1.
Wczesna wiosna, moi mili,
To najlepsza właśnie pora,
By posłuchać w wolnej chwili
Krótkiej bajki o traktorach.

2.
Kiedy z pól już znikną śniegi
I wysuszy słońce glebę,
Na wsi słychać warkot tęgi,
Pod bezchmurnym, jasnym niebem.

3.
To rolnicy w swych traktorach
Opuszczają własne domy,
Aby pola szmat zaorać,
Przygotować go na plony.

4.
Na wiosennych ziem hektarach
Traktorowa armia krąży,
Ciężko warczy, bo się stara,
Aby z orką na czas zdążyć.

5.
Dnia pewnego coś się stało,
Że aż mysz wyjrzała z nory,
Bo znużone pracą całą
Zbuntowały się traktory.

6.
Wszystkie nagle się zjechały
W jedno miejsce groźne, dumne,
Utworzyły sznur niemały,
W długą zbiły się kolumnę

7.
I tak rzekły w swym języku:
„Dosyć mamy już tej orki,
Pracujemy dni bez liku,
W poniedziałki, środy, wtorki.

8.
Czwartki, piątki i soboty
Także pracą wypełnione,
Brak nam zatem już ochoty,
Aby ciągnąć pług i bronę.

9.
W jednej chwili wyjechały
Długim sznurem wprost na szosę,
A rolników twarze drżały
I krzyknęli jednym głosem:

10.
„Co się dzieje, co to znaczy ?
Nie chcą nas traktory słuchać,
Zamiast wracać tu do pracy,
Chcą leniwe być, jak mucha.

11.
Poruszają się po szosie
Bez pośpiechu, jak wędrowcy,
Nasze krzyki mają w nosie,
Chociaż jadą bez kierowcy”.

12.
Na okrzyki te są głusi
Wszyscy ci uciekinierzy,
Nikt z nich orać już nie musi
I czerwoną maskę szczerzy.

13.
Przez następne pół godziny
Tych traktorów grupa cała
Przez pagórki i niziny
Do miasteczka podążała.

14.
Tam rozrywek czeka sporo,
Więc najbliższy wieczór sprawi,
Że uroczą zmierzchu porą
Każdy traktor się zabawi.

15.
Może trafi do kawiarni,
Małej czarnej zakosztuje
Lub w pizzerii się nakarmi,
Kiedy ciasta smak poczuje.

16.
Dotąd tylko te traktory
Jadło miały benzynowe,
Ale za to od tej pory
Będą jeść potrawy nowe.

17.
Potem mogą się przemieścić,
Gdzie atrakcja inna czeka,
Wszystkie pewnie je pomieści
Okazała dyskoteka.

18.
Tam poznają różne tańce,
Które w ruch wprawiają ciało,
Wygibasy i łamańce
Można wykonywać śmiało.

19.
Są tam również i dwa kina,
Film nikomu nie zaszkodzi,
Właśnie seans się zaczyna,
Który zewsząd budzi podziw.

20.
Zachęcone tym traktory
Chcą się dostać do kawiarni,
Lecz w lokalu tym dość sporym
Goście raczej to koszmarni.

21.
Dymią, warczą silnikami,
Napierają na stoliki,
Drzwi skrzywiły już kołami,
Co prowadzi do paniki.

22.
Ludzie z krzykiem uciekają,
A obsługa alarm wszczyna,
Że z traktorów całą zgrają
Wielki kłopot się zaczyna.

23.
Zaraz więc wezwano pomoc,
Przyjechała straż pożarna,
Policjantów spore grono
I żołnierzy też kompania.

24.
Wszyscy razem się zebrali,
Utworzyli kordon spory,
Choć z wysiłku aż sapali,
Przegonili te traktory.

25.
Do kawiarni wstęp zamknięto,
Lecz traktory nie zrażone
Całą grupą nieugiętą
Wprost w pizzerii suną stronę.

26.
Z dala czują już zapachy
Pizzy świeżej, kolorowej,
Więc z energią i rozmachem
Sforsowały drzwi wejściowe.

27.
Tu wybuchła też panika,
Przestraszyli się klienci,
A obsługa pomoc wzywa,
Bo wie dobrze, co się święci.

28.
Spod kawiarni przybywają
Straż pożarna i żołnierze,
Policjanci się zbierają,
By traktorów wstrzymać rzeszę.

29.
One znów się poddać muszą,
Wyjeżdżają stąd bez żalu,
Bo się już za chwilę skuszą,
By uroków zaznać balu.

30.
W dyskotece trwa on właśnie,
Ludzi bawi się gromada,
Więc nim każdy w nocy zaśnie,
Wpaść na trochę tam wypada.

31.
Sznur traktorów płynie żwawo,
Jakby z nurtem jakiejś rzeki,
Wlewa się czerwoną lawą
Wprost do wnętrza dyskoteki.

32.
Nagle milknie tam muzyka,
Patrzą ludzie przerażeni,
Każdy w jakiś kąt umyka,
Widząc potok tej czerwieni.

33.
A właściciel dyskoteki
Przez głośniki pomoc wzywa,
Bo traktorów ostre brzegi
Mogą ściany porozrywać.

34.
Znów traktorem kroczą śladem
Policjanci i żołnierze,
I strażaków tłum ochoczo
Kurs na dyskotekę bierze.

35.
Wszyscy krzyczą do traktorów,
Nikt z nich grzecznie nie chce prosić,
Że bezzwłocznie, bez oporu,
Muszą się wnet stąd wynosić.

36.
Przeganiane wciąż traktory
Wyjechały z kwaśną miną,
Ale znikły ich opory,
Kiedy zobaczyły kino.

37.
Jadą zatem w długim rzędzie,
Tworząc zgodnie grupę zwartą,
Film ciekawy zaraz będzie,
Więc obejrzeć zawsze warto,

38.
Już widzowie cicho siedzą,
Wzrok skupiają na ekranie,
Wszyscy jeszcze z nich nie wiedzą,
Co za chwilę tu się stanie.

39.
Oto warkot ciszę burzy,
Przez otwarte drzwi do sali
Wjeżdża rząd traktorów dużych
I czuć zewsząd zapach spalin.

40.
Zamieszanie więc gotowe,
Uciekają ludzie z kina,
Każdy chroni własną głowę,
Filmu nie ma co zaczynać.

41.
Znów obsługa chwyta zaraz
Za wszelakie telefony,
Wzywa pomoc, bo się stara
Wygnać gości nieproszonych.

42.
Już kolejny raz przybyli
Policjanci i strażacy,
I żołnierze się zjawili,
Zabierając się do pracy.

43.
Wszystkie muszą znów traktory
Z sali kina się wycofać
I z nadejściem nocnej pory
Z miasta wynieść się bez słowa,

44.
Tu traktory zrozumiały,
Że nie dla nich te rozrywki,
Im jedynie pozostały
Wiosną w polu podorywki.

45.
Powróciły do wsi razem,
Aby się poświęcić glebie,
Bo też życie robić każe
To, co robi się najlepiej.