1.
Był sobie ogród zoologiczny,
Tam, gdzie ulica ciągnie się długa,
W nim mieszkał ptaka okaz prześliczny:
Duża, dorodna, barwna papuga.

2.
Cieszyć się mogła dużą swobodą,
Latać po klatkach, drzewach i płotach,
Dziwiła wszystkich swoją urodą,
Ta, co na imię miała Dorota.

3.
Choć ubarwieniem wzrok przyciągała
Tych, co tu przyszli pospacerować,
Lecz jedną wadę, niestety, małą:
Bardzo lubiła stale plotkować.

4.
Wciąż odwiedzała w ZOO zwierzęta
Według porządku nazw w alfabecie,
Czy to powszedni dzień, czy też święta,
Do nich lubiła sobie polecieć.

5.
Jak nam wiadomo, alfabet cały
Od „A” litery się rozpoczyna,
Więc antylopie, gdy zorze wstały,
Składa wizytę barwna ptaszyna.

6.
Tak do niej skrzeczy „Wiesz, antylopo,
Mamy z bizonem, twoim sąsiadem,
Od wczoraj wcale niemały kłopot,
Bo o coś skłócił się z mrówkojadem.

7.
Teraz posępny leży na piachu
I, choć podano mu już śniadanie,
Nie je nic wcale, wciąż jestem w strachu,
Że się z nim złego zaraz coś stanie”.

8.
Mówi Dorocie więc antylopa,
By poleciała wnet do bizona
I dowiedziała się o kłopotach,
Których nie może dotąd pokonać.

9.
Leci papuga ku bizonowi,
Lecz w górze jego zagrodę mija,
Przecież mu o tym wcale nie powie,
Że oto plotkę o nim stworzyła.

10.
„C” – alfabecie trzecia litera,
Więc plotkę trzeba sprzedawać dalej,
Do czapli więc się teraz wybiera
Papuga w swoim twórczym zapale.

11.
Czapli powtarza to samo zatem,
Co potwierdziła już antylopie,
Że bizon skłócił się z mrówkojadem
I na wojennej są teraz stopie.

12.
Od czapli leci Dorota teraz
Tam, gdzie danieli jest grupa zwarta,
Bo „D”, ich pierwsza nazwy litera,
To w alfabecie litera czwarta.

13.
Słysząc, co mówi do nich papuga,
W wielkie zdumienie wpadły daniele:
„Jak to ? Skłócili się z sobą tutaj
Bizon, mrówkojad – dwaj przyjaciele ?”.

14.
Dorota nie chce danieli słuchać,
Żeby nie robić sobie problemu,
Leci więc dalej plotkę rozdmuchać
Tam, gdzie w ogrodzie mieszkał struś emu.

15.
Struś też się zdziwił, słysząc te słowa
O jakimś sporze bliżej nieznanym,
Bizon się nigdy nie denerwował,
Mrówkojad nie był złością spętany.

16.
Papuga już się dalej przemieszcza
Tam, gdzie w basenie pływają foki,
Każda zdziwiona, oczy wytrzeszcza,
Słysząc Doroty słów ton wysoki.

17.
„G” – to kolejna jest w alfabecie
Jakże nam znana dobrze litera,
Więc się papuga, może już wiecie ?
Wprost do geparda raźno wybiera.

18.
Gepard też słucha, uszom nie wierzy,
Obydwaj zawsze żyli w spokoju,
A teraz bizon zęby by szczerzył ?
Mrówkojad chciałby ruszać do boju ?

19.
Papuga zwinnie przez stare drzewa
Już od geparda frunie gdzieś dalej,
Plotkę należy przecież rozsiewać,
Dłużej z nim nie chce rozmawiać wcale.

20.
Zawsze Dorocie wielka ochota
Do pogaduszek towarzyszyła,
Zmierza więc prosto, gdzie hipopotam
Ta bardzo tłusta, wilgotna bryła.

21.
A hipopotam paszczę rozdziawił,
Kiedy usłyszał słowa Dorotki,
Pewnie był w szoku, bo aż się dławił,
Nie wiedzą wcale, że są to plotki.

22.
Indykom, które noszą korale
Też powiedziała o tym papuga,
Nie chciało im się w to wierzyć wcale,
Aż w ziemię dziobem zaczęły stukać.

23.
„J” – to dziesiąta już alfabetu
Długa z ogonkiem smukła litera,
Lecz pierwsza w nazwie jaka z Tybetu,
Który spod włosów gęstych spoziera.

24.
„Mój jaku drogi” – rzecze Dorota –
Dzisiaj bizona wraz z mrówkojadem\
Atak agresji taki omotał,
Że w sporze nie chce ustąpić żaden”.

25.
Zanim powiedział jak coś od siebie,
Papuga wzbiła się już w powietrze,
Płynęła dalej po jasnym niebie
Z piórami, które drgały na wietrze.

26.
Teraz ją naszła właśnie ochota,
By przenieść plotkę, którą stworzyła,
Prosto do wnętrza klatki kojota,
Któremu nuda dość dokuczyła.

27.
Kojot się zaraz bardzo ożywił,
Słysząc papugi skrzeczącej słowa
I choć nie były one prawdziwe,
To sens ich koniec nudy zwiastował.

28.
Dorota zwiera swych skrzydeł szyki
I w mgnieniu oka mknie już do lamy,
Która przybyła tu z Ameryki
I wolno chodzi z godnością damy.

29.
Kiedy papuga szepnęła lamie
Tekst o bizonie i mrówkojadzie,
Ta, choć Dorota bezczelnie kłamie,
Aż poplątała nogi w nieładzie.

30.
Nie chcąc oglądać nóg poplątanych
Zdziwionej lamy tą opowieścią,
Papuga nadal snuła swe plany,
Karmiąc rozmówców fałszywą treścią.

31.
Następna z listy alfabetycznej
To niewątpliwie „M” jest litera,
Mają ją w nazwie małpy komiczne,
Do małp Dorota więc się wybiera.

32.
One, jak zawsze, są rozbawione,
Skaczą i krzyczą, grają, figlują,
Nie patrzą nawet w papugi stronę,
Bo też nowiny żadnej nie czują.

33.
Gdy jednak słyszą słowa Doroty,
To stają w miejscu, jak na komendę,
Już na zabawę brak im ochoty,
Rozmowy toczą z sobą tajemne.

34.
Sprzedawszy plotkę, jak zawsze zręcznie,
Całej ruchliwej tej małpiej sforze,
Papuga leci i skrzeczy dźwięcznie
Tam, gdzie wygrzewał się nosorożec.

35.
Tak szokującą wszystkich nowinę
Wtłacza i jemu też prosto w uszy,
A nosorożec, choć spał godzinę,
Aż z zadziwienia rogiem poruszył.

36.
Dalej Dorotę droga poniosła
Według porządku, jak w alfabecie,
Prosto do chaty szarego osła,
Bo „O” następnym znakiem jest przecież.

37.
Papuga o tym sporze niezwykłym
Do osła mówi głośno, nie skrycie,
A ten do nowin nie był przywykły,
Z wrażenia stanął i zaczął ryczeć.

38.
Następnym punktem w planie Doroty
Było wyrwanie z wielkiej zadumy,
Zwinnej i smukłej, jak wszystkie koty,
Dorodnej, z bystrym spojrzeniem pumy.

39.
I rzeczywiście ta wieść papugi
Wzruszyła pumy ciało, co tkwiło
W słońcu bez ruchu, jak konar długi,
Szoku pomrukiem się ożywiło.

40.
Dorota nadal w ciągłym jest ruchu,
Chce ogród cały plotką zarazić,
Do rysia leci o długim uchu,
Który po drzewach bez ładu łaził.

41.
Mówi mu zaraz skrzeczącym tonem
O tym, co stało się dziś w ogrodzie,
O mrówkojada sporze z bizonem,
Tych tak spokojnie zwykle na co dzień.

42.
A potem zaraz barwna Dorota
Zmierza czym prędzej prosto do słonia,
Do największego w ZOO nielota,
Który się trąbą drapał po skroniach.

43.
I znów kolejny raz to powtarza,
Co już mówiła innym zwierzętom,
A słoń zdumiony w piasku się tarza,
Aż z zadziwienia wzrosło mu tętno.

44.
Tyle już razy dzisiaj od rana
Plotkę Dorota rozpowszechniała,
Lecz nie zdążyła być u tukana,
Leci więc zaraz przejęta cała.

45.
I tak powiada: „Drogi tukanie,
Dziś się mrówkojad z bizonem spięli,
Nikt nie wie, co też się dalej stanie,
Mogą się kłócić aż do niedzieli.

46.
Tukan, jak inni, też zaskoczony
Kłapał swym wielce pokaźnym dziobem:
„Mrówkojad przecież razem z bizonem
Dotąd spokojnie tak żyli sobie”.

47.
Papugi jednak nie zadowala
To, że u tylu zwierząt już była,
Leci na wiatru łagodnych falach
Tam, gdzie uchatka się w wodzie skryła.

48.
Do kolejnego znowu zwierzęcia
Plotka złośliwa się przedostaje.
Lecz to nie koniec jest przedsięwzięcia,
Dorota wkrótce przed wężem staje.

49.
Wąż drzemał sobie w kłębek zwinięty,
Lecz gdy usłyszał słowa papugi,
Tak go zaskoczył fakt niepojęty,
Że rozprostował się wnet, jak długi.

50.
Przy końcu samym jest alfabetu
Litera, która „Z” się nazywa,
Więc niby pocisk wprost z pistoletu
Do zebry ptak ten pędem przybywa.

51.
I tak roznosi plotkę tę dalej
Psotna Dorota bez zahamowań,
Widać następne zwierzę w oddali,
Któremu raczej trudno się schować.

52.
Nic więc dziwnego, bo to żyrafa,
Najwyższa z wszystkich w całym ogrodzie,
Więc gdy tu obok ktoś prosto trafia,
Zawsze znajduje się na jej spodzie.

53.
Wzlecieć dość mocno w górę musiała
Nasza niesforna wielce papuga,
By się żyrafie plotka sprzedała,
A szyja jej jest naprawdę długa.

54.
Zadowolona z siebie Dorota,
Że zakończyła rajd po ogrodzie,
Teraz z radością skacze po płotach,
Nie zdarza plotka taka się co dzień.

55.
Tymczasem myślą wszystkie zwierzęta
I do wspólnego wniosku dochodzą,
Że w tej historii fałsz gdzieś się pęta,
Bo fakty z sobą się w niej nie godzą.

56.
Jak to możliwe, żeby mrówkojad
Z bizonem razem tak się kłócili,
Przecież wie każdy, że ich zagrody
Są w odległości co najmniej mili.

57.
Krzyczą więc razem wprost do Doroty:
„Powiedz nam prawdę, papugo miła,
Czyżbyś do kłamstwa pełna ochoty
Nas swoją plotką w błąd wprowadziła ?”.

58.
Widząc, że milczy ptak ten uparcie,
Nie chcąc się wcale przyznać do winy,
Szybko zwierzęta tuż po naradzie
Plotkę papudze też wymyśliły.

59.
I rozpuściły wieść tę fałszywą,
Że ta papuga tak strojna w pióra
Łysieć zaczyna, czasem tak bywa,
Że tylko goła zostanie skóra.

60.
Współczuli wszyscy wokół papudze:
„O, jak nam przykro, droga Doroto,
Że stracisz wszystkie pióra już wkrótce,
To, co cię zdobi, jak szczere złoto.

61.
Tak przestraszona tym przykrym faktem
Ze strachu cała trząść się zaczęła,
Pewnego ranka znikła gdzieś raptem,
Tak plotkarskiego kres nastał dzieła.

62.
A już na koniec znane przysłowie
Po te historii się pojawiło:
Nie czyń drugiemu tego, co tobie
Także z pewnością i nie jest miło,