1.
Dzisiaj bajką was uraczę
O maszynach budowlanych,
W roli głównej dwa spychacze,
Wielkie, jak żelazna ściany,

2.
Tam, gdzie tylko się zjawiły,
To spychały wszystko na bok,
Wielkie w sobie miały siły,
Odznaczały się też wagą.

3.
Każdy z nich był tak potężny,
Że maszyny inne przy nich
Wyglądały dosyć śmiesznie,
Jak karzełki w wersji mini.

4.
Gdy spychacze, jak tarany
Zaczynały swe działania,
Drżała ziemia pod nogami,
A las prawie im się kłaniał,

5.
Wyglądały, jak bliźniacy,
Bo podobni byli sobie,
Zawsze obok siebie w pracy
Poruszały się dostojnie.

6.
Mimo że rozmiary miały
Gigantyczne, jak atleci,
Śmiesznie dość się nazywały,
Ktoś mógł myśleć, że to dzieci.

7.
Jeden miał na imię Gucio.
Dla spychacza – pieszczotliwie,
Drugi się nazywał Lucio,
Też zabawnie, niewątpliwie.

8.
W całym parku maszynowym
Inne jeszcze są postacie,
Już za chwilę w zwrotkach nowych
Po kolei je poznacie.

9.
Pierwszy z brzegu żuraw Marek
Był wysoki niby wieża,
Z góry się przyglądał stale,
Kto tam w dole stał lub leżał,

10.
A poza tym bez narzekań
Jakiś ciężar wciąż podnosił,
Nikt nie musiał długo czekać
Ni specjalnie jego prosić.

11.
Ten następny w kolejności
To kołowy dźwig Jarema,
Takich okaząłych gości
Dzisiaj już za dużo nie ma.

12.
Kół miał chyba ze dwanaście,
Brał ładunków całe tony,
Które wozić umiał właśnie
Na swym haku zawieszone.

13.
Był też koparka Misia,
Którą każdy się zachwycał,
Gdy jeździła nie od dzisiaj
Na błyszczących gąsienicach.

14.
W porównaniu ze spychaczem
Była to koparka mała,
Ale miała ciężką pracę.
Gdy głęboki rów kopała.

15.
Wśród nich też się znajdowała
Betoniarka dosyć gruba,
Więc z powodu swego ciała
Wciąż wołali na nią „Buba”.

16.
Ciało to nie było dla niej
Utrudnieniem, czy przeszkodą,
Bo kręciła nieustannie
Beton lekko i z ochotą.

17.
Wśród nich kręcił się dokoła
W stałym ruchu manewrowym
Pewien Stach o czterech kołach,
Który wózkiem był widłowym.

18.
W lewo, w prawo, w tył, do przodu
Wszędzie skręcał Stach z ochotą,
Mógł tak jeździć już od wschodu
Przez piach suchy lub przez błoto.

19.
Była też maszyna żwawa,
Która w górach, czy w dolinach
Ziemi masy wieźć umiała.
To wywrotka Celestyna.

20.
Raz ją piachem wypełniali,
By go wiozła na swym grzbiecie,
Potem zrzucać go kazali
W miejscu, w którym wy nie wiecie.

21.
Wśród pokaźnej tej gromadki
Jeszcze był drogowy walec,
Który lubił teren gładki,
Więc go wyrównywał wcale.

22.
I ubijał, i naciskał,
By się razem zwarły piachy,
Walec, który miażdżył wszystko,
O imieniu Eustachy.

23.
Zanim jakaś z maszyn mogła
Zwykle zacząć swoją pracę,
To musiały przygotować
Każdy teren dwa spychacze.

24.
Lucio z Guciem bez litości
Rozpychały wciąż na boki
Piachy, ziemi nierówności,
Trawy i kamienne bloki.

25.
Przy tym bardzo się lubiły
W swych czynnościach popisywać,
Wszędzie mocno się chwaliły,
Jaka wielka jest w ich siła.

26.
Przestrzegały ich maszyny,
By przestały wciąż tak szaleć,
Bo się może z tej przyczyny
Dobrze to nie skończyć wcale.

27.
Żuraw Marek, dźwig Jarema,
Z nimi Buba oraz Misia
Ich popisów wiecznych temat
Poruszały nie od dzisiaj,

28.
Ale Gucio razem z Luciem
Słuchać wcale ich nie chciały,
W tych popisach różnych uciech
Zawsze wiele znajdowały.

29.
Również Stach wraz z Celestyną,
Także walec Eustachy
To widzieli z kwaśną miną,
Z niepokojem i przestrachem.

30.
Gucio z Luciem się chwaliły,
Jak to wszystko robią dobrze,
Tyl w sobie miały siły,
Że im skała się nie oprze.

31.
Głuche były na wołania
I przestrogi innych maszyn,
Nic ich wstrzymać nie jest w stanie,
Nic też wcale nie przestraszy.

32.
Z dumą każdy basem wzdychał,
Że są wieczne, niezniszczalne,
Nie myślały, że ich pycha
Skutki może mieć fatalne.

33.
Dnia pewnego piasek drobny
Wkręcił się w ich twarde tryby,
Dwaj mocarze tak niezłomni
Stali, jak zakuci w dyby.

34.
Dać nie mogli ani kroku
Przez ziarenka uwięzieni,
Nieruchomo stali z boku,
Nic nie byli w stanie zmienić.

35.
Taki wniosek stąd wypływa,
Że niech najpierw myśli głowa,
Bo i z każdym też tak bywa,
Kto umiaru nie zachowa.