1.
Pewna kura, mówiąc szczerze,
Chciała być, jak superzwierzę,
Mieć twarz ładną, jak sarenka,
W talii być, jak żmija, cienka.

2.
Wzbudzać strach wyglądem srogim,
Gdyby byka miała rogi,
Biegać prędko też by chciała,
Gdyby strusia nogi miała.

3.
Przydałby się strój wspaniały,
Który pawie z piór wdziewały,
A pazury brzydkie kurze
Też nie mogły zostać dłużej.

4.
Miło byłoby jej człapać
Na zielonych żabich łapach,
Takie barwne dwie są one
I w dodatku strojne w błonę.

5.
Aby wzbudzać wokół podziw,
Też z ogonem musi chodzić,
Więc ja myśl do celu niosła,
Aby ogon wziąć od osła.

6.
W dniu następnym bez zwlekania
Rozpoczęła swe starania,
Poszła więc do leśnych kniei
Pełna wiary i nadziei.

7.
Z góry głos się ptaków niesie:
„Skąd się wzięła kura w lesie ?”.
Szła wytrwale po mchu miękkim
Aż dotarła do sarenki.

8.
I tak rzecze: „Moja miła,
Może byś mi pożyczyła
Tego, o czym mogę marzyć,
Czyli twojej sarniej twarzy”.

9.
A sarenka jej życzliwa
Gładkiej twarzy pożyczyła,
Więc do kury nie zrażą,
Gdy iść będzie z piękną twarzą.

10.
W lesie zaraz niedaleko
Żmija mieszka tuż nad rzeką,
Kura tam swe kroki stawia,
By ze żmiją porozmawiać.

11.
Mówi do niej: „Droga żmijo,
Ty tak zgrabnie się wywijasz,
Twoja cienka, giętka talia
Dla mnie jest wprost idealna.

12.
Gdybyś jej pożyczyć chciała,
To bym w zachwyt wpadła cała,
Więc mi nie bądź obojętna,
Gdy tak bardzo jestem piękna.

13.
Żmija, sunąc przez konwalie,
Rzekła: „Dam ci moją talię,
Kura zaś tym zachwycona
Lekko biegnie, jak natchniona.

14.
Zmierza wprost, gdzie bujna łąka,
Gdzie owadów rój się błąka,
A wśród nich byk w pełnej krasie,
Co się na tej łące pasie.

15.
Kura bieży wprost do niego,
Mówi ”Witaj, mój kolego,
Chcę cię prosić, byku drogi,
Byś pożyczył mi swe rogi”.

16.
Byk zdziwioną zrobił minę,
Znieruchomiał odrobinę,
Myśli sobie nieco dłużej:
„Po co moje rogi kurze ?”

17.
Może jakieś ma zamiary,
Aby z moich rogów pary
Jakikolwiek mieć pożytek,
Jeszcze nie jest z nich zabytek.

18.
Mówi zatem byk do kury:
„Daję ci mą zgodę z góry.
Dla mnie się życzliwość liczy,
Mogę rogi me pożyczyć”.

19.
Teraz kura zmierzać musi
Tam, gdzie jest hodowla strusi,
Chce pożyczyć nogi chyże,
By mieć mogła wszędzie bliżej.

20.
Struś, którego tam spotkała,
Udostępnił tę część ciała,
Której kura zapragnęła,
By dokonać swego dzieła.

21.
Już pół stroju miała prawie,
Kolej teraz pióra pawie
Przywdziać na swe ciało kurze,
Aby w cieniu nie być dłużej.

22.
Paw też pomóc był gotowy
Dał pióropusz kolorowy,
Kiedy kura go przywdziała,
Za cud świata już się miała.

23.
To nie koniec jednak akcji,
Trzeba dalszych jej atrakcji,
Więc nad stawem wnet się zjawia,
Aby z żabą porozmawiać.

24.
Tu na pomoc żaby liczy,
Piękne łapy chce pożyczyć,
Takie zgrabne zielone,
Wszystkich w zachwyt wprawią one.

25.
Żaba się nie opierała:
„Weź me łapy, tak, jak chciałaś,
Chętnie ci je wypożyczę,
Gdy chód na nich chcesz poćwiczyć.

26.
W końcu droga ją poniosła
Prosto do zagrody osła,
Kura robi minę błogą:
„Pożycz, proszę, mi swój ogon”.

27.
Osioł nie był też przeciwny,
Choć miał wyraz twarzy dziwny,
Bo zrozumieć nie był w stanie,
Skąd u kury to staranie.

28.
Kura ogon szybko wzięła,
Wnet zabrała się do dzieła,
W różne części przystrojona
Wyszła dumna, jak matrona.

29.
Zawołała w jednej chwili
Wszystkich, aby ją chwalili,
Więc na takie jej wezwania
Przyszła zwierząt cała armia.

30.
Patrzą więc oczami swymi,
Widzą, co tu jest przed nimi,
To nie kura, lecz dziwoląg,
Od patrzenia oczy bolą.

31.
Skąd się tutaj przed nich wkradło
Dość pokraczne to dziwadło ?
Więc zwierzęta, tak jak stały,
Stwora tego w głos wyśmiały.

32.
Kura wielce się speszyła,
Wszystkim wszystko wnet zwróciła
I przybrała znów swą postać,
Kurą woli już pozostać.

33.
Z tej historii kurzych przeżyć
Wniosek nam do głowy bieży:
Lepiej być we własnej skórze,
Nie sprzeciwiać się naturze.