W pewnym, wielkim supersamie
Znane stały się wycieczki.
Wdzięcznej, smukłej w każdym gramie
Małej, sprytnej paróweczki.

W dzień leżała sobie grzecznie
W przezroczystej, chłodnej ladzie,
Lecz wieczorem chciała wiecznie
Udział w jakimś brać wypadzie.

Zadziwiły się parówki,
Które obok jej leżały,
A żeberka i karkówki
Aż z wrażenia zzieleniały

Paróweczka, moi drodzy,
To był stworek dość ciekawy,
Tutaj zajrzał i tam wskoczył
I do warzyw, i do kawy.

Gdy dzień nastał, w kącie lady
Ciałko wiotkie ukrywała,
By przypadkiem się do bladych
Rąk sprzedawcy nie dostała.

Pewnej nocy, kiedy wszędzie
W supersamie światło zgasło,
Gdy zasnęły wafle w rzędzie
I w sen też zapadło masło,

Paróweczka ze swej lady
Wyskoczyła bez trudności
I ruszyła wprost na zwiady,
Tam, gdzie piętrzą się słodkości.

Bombonierki, batoniki,
Chałwy oraz ptasie mleczka
Wszystkie w popłoch wpadły dziki:
„Co tu robi paróweczka ?”

Na to rzecze im parówka:
„Po co zaraz ta panika,
Ja tu wpadłam na dwa słówka,
Mała chwila i już znikam.

Chciałam tylko was zapytać,
Jak się żyje tu, w regale,
A poza tym się przywitać
I nic więcej nie chcę wcale.”

Zadziwiły się słodycze,
Bo się pierwszy raz zdarzyło,
Żeby tuż przed ich obliczem
Ktoś tak się odezwał miło.

Zawsze tylko narzekania
Od klientów słyszeć mogły,
Że są złe opakowania,
Że czekolad kształt niemodny,

Zawsze tylko narzekania
Od klientów słyszeć mogły,
Że są złe opakowania,
Że czekolad kształt niemodny,

Że w cukierkach są wklęsłości,
A batonik jest za mały,
Nic dziwnego, że słodkości
Ciągle się denerwowały

I złościły się na siebie,
Prężąc dumnie swoje ciała,
Chcąc pokazać, że w tym sklepie,
Lepsze są niż reszta cała.

Kiedy zatem paróweczka
Im posłała ciepłe słowa,
Bombonierek drgnęły wieczka,
Aby złość odreagować

I tak do niej rzekły chórem
Wszystkie słodkie te wyroby:
„Odmień chwile nam ponure,
Przychodź do nas każdej doby !”

„Bardzo chętnie, lecz w tej chwili
Muszę wracać do swej lady,
Bo za oknem, moi mili,
Świt powoli wstaje blady”

I to rzekłszy im parówka
Z jej błyszczącą, łysą główką,
Wprost pomknęła, niby mrówka,
Ku znajomym jej parówkom.

Wnet się skryła na dnie lady,
By jej nikt nie zauważył,
A wieczorem znów na zwiady
Wyruszyła wśród stelaży.

Pomysł nagle jej do głowy
Wpadł, jak zwykle u niej bywa,
By tej nocy księżycowej
Pójść, gdzie tłoczą się warzywa.

Tam ogórki leżą smukłe,
Czerwoniutkie pomidory
I arbuzy są wypukłe,
I selery oraz pory,

Marchew, koper i pietruszkę
Też zazwyczaj się spotyka,
Kalarepy z grubym brzuszkiem,
Jest i groszek, i papryka.

W towarzystwie tak wspaniałym
Niepozorna paróweczka
Była, jak kubeczek mały
Przy potężnych, grubych beczkach.

Popatrzyły tak warzywa
I krzyknęły nagle chórem:
„Któż tu do nas dziś przybywa
Przyodziany w długą skórę ?”

Na to rzecze im parówka:
„Po co zaraz ta panika ?
Ja tu wpadłam na dwa słówka,
Mała chwila i już znikam.

Chciałam tylko was zapytać,
Jak się żyje tu w regale,
A poza tym się przywitać
I nic więcej nie chcę wcale”.

Zawstydziły się warzywa,
Wszystkie dumne, kolorowe,
Bo też nikt się nie odzywał
Takim miłym do nich słowem,

Nawet dzięki paróweczce
Już nie słychać plusków wody,
To ogórki w wielkiej beczce
Doszły zaraz do ugody.

Między sobą się kłóciły,
Kto też z nich jest najładniejszy,
Czy ktoś smukły, czy otyły,
Czy ten duży, czy najmniejszy,

Zawsze sobie wrogie były
I codziennie się dąsały,
A tu nagle tonem miłym
Zmienił klimat stworek mały.

Zachwycone paróweczką
Mówią: „Zostań tutaj z nami,
Ty radości dasz choć deczko
Słowem miękkim, jak aksamit”.

Ale ona tak im rzecze:
„Chętnie z wami bym została,
Jednak w ladzie mieszkam przecież,
Tam mam chłód dla swego ciała.

Tak już jestem zbudowana,
Że gdy ciepła zakosztuję,
Czy z wieczora, czy też z rana,
To się zaraz w środku psuję.

Wracać muszę więc do lady,
Do parówek innych grona,
Na to nie ma innej rady,
Nie chcę przecież być zielona.”

Paróweczka po tych słowach
W szybkich susach i podskokach
Wnet przybyła, by się schować
W swojej lady chłodnych bokach.

Tam znów tkwiła do wieczora,
A gdy już się dzień zakończył,
Do wymarszu przyszła pora,
Dziarsko więc, jak konik rączy

Przemykała tak parówka,
Nagle usłyszała szmery,
Groźne głosy, brzydkie słówka
Brzmiały tam, gdzie leżą sery.

Między sobą się spierały
Wielkie, grube, żółte kręgi,
Bo pokazać wszystkim chciały
Obraz wielkiej, swej potęgi.

Każdy taki krąg narzekał,
Że tu miejsca ma za mało,
Wrzał ze złości i się wściekał,
Prężąc swoje twarde ciało.

Każdy chciał być najważniejszy,
Inne w cień usunąć sery,
Jakby wśród rywali rzeszy
Pierś wypinał po ordery.

Gdy dodamy, że w tych gierkach,
Co się stale rozgrywały,
Udział też miał ser w plasterkach,
To się zrobił szum niemały.

Przystanęła paróweczka,
Przysłuchując się tym sporom,
To nie była śmiechu beczka,
Lecz serowy, istny horror.

Aby szybko zasiać spokój
W twardych, dumnych, żółtych głowach,
Paróweczka z błyskiem w oku
Rzekła do nich takie słowa:

„Po co cały czas się kłócić
I poważne robić miny,
Pora wreszcie złość porzucić,
Jak zrobiły to jarzyny.

Wczoraj byłam tam z wizytą,
Gdzie ogórki i marchewki,
Aby kres położyć zgrzytom,
I uciszyć wrogie śpiewki,

Wygnać falę nienawiści
Z porów, sałat i ziemniaków,
Drżących, szpinakowych liści,
Z pomidorów i buraków.

Zadziwiły się więc sery,
Słysząc takie miłe zdania,
Odmieniły złe maniery
Nagle wręcz nie do poznania.

I prosiły paróweczkę:
„Zostań jeszcze razem z nami,
Choć godzinkę, choć chwileczkę
Swymi zabaw nas słowami.”

A parówka znów tak rzecze:
„Muszę wracać, nie ma rady,
Dotrzeć zaraz trzeba przecież
Do chłodniczej mojej lady.

Jeszcze kilka dni minęło,
Parę wizyt paróweczki,
Aż nastąpił nagle przełom,
Zakończyły się wycieczki.

„Co się stało z paróweczką ?”
Wciąż pytały się produkty,
„Czy przebywa gdzieś nad rzeczką,
Czy na leśne weszła dukty ?”

Może wreszcie ktoś ją sprzedał,
Może spożył na śniadanie,
O tym by napisać trzeba
Inne już opowiadanie.

Od tej pory jednak znikły
Kłótnie, spory, zwady, sprzeczki,
Wszystko to za sprawą zwykłych
Słów niewielkiej paróweczki.

Właśnie one złagodziły
Dość skutecznie, jak się zdaje,
Dumnych, wielkich, pełnych siły
Nienajlepsze obyczaje.

A z tej bajki tak, jak z ciemni,
Morał nam wypływać może:
Najpiękniejsze są na Ziemi
Wielkie dzieła małych stworzeń.