nowym trawy.
Ale nikt go nie chce słuchać,
Jakby ludzkość była głucha,
Tu odkrywca nic nie wskóra,
Gdy nie człowiek to, lecz żuraw.

12. PAJĄK
1.
U pająka
Ktoś się błąka
I w mieszkaniu jego chrząka
Tam, gdzie pająk właśnie swe rozwinął sieci.
Pająk zwleka,
Nie ucieka
I cierpliwie sobie czeka,
Aż ktoś kiedyś w taką pajęczynę wleci.
Refren:
Pająk z tego właśnie słynie,
Że ma obiad w pajęczynie,
Znajdzie także tam śniadanie,
Gdy ktoś w sieci się dostanie.
Znajdzie również i atrakcje
Smakowite na kolację.
Mając sieci z każdej strony,
Pająk byt ma zapewniony.
2.
Niech się strzeże
Małe zwierzę,
Gdy z wizytą się wybierze
Do pająka tajemniczej rezydencji.
On gościnny,
Tak niewinny,
Lecz za sprawą pajęczyny
Może swoim gościom nagle karki skręcić.
Refren:
Pająk z tego właśnie słynie,
Że ma obiad w pajęczynie,
Znajdzie także tam śniadanie,
Gdy ktoś w sieci się dostanie.
Znajdzie również i atrakcje
Smakowite na kolację.
Mając sieci z każdej strony,
Pająk byt ma zapewniony.

13. MOTYL
1.
Pewien motyl
Znalazł trotyl,
Myśląc, że to środek złoty
Do swych kolorowych skrzydeł upiększenia.
Chce być pierwszy
I piękniejszy,
Lecz powinien czujność zwiększyć,
Bo też od trotylu może zadrżeć ziemia.
Refren:
Wszyscy, którzy znają trotyl,
Mówią: „Czego chce ten motyl ?”
Musi sobie sprawę zdawać
Z tego, że to nie zabawa,
Gdy obsypie się trotylem,
Może istnieć tylko chwilę,
Kiedy się rozpręży trotyl,
To w kawałkach będzie motyl.
2.
Ale motyl
Na ten trotyl
Nie przestawał mieć ochoty
I czułkami głaskał go wręcz z uwielbieniem.
Inni z dali
Ostrzegali,
Bo trotylu siłę znali,
Dla motyla niewątpliwie to zgubienie.
Refren:
Wszyscy, którzy znają trotyl,
Mówią: „Czego chce ten motyl ?”
Musi sobie sprawę zdawać
Z tego, że to nie zabawa,
Gdy obsypie się trotylem,
Może istnieć tylko chwilę,
Kiedy się rozpręży trotyl,
To w kawałkach będzie motyl.

14. BARAN
1.
Pewien baran
Wciąż się starał,
By zdobywcą być Oskara
Za zagrane w wielu filmach główne role,
Nieprzerwanie
Być na planie
Takie główne miał zadanie,
Gotów był wymazać całe ciało w smole.
Refren:
Twój daremny trud, baranie,
Ty Oskara nie dostaniesz,
Za wysokie nieco progi
Na baranie twoje rogi.
Oskar – to nie wyróżnienie
Za baranie twe beczenie,
Będzie losu wielkim darem
Przestać gonić za Oskarem.
2.
Ale baran
Był, jak taran,
Z pyska aż leciała para,
Tak torował sobie drogę energicznie.
Pełen werwy
Chciał bez przerwy,
Przy tym kojąc swoje nerwy,
Wdzięczyć się przed kamerami idyllicznie.
Refren:
Twój daremny trud, baranie,
Ty Oskara nie dostaniesz,
Za wysokie nieco progi
Na baranie twoje rogi.
Oskar – to nie wyróżnienie
Za baranie twe beczenie,
Będzie losu wielkim darem
Przestać gonić za Oskarem.

15. BIZON
1.
Pewien bizon
Razem z pyzą,
Którą w swoim pysku gryząc,
Chodził wokół, jakby wszystkim chciał się chwalić.
Wszyscy w lesie,
Jak wieść niesie,
Czy to luty, czy też wrzesień,
Takie same mu pytania zadawali:
Refren:
Bardzo dziwny z ciebie bizon,
Czemu chodzisz w pysku z pyzą ?
Po co w zęby ją wciąż wkładasz,
Czy ci ona nie przeszkadza ?
Skąd w ogóle ją dostałeś ?
Czy też znajomości miałeś ?
Może ktoś tak pełen troski
Przyniósł ją z pobliskiej wioski ?
2.
Twarz bizona
Niewzruszona,
Pyzą w zębach ozdobiona,
Nieruchoma jest, jak kamień, nic nie zdradza,
Więc starania
Uzyskania
Odpowiedzi na pytania
To daremny trud i syzyfowa praca.
Refren:
Bardzo dziwny z ciebie bizon,
Czemu chodzisz w pysku z pyzą ?
Po co w zęby ją wciąż wkładasz,
Czy ci ona nie przeszkadza ?
Skąd w ogóle ją dostałeś ?
Czy też znajomości miałeś ?
Może ktoś tak pełen troski
Przyniósł ją z pobliskiej wioski ?

16. KOMAR
1.
Pewien komar
Zwał się Omar
I ten fakt go denerwował,
Bo to imię jemu się nie podobało.
Strach go plątał,
Krył się w kątach
I z ukrycia wciąż spoglądał,
Myślał, ilu innych by się z niego stało.
Refren:
Porzuć kompleks swój, komarze,
Nikt się tobie kryć nie każe,
Możesz latać sobie wszędzie,
Nikt się z ciebie śmiać nie będzie,
Bo tak w życiu bywa często,
Że to, co nazywasz klęską
I co tobie stresów doda,
Innym właśnie się podoba.
2.
O Omara
Innych chmara
Stale pyta się w szuwarach:
„Czemu się nikomu z nas nie pokazuje ?”
Bez Omara
Przyszłość szara,
Więc się każdy wokół stara
Pojąć, czemu z nikim się nie kontaktuje.
Refren:
Porzuć kompleks swój, komarze,
Nikt się tobie kryć nie każe,
Możesz latać sobie wszędzie,
Nikt się z ciebie śmiać nie będzie,
Bo tak w życiu bywa często,
Że to, co nazywasz klęską
I co tobie stresów doda,
Innym właśnie się podoba.

17. OKAPI
1.
Pewne okapi
Siedzi w Gołdapi
I stamtąd wyjść się wcale nie kwapi,
Co ciekawego widzi właściwie w tym mieście ?
Na głównym placu,
Jakby w pałacu,
Tkwi rozłożone, jak tłusty racuch,
Kiedy opuści rejon Gołdapi nareszcie ?
Refren:
To pytanie wszystkich trapi:
„Kiedy wyjdzie stąd okapi ?
Gdy nadejdzie śnieżna zima,
Takiej zimy nie przetrzyma”.
Lecz okapi jest uparte,
Stawia los na jedną kartę,
Dość już ma krainy słoni
I stąd nie da się wygonić.
2.
Siedzi okapi,
Stale się gapi,
Żadna pokusa wyjścia nie wabi,
Czy może pragnie tutaj na zawsze tu zostać ?
Jest już atrakcją,
Nawet sensacją,
Co zaistniała wbrew wszelkim racjom,
W takim regionie niespotykana to postać.
Refren:
To pytanie wszystkich trapi:
„Kiedy wyjdzie stąd okapi ?
Gdy nadejdzie śnieżna zima,
Takiej zimy nie przetrzyma”.
Lecz okapi jest uparte,
Stawia los na jedną kartę,
Dość już ma krainy słoni
I stąd nie da się wygonić.

18. TAPIR
1.
Pewien tapir
Chciał mieć szafir,
Lecz go znaleźć nie potrafił,
Bo to kamień jest dość rzadko spotykany.
Poszukiwał,
Obwąchiwał,
Co dzień wiele mil przebywał,
Lecz ten szafir nadal by nieosiągalny.
Refren:
Czemu myślisz wciąż, tapirze,
Tak uparcie o szafirze ?
Cóż on w sobie ma takiego,
Że nie możesz żyć bez niego ?
Tak pytali go znajomi,
Ale tapir stale gonił
Z całą pochłoniętą głową
Jakąś manią szafirową.
2.
Z tym tapirem
Krokodyle
Chciały spędzić chociaż chwilę,
Wtedy mieć by mogły obiad smakowity.
Gdyby miały
Chociaż mały
Szafir, który by mu dały,
To zapewne kąskiem stałby się obfitym.
Refren:
Czemu myślisz wciąż, tapirze,
Tak uparcie o szafirze ?
Cóż on w sobie ma takiego,
Że nie możesz żyć bez niego ?
Tak pytali go znajomi,
Ale tapir stale gonił
Z całą pochłoniętą głową
Jakąś manią szafirową.

19. PYTON
1.
Pewien pyton
Brnął ku szczytom,
Syczał dźwięcznie, jak baryton
I już myślał, że wystąpi wnet w operze.
Pełzający
I syczący,
Nikt z operą go nie złączy,
Więc na darmo o zawrotnej śnił karierze.
Refren:
Każdy śpiewak operowy
Musi głos mieć kryształowy,
A ty, chociaż dźwięcznie syczysz,
Wśród nich wcale się nie liczysz.
Poczuć swoje więc marzenie,
Sen o operowej scenie,
Lepiej koncert daj syczenia
Wśród zarośli, w dżungli cieniach.
2.
Gotów pełzać
Chciał zwyciężać,
Wszystkie siły swe wytężać,
By ktoś tylko dostrzegł wielki jego talent.
Lecz w operze,
Mówiąc szczerze,
Wrażeń żadnych takie zwierzę
Sykiem nie zrobiłoby na nikim wcale.
Refren:
Każdy śpiewak operowy
Musi głos mieć kryształowy,
A ty, chociaż dźwięcznie syczysz,
Wśród nich wcale się nie liczysz.
Poczuć swoje więc marzenie,
Sen o operowej scenie,
Lepiej koncert daj syczenia
Wśród zarośli, w dżungli cieniach.

20. KAWKA

1.
Pewna kawka
Czkała w trawkach,
Tak męczyła ją ta czkawka,
Że żadnego głosu z siebie dać nie mogła.
Dwie szczypawki
Przez te trawki
Przechodziły obok kawki,
Bo akurat tam ich droga marszu wiodła.
Refren:
Tak mówiły: „Biedna kawko,
Długo męczysz się z tą czkawką,
A my znamy świetny sposób,
Byś wróciła znów do głosu.
Zanurz w jeżyn się gęstwinie,
Tam ci czkawka szybko minie,
Już jej więcej nie odczujesz,
Gdy od jeżyn się pokłujesz”
2.
Słucha kawka
Porad w trawkach,
Których każda ta szczypawka
Jej udziela, choć minęły dwie godziny.
Kawki mina
Przypomina
Tych, co na myśl o jeżynach
Trzęsą się jak liście olchy lub leszczyny.
Refren:
Tak mówiły: „Biedna kawko,
Długo męczysz się z tą czkawką,
A my znamy świetny sposób,
Byś wróciła znów do głosu.
Zanurz w jeżyn się gęstwinie,
Tam ci czkawka szybko minie,
Już jej więcej nie odczujesz,
Gdy od jeżyn się pokłujesz”

21. REKIN
1.
Pewien rekin
Poprzez rzeki
Płynął, chcąc zobaczyć Pekin,
Pewnie mu to miasto tak się spodobało.
W swym zapale
Burzył fale
I posuwał się wciąż dalej,
Jak torpeda, tak pędziło jego ciało.
Refren:
Rekin szczęki uzębione
Pokazuje w każdą stronę,
Czy bać mają się w Pekinie,
Kiedy rekin tam przypłynie ?
Nie ma podstaw do obawy,
Bo ten rekin tak ciekawy
Z rzeki raczej nie wyskoczy,
Bo brak wody go zamroczy.
2.
Płynie rekin
Przez trzy rzeki,
Kiedy wreszcie ujrzy Pekin ?
Chyba musi leżeć gdzieś na końcu świata,
U rekina
Gniewna mina,
Wciąż się pręży i wygina,
Szybciej by tam dotarł, gdyby umiał latać.
Refren:
Rekin szczęki uzębione
Pokazuje w każdą stronę,
Czy bać mają się w Pekinie,
Kiedy rekin tam przypłynie ?
Nie ma podstaw do obawy,
Bo ten rekin tak ciekawy
Z rzeki raczej nie wyskoczy,
Bo brak wody go zamroczy.

22. HIENA
1.
Pewna hiena
Magdalena
Bardzo chciała grać na scenach
Główne role tylko w samych znanych sztukach.
Magdalenie
Gry na scenie
Trudno spełnić jest marzenie,
Bo aktorów z hien rodziny nikt nie szuka. ,
Refren:
Z tym pogodzić się nie może,
Czuje się już coraz gorzej,
Zawiedziona Magdalena,
Choć ambitna, ale hiena.
Fakt ten ją do głębi boli,
Że nie może dostać roli,
Bo teatrów wszystkie sceny
Niedostępne są dla hieny.
2.
W bezradności
I ze złości
Wyje hiena wśród zarośli,
By całemu światu głośno się wyżalić.
Kto da hienie
Pocieszenie ?
Niechaj zmieni swe marzenie.
Może wtedy będzie mogła się pochwalić ?
Refren:
Z tym pogodzić się nie może,
Czuje się już coraz gorzej,
Zawiedziona Magdalena,
Choć ambitna, ale hiena.
Fakt ten ją do głębi boli,
Że nie może dostać roli,
Bo teatrów wszystkie sceny
Niedostępne są dla hieny.

23. JELEŃ
1.
Pewien jeleń
Lubił zieleń,
Więc w swym domu zebrał wiele
W tym kolorze rozmaitych moc okazów,
Piękne dzbanki,
Filiżanki,
Trzy obrusy, dwie firanki
I do tego jeszcze mały zbiór obrazów.
Refren:
Kto lubuje się w zieleniach,
Niech odwiedzi dom jelenia,
On z radością nam pokaże
Wnętrza domu swoich marzeń.
Jest gościnny, bo za progiem
Na „dzień dobry” trąca rogiem,
By w ten sposób wiedział każdy,
Jaki jeleń jest przyjazny.
2.
U jelenia
W pomieszczeniach
Świat skąpany jest w zieleniach,
Ujrzysz tam szeroką gamę ich odcieni,
Więc od rana
Gości gama
Jeleniowi dobrze znana
Przyszła, by bogactwo widzieć tej zieleni.
Refren:
Kto lubuje się w zieleniach,
Niech odwiedzi dom jelenia,
On z radością nam pokaże
Wnętrza domu swoich marzeń.
Jest gościnny, bo za progiem
Na „dzień dobry” trąca rogiem,
By w ten sposób wiedział każdy,
Jaki jeleń jest przyjazny.

24. KARAŚ
1.
Pewien karaś
Chciał mieć garaż,
W którym mógłby już od zaraz
Zaparkować swoją szybką łódź podwodną.
Wtedy wiecznie
I skutecznie
Mógłby chronić ją bezpiecznie
Przed piranią wszystkożerną wiecznie głodną.
Refren:
Wokół wszyscy się dziwili
I szeptali już po chwili:
„Rybie przecież się nie godzi,
By do jakiejś wsiadać łodzi,
Każda ryba z tego słynie,
Że bez łodzi w wodzie płynie,
Porzuć lepiej więc od razu
Sen o łodzi i garażu”.
2.
Karaś słucha,
Złością bucha,
Z nerwów pianą w wodę dmucha,
Na uwagi wszystkie tak im odpowiada:
„Chciałbym łódką
Podróż krótką
Zrobić sobie tak milutką,
Aby płynąć, lecz płetwami już nie władać”.
Refren:
Wokół wszyscy się dziwili
I szeptali już po chwili:
„Rybie przecież się nie godzi,
By do jakiejś wsiadać łodzi,
Każda ryba z tego słynie,
Że bez łodzi w wodzie płynie,
Porzuć lepiej więc od razu
Sen o łodzi i garażu”.

25. STRUŚ
1.
Pewien struś
Połknął gwóźdź,
Czym wywołał przestrach Zuź,
To dwie kozy, co to samo imię miały.
Te dwie Zuzie
Wzdęły buzie
I przestały być na luzie,
Kiedy strusia wyczyn z gwoździem oglądały.
Refren:
Lecz struś, słysząc Zuź tych krzyki,
Był daleki od paniki:
„Gwóźdź – to drobiazg, drogie panie,
Nic od niego się nie stanie,
Bo kto ma żołądek strusi,
Tego każdy przedmiot kusi,
Więc struś nic nie zmarnotrawi,
Ten żołądek wszystko strawi”.
2.
Struś pomyka,
Szybko znika,
Lecz jedzenia nie unika
I spróbować lubi dziwne dość potrawy,
Czasem dziobem
Kłapnie sobie
I tym strusim swym sposobem
Łyknie sobie na śniadanie kamyk z trawy.
Refren:
Lecz struś, słysząc Zuź tych krzyki,
Był daleki od paniki:
„Gwóźdź – to drobiazg, drogie panie,
Nic od niego się nie stanie,
Bo kto ma żołądek strusi,
Tego każdy przedmiot kusi,
Więc struś nic nie zmarnotrawi,
Ten żołądek wszystko strawi”.

26. WRONA
1.
Pewna wrona
Rozmarzona
Wpadła kiedyś na gawrona,
Który poczuł się zderzeniem obrażony.
Szedł w spokoju,
Nie do boju
I w przyjaznym był nastroju,
Aż tu nagle poczuł uderzenie wrony.
Refren:
Mówi do niej: „Pani wrono,
Pani mi zapłaci słono
Za to pani zachowanie,
Które się odbiło na mnie.
Przez to straszne wydarzenie
Zgięły pióra się szalenie,
Więc zapłaci pani za nie
Spore mi odszkodowanie”.
2.
Wrona kracze,
Prawie płacze,
Chce załatwić to inaczej,
Do gawrona śle o wybaczenie prośby.
Czy przekona
Dziś gawrona,
By dobroci gest wykonał
I odwołał swoje wrogo brzmiące groźby ?
Refren:
Mówi do niej: „Pani wrono,
Pani mi zapłaci słono
Za to pani zachowanie,
Które się odbiło na mnie.
Przez to straszne wydarzenie
Zgięły pióra się szalenie,
Więc zapłaci pani za nie
Spore mi odszkodowanie”.

27. ŻMIJA
1.
Pewna żmija
Miała stryja,
Który pełzał wciąż po kijach,
Bo nie lubił zmierzać po zbyt łatwych drogach.
Chciała żmija
Zabrać stryja
Na przechadzkę nie po kijach,
Lecz po gładkich ścieżek z miękkich traw odnogach.
Refren:
Prosi jednak stryj tę żmiję,
Aby poszli tam, gdzie kije,
Bo masuje ciało żmija,
Gdy przemieszcza się po kijach.
Żmii więc by się przydało
Też przeciągnąć swoje ciało,
Niechaj więc posłucha żmija
Dobrej rady swego stryja.
2.
Żmija syczy,
Bo już liczy,
Ile to jej kij goryczy
Sprawi, gdy przez niego będzie pełzać.
Stryj tłumaczy
Bez rozpaczy,
Niech przez kije te przejść raczy,
A na pewno żmija nie utonie we łzach.
Refren:
Prosi jednak stryj tę żmiję,
Aby poszli tam, gdzie kije,
Bo masuje ciało żmija,
Gdy przemieszcza się po kijach.
Żmii więc by się przydało
Też przeciągnąć swoje ciało,
Niechaj więc posłucha żmija
Dobrej rady swego stryja.

28. DUDEK
1.
Pewien dudek
Pióra rude
Miał nad swoim prawym udem,
Które mu spokoju ciągle nie dawały.
Pytał sowy,
Mądrej głowy
W czasie długiej dość rozmowy,
Co tu zrobić, by te pióra się wyrwały.
Refren:
Na to tak mu rzecze sowa:
„Po co się masz denerwować,
Przecież pióra – to ozdoba,
Która innym się podoba.
Pióra tworzą twą ozdobę,
Żal wyrządzać im jest szkodę,
By uniknąć szkód tych wiele,
Zostaw pióra na swym ciele”.
2.
Lecz ten dudek
Barwy rude
Tolerował z wielkim trudem
I nie bardzo chciał przyjmować słowa sowy.
Myśl ponura
Wyrwać pióra,
Ciemna, niby deszczu chmura,
Jak bumerang wciąż wracała mu do głowy.
Refren:
Na to tak mu rzecze sowa:
„Po co się masz denerwować,
Przecież pióra – to ozdoba,
Która innym się podoba.
Pióra tworzą twą ozdobę,
Żal wyrządzać im jest szkodę,
By uniknąć szkód tych wiele,
Zostaw pióra na swym ciele”.

29. SARNA
1.
Pewna sarna
Miała żarna,
Na nich mełła jakieś żarna,
Ledwie świt się zbudził pośród leśnej głuszy.
Żarn hałasem,
Przykrym czasem,
Trzęsła sarna całym lasem,
Co źle przyjmowały leśnych zwierząt uszy.
Refren:
Tak prosiły sarny inne:
„Daj nam pospać choć godzinę,
Zlituj się nad nami, sarno,
Przerwij czynność swą koszmarną”.
Wilki, lisy, stado łosi
Chcą o zmianę sarnę prosić.
Przecież równie dobrze może
Mleć swe ziarna o wieczorze.
2.
Sarna słucha,
Lecz jest głucha,
Więc od rana znów wybucha
Dźwięków fala, którą wywołują żarna.
Zwierząt cała
Masa stała
W sarnie ucho wciąż krzyczała,
Może wreszcie prośby te usłyszy sarna.
Refren:
Tak prosiły sarny inne:
„Daj nam pospać choć godzinę,
Zlituj się nad nami, sarno,
Przerwij czynność swą koszmarną”.
Wilki, lisy, stado łosi
Chcą o zmianę sarnę prosić.
Przecież równie dobrze może
Mleć swe ziarna o wieczorze.

30. HOMAR
1.
Pewien homar
Lęk pokonał
I szmat drogi przebyć zdołał,
By aktywny udział wziąć w konkursie tańca.
Skakał cały
Oszalały,
Lecz mu nogi się splątały,
Więc na parkiet upadł z miną tkwiąc skazańca.
Refren:
Porzuć taniec, nasz homarze,
Miej go tylko w świecie marzeń,
Bo startować może wszędzie,
Lecz sukcesów mieć nie będziesz.
Nie dla ciebie są, niestety,
Kroki, skręty, piruety,
Taniec szybko ciebie znuży,
Bo za dużo masz odnóży.
2.
Pełen chęci
Wciąż się kręci,
Odnóżami swymi wierci
Homar ten ambitny wielce, ponad miarę.
Przy tych chęciach
Osiągnięcia
W swych tanecznych przedsięwzięciach
Miałby homar, gdyby nóg miał jedną parę.
Refren:
Porzuć taniec, nasz homarze,
Miej go tylko w świecie marzeń,
Bo startować może wszędzie,
Lecz sukcesów mieć nie będziesz.
Nie dla ciebie są, niestety,
Kroki, skręty, piruety,
Taniec szybko ciebie znuży,
Bo za dużo masz odnóży.

31. LEMUR
1.
Pewien lemur
Wszedł do dżemu.
Który ktoś, nie wiedzieć czemu,
Pozostawił sobie tak w ogromnym garze.
Zbyt łakomy,
Nieświadomy,
Jakie dżemy to ogromy,
Zamiast jeść, o dżemem cale ciało maże.
Refren:
Nagle wbiega gospodyni,
Przerażona aż się ślini,
Bo być może konfitura
Nie ze śliwek, lecz z lemura.
Za nią wbiega też gospodarz,
By zwierzęciu rękę podać,
Bo lemura trzeba zaraz
Z gorącego wyjąć gara.
2.
Lemur krzyczy,
Wręcz skowyczy,
Zamiast poznać smak słodyczy,
Teraz z bólu cierpi mocno poparzony.
Gdy dżem kusi,
Każdy musi
Te pokusy w sobie zmusić,
Bo zasadzka może czyhać z każdej strony.
Refren:
Nagle wbiega gospodyni,
Przerażona aż się ślini,
Bo być może konfitura
Nie ze śliwek, lecz z lemura.
Za nią wbiega też gospodarz,
By zwierzęciu rękę podać,
Bo lemura trzeba zaraz
Z gorącego wyjąć gara.

32. OSIOŁ
1.
Pewien osioł
Z jakąś Zosią
Oraz z liczną grupą prosiąt
Chciał się wybrać na wycieczkę z przewodnikiem.
Dość komiczny,
Niezbyt śliczny,
Lecz w działaniach energiczny,
Zbudził wczesnym rankiem wszystkich oślim rykiem.
Refren:
Lecz prosięta są zaspane,
Włosy Zosi potargane,
Czasu trzeba więc troszeczkę,
By wyruszyć na wycieczkę.
Osioł jednak chwile liczy,
Na spóźnialskich głośno ryczy:
„Gdy tak grzebać się będziecie,
To przewodnik nam odjedzie !”
2.
Ale Zosia
W kłębach włosia,
Bo jej grzebień ktoś gdzieś posiał
I dotychczas wcale znaleźć go nie może,
A prosięta,
Grupa śnięta,
Jakby ktoś im nogi spętał,
Wcześnie obudzone kręcą się w oborze.
Refren:
Lecz prosięta są zaspane,
Włosy Zosi potargane,
Czasu trzeba więc troszeczkę,
By wyruszyć na wycieczkę.
Osioł jednak chwile liczy,
Na spóźnialskich głośno ryczy:
„Gdy tak grzebać się będziecie,
To przewodnik nam odjedzie !”

33.BEKAS
1.
Pewien bekas
Znalazł przekaz,
Który zgubił pewien lekarz,
Idąc sobie wolnym krokiem leśną drogą.
Bekas lasem
Biegł z przekazem,
Pewnie pędził za lekarzem,
Chcąc mu oddać w lesie zgubę zostawioną.
Refren:
Stanął bekas na polanie,
Stawia sobie to pytanie:
„Jak odnaleźć mam lekarza,
Aby zgubę mu przekazać ?
Jest lekarzy cała masa,
Do którego z nich się zgłaszać ?
Który więc z nich jest ten lekarz,
Co tu w lesie zgubił przekaz ?
2.
Do bekasa
Zwierząt masa,
Które on do siebie sprasza,
Wnet przybywa, by rozwiązać problem razem,
W lesie całym
W krąg niemały
Wszystkie się uformowały,
Może w sposób ten spotkają się z lekarzem.
Refren:
Stanął bekas na polanie,
Stawia sobie to pytanie:
„Jak odnaleźć mam lekarza,
Aby zgubę mu przekazać ?
Jest lekarzy cała masa,
Do którego z nich się zgłaszać ?
Który więc z nich jest ten lekarz,
Co tu w lesie zgubił przekaz ?

34. ŁANIA
1.
Pewna łania
Spod Poznania
Chciała się nauczyć grania
Na muzycznym jakimkolwiek instrumencie.
Chęć niemała
Nią targała,
Aby dnie całe ćwiczyć na nim tak zawzięcie.
Refren:
Tutaj problem się wyłania:
Na czym może zagrać łania ?
Trąb, puzonów się nie chwyta,
Bo za wielkie ma kopyta.
Grać nie może więc na bębnie,
Bo gdy kopnie, to on pęknie.
By grać na akordeonie,
Trzeba mieć dwie zwinne dłonie.
2.
Jednak łania
Swe starania
Wciąż czyniła bez wahania,
Aby znaleźć odpowiedni ten instrument,
Który łanię
W błogim stanie
Mógłby stawiać nieustannie,
Nawet gdyby miał on tylko jedną strunę.
Refren:
Tutaj problem się wyłania:
Na czym może zagrać łania ?
Trąb, puzonów się nie chwyta,
Bo za wielkie ma kopyta.
Grać nie może więc na bębnie,
Bo gdy kopnie, to on pęknie.
By grać na akordeonie,
Trzeba mieć dwie zwinne dłonie.

35. TUKAN
1.
Pewien tukan
Dziobem pukał,
Może czegoś sobie szukał,
Lecz te fakty mogą dla nas być nieznane,
Bo ważniejsza
I nie mniejsza
Kwestia jest najistotniejsza,
Że dziób zrobił tukanowi tu reklamę.
Refren:
Ludzi rzesze widzieć chciały
Dziób tukana okazały,
Wielu do drzwi jego puka,
Więc się gwiazdą staje tukan.
Już nie raz, lecz pięćset razy
Jeździł tukan na pokazy,
A tam wszyscy zgromadzeni
Byli dziobem zachwyceni.
2.
Dla tukana
Taka zmiana
Była raczej nieudana,
Zakłóciła dawny spokój mu codzienny.
Dawniej sobie
Mógł tym dziobem
Byle jakim kłuć sposobem,
Teraz jednak dziób dla wszystkich stał się cenny.
Refren:
Ludzi rzesze widzieć chciały
Dziób tukana okazały,
Wielu do drzwi jego puka,
Więc się gwiazdą staje tukan.
Już nie raz, lecz pięćset razy
Jeździł tukan na pokazy,
A tam wszyscy zgromadzeni
Byli dziobem zachwyceni.

36. WARAN
1.
Pewien waran
Tak się starał,
Że ekspertem był w zegarach
I nauczył się, jak można je naprawiać.
Miał dość dziwne
Oczy piwne
I spojrzenie tak naiwne,
Że się można było nad tym zastanawiać.
Refren:
Dostrzegały wszystkie panie
Coś dziwnego w tym waranie,
Dostrzegali też panowie
Coś, co czego nikt nie powie,
Bo ten waran, w każdym razie,
Istniał tylko na obrazie.
Był natchnieniem pędzla mistrza –
Waran w roli zegarmistrza.
2.
Do warana
Już od rana
Chętnych masa nieprzebrana
Ustawiła w tasiemcowej się kolejce.
Nic dziwnego,
Do takiego
Dzieła tak unikalnego
Znawcy przychodzili, również z miasta Kielce.
Refren:
Dostrzegały wszystkie panie
Coś dziwnego w tym waranie,
Dostrzegali też panowie
Coś, co czego nikt nie powie,
Bo ten waran, w każdym razie,
Istniał tylko na obrazie.
Był natchnieniem pędzla mistrza –
Waran w roli zegarmistrza.

37. SZPAK
1.
Pewien szpak
Chciał iść wspak,
W tym ekspertem to jest rak,
Więc do raka poszedł, aby się przeszkolić.
Ale rak,
Biegły tak,
Wyczuć umiał chodu smak,
Więc go chodem szpaka trudno zadowolić.
Refren:
Krytykował ciągle szpaka,
Że prawdziwa to pokraka,
Że pięć lekcji długo trwało,
Lecz zupełnie nic nie dało.
Kroki swe do tyłu skracał
I na plecy się przewracał,
Z nerwów trząsł się, jak osika,
Na wzmocnienie ziarna łykał.
2.
Choć ma szpak
Wiedzy brak,
Jak powinien chodzić wspak,
Z lekcji tych u raka on nie rezygnuje.
Chociaż rak
Gniewny tak,
Że tak tępy jest ten szpak
I za wszystko go bez przerwy krytykuje.
Refren:
Krytykował ciągle szpaka,
Że prawdziwa to pokraka,
Że pięć lekcji długo trwało,
Lecz zupełnie nic nie dało.
Kroki swe do tyłu skracał
I na plecy się przewracał,
Z nerwów trząsł się, jak osika,
Na wzmocnienie ziarna łykał.

38.ZAJĄC
1.
Pewien zając,
Sztuczki znając
I hodowcę kur udając,
Kiedyś na wystawę tych pojechał ptaków.
Gdzie to było ?
Czy się śniło ?
Czy naprawdę się zdarzyło ?
Wszystko to swe miejsce miało w mieście Kraków.
Refren:
Mądrzył zając się dokoła,
Ale ukryć się nie zdołał,
Bo o kurach, mówiąc z żalem,
To pojęcia nie miał wcale.
Na zająca w jednej chwili
Wszyscy z góry popatrzyli,
Znikła zająca nastrój błogi,
Bo ma kłamstwo krótkie nogi.
2.
Uciekł zając,
Wciąż kicając,
Już eksperta nie udając,
Bo ten jego podstęp szybko dość wykryto.
Raj miał prawie
Tuż przy stawie,
Lecz się mądrzył n wystawie,
Może chciał w ten sposób zostać celebrytą ?
Refren:
Mądrzył zając się dokoła,
Ale ukryć się nie zdołał,
Bo o kurach, mówiąc z żalem,
To pojęcia nie miał wcale.
Na zająca w jednej chwili
Wszyscy z góry popatrzyli,
Znikła zająca nastrój błogi,
Bo ma kłamstwo krótkie nogi.

39.SROKA
1.
Pewna sroka
Ciemnooka
Chciała dać zręczności pokaz,
Zaprosiła więc znajomych z okolicy.
Wnet przybyli
Goście mili,
Wszyscy prawie w jednej chwili,
By zobaczyć, jak też sroka będzie ćwiczyć.
Refren:
Podskoczyła w górę sroka,
Omal nie wybiła oka,
Chciała zrobić dwa fikołki,
Lecz nadziała się na kołki,
Chciała w tył wykonać skoki,
Lecz obiła sobie boki,
Więc widzowie zawiedzeni
Znikli nagle gdzieś w zieleni.
2.
Sroka stała
Smutna cała,
Bo się gala nie udała,
Choć specjalnie założyła modne stringi.
Teraz w sumie
Już rozumie,
Że coś się naprawdę umie,
Gdy codziennie wykonuje się treningi.
Refren:
Podskoczyła w górę sroka,
Omal nie wybiła oka,
Chciała zrobić dwa fikołki,
Lecz nadziała się na kołki,
Chciała w tył wykonać skoki,
Lecz obiła sobie boki,
Więc widzowie zawiedzeni
Znikli nagle gdzieś w zieleni.

40. SÓJKA
1.
Pewna sójka
W licznych bójkach
Stale biła się o wujka,
Co go inne ptaki wciąż atakowały.
Wuj starutki
I słabiutki,
Coraz bardziej był chudziutki,
Więc by pewnie go te ptaki zadziobały.
Refren:
Przyleciało stado szpaków,
Leczy uciekły wnet do krzaków,
Przyfrunęły cztery wrony,
Lecz umknęły w obce strony.
Chciały wuja dziobać kawki,
Lecz dostały nagle czkawki.
Wszystko to sprawiła sójka,
Która tak broniła wujka.
2.
Wujek sójki
Też do bójki
Stanąć chciał, być w składzie dwójki
Tuż przy boku swojej dzielnej siostrzenicy.
Z całej mocy
Strzelał z procy,
Lecz miał zezowate oczy,
Więc na darmo stale ćwiczył na strzelnicy.
Refren:
Przyleciało stado szpaków,
Leczy uciekły wnet do krzaków,
Przyfrunęły cztery wrony,
Lecz umknęły w obce strony.
Chciały wuja dziobać kawki,
Lecz dostały nagle czkawki.
Wszystko to sprawiła sójka,
Która tak broniła wujka.

41. SOBÓL
1.
Pewien soból
Szukał bobu,
Lecz nie znalazł sam sposobu,
Aby wreszcie go odnaleźć bez wątpienia.
Chodził w lesie
Całą jesień,
Całe lato w wielkim stresie,
Ale bobu nie zobaczył nawet cienia.
Refren:
Więc napisał w internecie:
„Jeśli kiedyś bób znajdziecie,
To się wcale nie wahajcie,
Lecz od razu mi go dajcie.
Wiele potraw próbowałem,
Dania duże oraz małe,
Lecz do dzisiaj, nie żartuję,
Nie wiem, jak ten bób smakuje”.
2.
Ta sobola
Marna rola
Poruszyła ludzi z pola,
Którzy na nim uprawiali bób ten właśnie,
Więc przysłali
Pięć kwintali,
Bób sobola wręcz przywalił
I w mieszkaniu się zrobiło znacznie ciaśniej.
Refren:
Po co pisał w internecie:
„Jeśli kiedyś bób znajdziecie,
To się wcale nie wahajcie,
Lecz od razu mi go dajcie.
Wiele potraw próbowałem,
Dania duże oraz małe,
Lecz do dzisiaj, nie żartuję,
Nie wiem, jak ten bób smakuje?” .

42. SUSEŁ
1.
Pewien suseł,
Znawca guseł,
W morzu ujrzał raz meduzę,
Według niego to znak bardzo jest pechowy.
Takie zwierzę,
Mówiąc szczerze,
Dużo szczęścia nam odbierze
I złych myśli naprzynosi nam do głowy.
Refren:
Co ciekawe, tę meduzę
Oglądali tuz za tuzem,
Wielkie asy, wielkie sławy,
Lecz los dla nich był łaskawy.
Nie sprawdziła się więc wróżba
Tego, który wierzy w gusła.
Jeśli suseł chce być mądry,
Niech odmieni swe poglądy.
2.
Raz u susła
Gałąź uschła,
A on już uwierzył w gusła
I powiedział, że to wróży nam nieszczęście.
Kto jej dotknie,
To się potknie
I porani się okropnie,
Więc gałęzi w swoje ręce tej nie bierzcie.
Refren:
Dotykały tej gałęzi
Psy, co były na uwięzi
I jelenie, i szakale,
Lecz nic się nie stało wcale.
Nie sprawdziła się więc wróżba
Tego, który wierzy w gusła.
Jeśli suseł chce być mądry,
Niech odmieni swe poglądy.

43. NORKA
1.
Pewna norka,
Profesorka,
Która znała się na korkach,
Chciała wydać publikację naukową.
W okorków świecie
Była przecież,
Pewno to już dobrze wiecie,
Najmądrzejszą i najbardziej znaną głową.
Refren:
Lecz ta norki publikacja
To, niestety, nie atrakcja,
Bo nikogo, oprócz norki,
Nie obchodzą żadne korki.
Próżne norki są starania,
Aby doszło do wydania,
Gdy nikomu nie zależy,
Długo dzieło to poleży.
2.
Do swej norki
W każde wtorki
Norka korków całe worki
Z dobrze znanych jej jedynie miejsce przynosi.
W norki cieniach
Doświadczenia
Robi norka bez wytchnienia,
Lecz nie może publikacji się doprosić.
Refren:
Lecz ta norki publikacja
To, niestety, nie atrakcja,
Bo nikogo, oprócz norki,
Nie obchodzą żadne korki.
Próżne norki są starania,
Aby doszło do wydania,
Gdy nikomu nie zależy,
Długo dzieło to poleży.

44. KUMAK
1.
Pewien kumak
Ujrzał gumiak,
Lecz poruszyć go nie umiał,
A chciał sobie zrobić z niego legowisko.
W deszczu szale
I w upale
Szarpał gumiak ten wytrwale,
Potraktował walkę z nim, jak grę o wszystko.
Refren:
Twarda walka trwa kumaka,
By odmienić los gumiaka,
Zamiast leżeć w trawy łanie,
Może służyć za mieszkanie.
Kumak mocny jest w tej walce,
Choć swe żabie tępi palce,
Nie dopuszcza jego głowa,
By z gumiaka rezygnować.
2.
Wokół w lesie
Wieść się niesie,
Że już prawie cały wrzesień
Toczy boje z tym gumiakiem dzielny kumak.
Tu codziennie
Dwa jelenie
Dopingują go niezmiennie,
By przegranym się okazał wreszcie gumiak.
Refren:
Twarda walka trwa kumaka,
By odmienić los gumiaka,
Zamiast leżeć w trawy łanie,
Może służyć za mieszkanie.
Kumak mocny jest w tej walce,
Choć swe żabie tępi palce,
Nie dopuszcza jego głowa,
By z gumiaka rezygnować.

45. WAŻKA
1.
Pewna ważka
Z miasta Praszka
Wciąż marzyła o fistaszkach,
Bo koniecznie chciała wreszcie ich spróbować,
Lecz fistaszki
Nie dla ważki,
Niech spróbuje lepiej kaszki,
Do fistaszków trzeba zęby mieć, jak krowa.
Refren:
Ta uparta krąży ważka,
Zobaczywszy gdzieś fistaszka
I próbuje z każdej strony
Smak ten poznać upragniony.
Lecz to nierealny temat,
Przecież zębów ważka nie ma
I fistaszka już nie złamie,
Bo on twardy jest, jak kamień.
2.
Upór ważki
Zwabił traszki,
Które gdzieś znalazły blaszki
I fistaszka chciały blaszką przepiłować.
Myśli ważka:
„Może traszka,
Gdy rozłupie już fistaszka,
Będzie chciała mnie choć kęsem poczęstować ?”.
Refren:
Ta uparta krąży ważka,
Zobaczywszy gdzieś fistaszka
I próbuje z każdej strony
Smak ten poznać upragniony.
Lecz to nierealny temat,
Przecież zębów ważka nie ma
I fistaszka już nie złamie,
Bo on twardy jest, jak kamień.

46. KOBRA
1.
Pewna kobra,
Dosyć mądra,
Chciała wiedzieć coś o bobrach,
Więc musiała się do siedlisk bobrów dobrać.
Ktoś raz mądrze
Rzekł tej kobrze,
Że na pewno zrobi dobrze,
Jeśli pójdzie tam, gdzie płynie rzeka Obra.
Refren:
Przywitały mądrą kobrę
Rzeki Obry fale modre
I jej rady dają dobre,
Gdzie się spotkać może z bobrem.
Lecz choć kobra dużo umie,
Mowy fal tych nie rozumie
I wzdłuż brzegów pełza Obry,
Wypatrując, gdzie są bobry.
2.
Szepczą fale
Dość wytrwale,
Gdzie się gnieżdżą bobry stale,
Chcą, by kobra mogła wreszcie je zobaczyć.
Lecz choć Obra,
Rzeka dobra,
Chce odsłonić kobrze bobra,
Nic nie zrobi, gdy jej język nic nie znaczy.
Refren:
Przywitały mądrą kobrę
Rzeki Obry fale modre
I jej rady dają dobre,
Gdzie się spotkać może z bobrem.
Lecz choć kobra dużo umie,
Mowy fal tych nie rozumie
I wzdłuż brzegów pełza Obry,
Wypatrując, gdzie są bobry.

47. WILGA
1.
Pewna wilga
Miała kilka
Pudełeczek po pastylkach
I pochwalić się tym skarbem wszędzie chciała,
Te bez wieczka
Pudełeczka
Wciąż nosiła w torebeczkach,
Aby każdy widział, jakie cuda miała.
Refren:
Odgadniecie pewno sami,
Że wzruszali ramionami
Wszyscy, którzy je widzieli,
Bo skarb wilgi za nic mieli.
Lecz zapewne dobrze wiecie,
Tak już bywa na tym świecie,
Że dla innych rzeczy cenne
Są dla innych obojętne.
2.
Wszyscy wkoło,
Nawet gołąb,
Zaraz się pukali w czoło,
Widząc wilgę z jej kolekcją pudełeczek,
Ale ona,
Jak natchniona,
Woreczkami ozdobiona,
Promieniała, jak od światła dwustu świeczek.
Refren:
Odgadniecie pewno sami,
Że wzruszali ramionami
Wszyscy, którzy je widzieli,
Bo skarb wilgi za nic mieli.
Lecz zapewne dobrze wiecie,
Tak już bywa na tym świecie,
Że dla jednych rzeczy cenne
Są dla innych obojętne.

48.JENOT
1.
Pewien jenot
Znalazł klejnot,
Lecz to tylko był bibelot,
Który żadnej nie mógł w sobie mieć wartości.
Chciał ten jenot
Kupić przelot
Samolotem do San Diego,
Lecz bibelot to za mało, by tam gościć.
Refren:
Więc, kto tylko ma ochotę,
Niech zjednoczy się z jenotem
I jeżeli tylko może,
Jakimś groszem go wspomoże.
Gdy go tak się będzie wspierać,
To na bilet się uzbiera,
A w efekcie wsparcia tego
Jenot dotrze do San Diego.
2.
Już sobota,
Lecz jenota
Nie opuszcza wciąż ochota,
Aby zaznać pod chmurami tej podróży.
Już niedziela,
Dzień wesela,
Lecz on w podróż się wybierać
Wciąż nie może i czas mu się strasznie dłuży.
Refren:
Więc, kto tylko ma ochotę,
Niech zjednoczy się z jenotem
I jeżeli tylko może,
Jakimś groszem go wspomoże.
Gdy go tak się będzie wspierać,
To na bilet się uzbiera,
A w efekcie wsparcia tego
Jenot dotrze do San Diego.

49. JEŻYK
1.
Pewien jeżyk,
Jak harcerzyk,
Miał widelczyk talerzyk,
Lecz nie wiedział też, do czego one służą,
Czy do żniwa,
Czy do piwa
Albo może do warzywa,
Którym trzeba się posilić przed podróżą ?
Refren:
Próżne wszystkich tłumaczenia,
Że nam służą do jedzenia,
Za pomocą widelczyka
Znika jadło z talerzyka,
Lecz dla ciebie te przedmioty
Zbędne są, jeżyku złoty,
Bo też tobie do jedzenia
Dziób wystarczy bez wątpienia.
2.
Ale jeżyk
Raźno bieży,
Ciągnie z sobą ten talerzyk,
A z nim również i widelczyk targa wszędzie.
Bardzo jeżyk
Się zaperzył,
W tłumaczenia te nie wierzył,
Z tymi dwoma przedmiotami fruwać będzie.
Refren:
Próżne wszystkich tłumaczenia,
Że nam służą do jedzenia,
Za pomocą widelczyka
Znika jadło z talerzyka,
Lecz dla ciebie te przedmioty
Zbędne są, jeżyku złoty,
Bo też tobie do jedzenia
Dziób wystarczy bez wątpienia.

50. MUCHA
1.
Pewna mucha
W stawach krucha
Unikała karalucha,
Bo myślała, że ją zaraz zje w całości.
Gdy ten olbrzym
Muchę dojrzy,
Prosto ku niej wnet podąży
I nie będzie wtedy żadnej miał litości.
Refren:
Płonne, mucho, twe obawy,
Ani strach, co pęta stawy,
Bo karaluch, choć olbrzymi,
Szkody tobie nie uczyni.
W górę przecież on nie wzleci,
Choć iść może ci naprzeciw,
Nim cię w swoje złapie sidła,
Nie zapomnij, że masz skrzydła.

2.
Ale mucha
Rad nie słucha,
Nasłuchując karalucha,
Czy też kroków jego może już nie słychać,
Lecz w jej strony
Przeziębiony
I chorobą osłabiony
Już nie przyjdzie ten karaluch, bo wciąż kicha.
Refren:
Płonne, mucho, twe obawy,
Ani strach, co pęta stawy,
Bo karaluch, choć olbrzymi,
Szkody tobie nie uczyni.
W górę przecież on nie wzleci,
Choć iść może ci naprzeciw,
Nim cię w swoje złapie sidła,
Nie zapomnij, że masz skrzydła.

51.DORSZ
1.
Pewien dorsz
Ujrzał kosz,
W którym siedział sobie wąż
I zwinięty w kłębek słodko sobie drzemał.
Pyta dorsz:
„Czy pan wąż
Ma tu zamiar drzemać wciąż,
Bo omówić chciałbym z panem pewien temat.
Refren:
Dorsz spod wody się wychylił,
Chce, by właśnie wąż w tej chwili
Porozmawiał z nim o plaży,
Którą sobie dorsz wymarzył.
Lecz wąż syczał, drzemiąc dalej:
„Niech pan płynie w morskie fale,
Nie czas teraz na rozmowę,
Kiedy sny mam kolorowe”.
2.
Węża syk
Umilkł w mig,
Więc dorsz łyknął wody łyk
I odpłynął z brzegu na głęboką wodę,
Po co dorsz
Myślał wciąż
O tej plaży, gdzie ciał brąz ?
Przecież w morzu tak przyjemną ma ochłodę.

Refren:
Dorsz spod wody się wychylił,
Chce, by właśnie wąż w tej chwili
Porozmawiał z nim o plaży,
Którą sobie dorsz wymarzył.
Lecz wąż syczał, drzemiąc dalej:
„Niech pan płynie w morskie fale,
Nie czas teraz na rozmowę,
Kiedy sny mam kolorowe”.

52. ŁOSOŚ
1.
Pewien łosoś,
Nie wiem po co,
Miał pretensję stale o coś
I nic nigdy go nie mogło zadowolić.
Wciąż ponury
Gadał bzdury,
Wywoływał awantury,
Zawsze tylko zrzędził i biadolił.
Refren:
Tak mówiły ryby wszędzie:
„Co z łososiem dalej będzie ?
Jego stałe narzekania
Są już nie do wytrzymania,
Więc najpóźniej do jesieni
Trzeba jego stan odmienić,
Bo inaczej znakomicie
Będzie nam zatruwać życie”.
2.
Flądry, liny
I morświny
Wymyślały przez godziny
Różne sztuczki, by łososia zmienić cechy.
Raptem płotka,
Mała, wiotka,
Wesolutka, miła, słodka,
Rozchmurzyła twarz łososia swoim śmiechem
Refren:
Już nie mówią ryby wszędzie:
„Co z łososiem dalej będzie ?
Jego stałe narzekania
Są już nie do wytrzymania,
Więc najpóźniej do jesieni
Trzeba jego stan odmienić,
Bo inaczej znakomicie
Będzie nam zatruwać życie”.

53. KSZYK
1.
Pewien kszyk
Mały łyk
Co dzień lubił tak, jak nikt
Zakosztować cytrynowej lemoniady.
Leciał tam
Całkiem sam
Do fabryki pewnej bram,
Gdzie napoje się wytwarza świtem bladym.
Refren:
Tam witali co dzień kszyka,
Który z krzaków się wymykał,
By dzień witać, zamiast krzykiem,
Lemoniady małym łykiem.
Już wiedzieli pracownicy,
Inni ludzie z okolicy,
Że wraz z nowym dnia obliczem
Kszyk przyleci po swój łyczek.
2.
Czemu tak
Taki smak
Upodobał sobie ptak,
Co takiego widzi w smaku lemoniady ?
Któż to wie ?
Może chce
Ptasie życie spędzić swe,
Płyn łykając, który leczy jego wady ?
Refren:
Tam witali co dzień kszyka,
Który z krzaków się wymykał,
By dzień witać, zamiast krzykiem,
Lemoniady małym łykiem.
Już wiedzieli pracownicy,
Inni ludzie z okolicy,
Że wraz z nowym dnia obliczem
Kszyk przyleci po swój łyczek.

54.MĄTWA
1.
Pewna mątwa
Nieco wątła
Zapragnęła mieć dwa żądła
Takie, które pszczół organem są normalnym,
Była wielką
Wielbicielką,
Żądeł tych kolekcjonerką,
Więc powiększyć zbiór ich chciała unikalny.
Refren:
Mątwa żyje w oceanie,
Nie wie nikt, jak to się stanie,
Że dwa żądła prosto z ziemi
Trafią w wodnych świat przestrzeni.
Ale mątwa ma bez liku
Bliskich morskich jej koników,
Co z pszczołami tak na co dzień
W nadzwyczajnej żyją zgodzie.
2.
Mątwy zbiory
Oddźwięk spory
Wywołują każdej pory
Wśród najmniejszych nawet w świecie tym żyjątek.
Więc w tej głębi
Aż się kłębi,
Nawet gdy się toń oziębi,
Wypełniają w domu mątwy każdy kątek.
Refren:
Mątwa żyje w oceanie,
Nie wie nikt, jak to się stanie,
Że dwa żądła prosto z ziemi
Trafią w wodnych świat przestrzeni.
Ale mątwa ma bez liku
Bliskich morskich jej koników,
Co z pszczołami tak na co dzień
W nadzwyczajnej żyją zgodzie.

55.DROZD
1.
Pewien drozd
Wszedł na most
I tym mostem szedł na wprost,
Aż tu nagle spotkał na swej drodze kosa.
Po co kos
Też przez most
Idzie sobie też na wprost,
Czyżby tu na moście szukał prosa ?
Refren:
Stanął drozd naprzeciw kosa,
Patrzą srogo tak, jak osa,
Bo też każdy z nich nie wątpi,
Że ten drugi mu ustąpi.
Mknie godzina za godziną,
Ale nie chcą się wyminąć,
Nie ma nigdy rozwiązania,
Gdy brak chęci pojednania.
2.
Z drozdem kos,
Z kosem drozd
Radzi chwycić się za nos,
Gdyby tylko jeszcze mieli jakieś nosy.
Lecz ma dziób
Ptasi ród,
Gdy zadadzą ciosów w bród,
Każdy z nich zakrzyczeć wniebogłosy.

Refren:
Stanął drozd naprzeciw kosa,
Patrzą srogo tak, jak osa,
Bo też każdy z nich nie wątpi,
Że ten drugi mu ustąpi.
Mknie godzina za godziną,
Ale nie chcą się wyminąć,
Nie ma nigdy rozwiązania,
Gdy brak chęci pojednania.