Bajki Wuja

Pewnego wieczoru emeryt Protazy siedział, jak zwykle, w fotelu i oglądał program telewizyjny. Obok na stoliku stała tradycyjnie szklanka herbaty i dwa kawałki chleba z dżemem morelowym, stanowiące codzienne, wieczorne menu emeryta. Pełen relaksu i zadowolony z komfortu oglądania telewizji Protazy nie spodziewał się, że za moment może go tylko spotkać niemiła niespodzianka. Oto nagle zgasło światło w pokoju, ekran telewizora stał się czarny, a wokół zapanowała ciemność. Protazy pozostał jeszcze chwilę w fotelu, mając nadzieję, że niebawem znów zrobi się jasno. Niestety, nic takiego się nie nastąpiło. Usiłując coś temu zaradzić, emeryt podniósł się z fotela i po omacku udał się do kuchni Po drodze zbliżył się do drzwi wejściowych, zza których dochodziły go odgłosy rozmowy jakichś dwóch lokatorów. Wynikało z niej, że przyłącze elektryczne do budynku uległo awarii, Ktoś wezwał pogotowie energetyczne, ale nikt nie wiedział, kiedy ono przyjedzie, Emeryt próbował znaleźć w kuchni jakąś świeczkę, którą mógłby oświetlić mieszkanie w oczekiwaniu na usunięcie awarii. Niestety, ostatnią świeczkę zużył przed paroma laty i nie kupił nowej, a stara latarka, którą ostatni raz używał przed dziesięcioma laty, miała już rozładowane baterie. W tej sytuacji Protazy postanowił udać się do sklepu po zakup świeczki i nowych baterii do latarki. Wziął jednak ze sobą te stare, aby łatwiej mu było określić ich typ przy zakupie. Zabrał też latarkę. Niestety, musiał tym razem złamać swoją zasadę odnośnie reprezentacyjnego ubioru w przypadkach pojawiania się publicznie poza domem. Zresztą w takich warunkach próba poszukiwania trzydziestoletniego garnituru, różowej koszuli i zielonego krawatu w niebieskiego grochy oraz butów na skórzanym obcasie z góry skazana była na niepowodzenie. W całkowitej ciemności usiłowanie wyjęcia z szafy tego stroju mogłaby się skończyć jakimś urazem. Emeryt zmuszony był więc wyjść na miasto w wytartych dżinsach i wiekowym sweterku. Dobrze, że przy drzwiach wejściowych znalazł po omacku swoje białe tenisówki, bo w przeciwnym razie wyszedłby w kapciach. W takim więc nieoficjalnym, mało reprezentacyjnym stroju Protazy wyszedł z domu w celu dokonania planowanych zakupów. Pora była wieczorna i okoliczne sklepy już zamknięto. Musiał więc udać się do pobliskiej galerii handlowej. Po przybyciu Protazy skierował się zaraz do sklepu z artykułami elektrycznymi. Najpierw zaczął szukać baterii. Podszedł do regału, na którym znajdowały się ich najróżniejsze typy. Żaden z nich jednak nie pasował do tego, który używał przed dziesięciu laty. Podszedł zatem do sprzedawcy, który stało obok regału. Ten przyjrzał się bateriom i stwierdził, że takich już się nie produkuje, a poza tym chyba wylał się z nich elektrolit, bo miały sporo ciemnych plam. Prawdopodobnie uszkodziły też wnętrze latarki. Tak więc zarówno te baterie, jak i latarka nadawały się tylko do wyrzucenia. Sprzedawca poradził zatem emerytowi, aby wyrzucił wszystko do kartonu na elektrośmieci znajdującego się tuż przy wyjściu ze sklepu. Protazy pogodzony z tą nieplanowaną stratą uczynił tak, jak poradził mu sprzedawca. Skoro jednak pozbawiony został latarki, to uznał, że tańszy będzie zakup świeczek niż nowej latarki i baterii. Wrócił więc między regały, aby znaleźć odpowiednie świece. Niespodziewanie postanowił zafundować sobie odrobinę luksusu i zakupić duże, szerokie, ozdobne świece w kolorze czerwonym. Takie, które idealnie nadają się do stworzenia romantycznego, kameralnego nastroju. Właściwie samotnemu emerytowi taki nastrój nie był do niczego potrzebny, ale z drugiej strony dlaczego nie mógł sobie posiedzieć w takim klimacie jako rekompensata za brak możliwości oglądania telewizji ? Szybko skalkulował, że powinien kupić cztery takie świece. Po jednej do kuchni, przedpokoju, łazienki i pokoju. Wziął więc wybrane przez siebie świece i udał się do kasy w celu uregulowania należności. Jednocześnie w mieście grasował tajemniczy podrywacz, który przesiadywał na ławkach w parku, Zapalał na nich takie romantyczne świece, zwykle o zmierzchu. Zachęcał przechodzące obok kobiety do rozmowy przy tych świecach. Niektóre z nich dały się na nią namówić. W trakcie rozmowy podrywacz ten wyrywał torebki swym rozmówczyniom i uciekał, zostawiając nie podejrzewające niczego kobiety z palącymi się romantycznymi świecami. O tym wszystkim słyszała pani kasjerka. Kiedy więc Protazy położył przy kasie cztery czerwone świece, od razu u kasjerki zrodziło się podejrzenie, że może to ten podrywacz kupuje świeczki na swój kolejny, przestępczy podryw. Udała więc, że zabrakło jej drobnych do wydania reszty, poprosił Protazego, by przez chwilę poczekał, po czym podeszła do pracowników ochrony, aby ich poinformować o swoich podejrzeniach. Wkrótce wróciła do kasy, wydała reszty Protazemu, który schował świece do torebki i już kierował się ku wyjściu, gdy nagle zastąpili mu drogę ochroniarze.
– Pan pójdzie z nami – rzekł jeden z nich.
– Ale dokąd ? – zdziwił się Protazy. Czego panowie ode mnie chcą ?Przecież nic nie ukradłem, za wszystko zapłaciłem. Proszę zapytać pani kasjerki.
Ochroniarze nie chcieli jednak przystać na propozycję emeryta. Schwycili go pod pachy i zaprowadzili do swojego pomieszczenia.
– Proszę tu usiąść i czekać- powiedział drugi z ochroniarzy, wskazując Protazemu krzesło – zaraz będzie policja.
– Policja ? – zdziwił się emeryt. A po co policja ? O co chodzi ?
– Dowie się pan wkrótce, musimy coś sprawdzić – odpowiedział ochroniarz.
Po pięciu minutach zjawili się policjanci. Ochroniarze poinformowali ich o tym, że kasjerka domniemywała, iż Protazy może być tym poszukiwanym tajemniczym podrywaczem, który obrabowywał swe rozmówczynie w parku. Policjanci dysponowali na komisariacie przybliżonym rysopisem poszukiwanego złodzieja, jaki stworzono na podstawie zeznań poszkodowanych kobiet. Dlatego zabrali Protazego na posterunek, aby skonfrontować emeryta z rysopisem sprawcy.
– Panowie, to jakieś nieporozumienie – tłumaczył się Protazy. U mnie w bloku nastąpiła awaria zasilania i kupowałem te świece tylko dla swoich potrzeb. Nie jestem tym, kogo szukacie.
Policjanci zaprowadzili emeryta do komendanta. Ten wziął do ręki rysopis podejrzanego. Popatrzył na Protazego i powiedział, robiąc mocno rozczarowaną minę:
– No, nie – zwrócił się do emeryta – z całym szacunkiem dla pana, ale z rysopisu wynika, że podejrzany jest dużo młodszy od pana. A i włosy ma ciemne i bardziej bujne niż pana, powiedzmy szczerze, łysiejąca głowa.
Po chwili zwrócił się do swych podwładnych:
– Wypuśćcie tego pana, to nie jest ten, którego szukamy.
Protazy wyszedł z uczuciem ulgi z budynku komisariatu, zdając sobie sprawę, że stał się przypadkową ofiarą nieporozumienia, którego sprawczynią była nadmiernie podejrzliwa kasjerka. Wracał więc zadowolony z czterema świecami do domu. Zbliżając się do bloku, ze zdziwieniem spostrzegł, że wszędzie już świecą się światła. Okazało się, że w czasie całego zamieszania z policją i pobytu jego na komisariacie przybyło pogotowie energetyczne i awaria została usunięta. Okazało się, że tak naprawdę zakup świec okazał się niepotrzebny. Skąd jednak emeryt mógł przewidzieć, że przerwa w dostawie prądu nie będzie trwała długo. Z drugiej strony – pomyślał Protazy – nie zaszkodzi mieć taki zapas. Może przyda się przy następnej okazji. Mógł więc kontynuować oglądanie telewizji. Jedyną niedogodnością była niedopita i zimna herbata , którą emeryt musiał sobie ponownie zaparzyć.