Zdziwiłem się wielce,
Bo też obok leżał
Jakiś list w butelce.
Mą przeszyła głowę
Myśl, jak ostrze noży:
„Czy też mi wypada
Taki list otworzyć ?”.
Może on i nie jest
Do niczego zdatny,
A może to cenny
Tajny list prywatny ?
Ale coraz większa
Zżera mnie ciekawość,
Myślę: „Nie zaszkodzi
Pójść sobie na całość”.
Żeby jednak listu
Poznać treść nieznaną,
Muszę najpierw rozbić
Tę butelkę szklaną.
To nie takie proste,
Dorośli i dzieci,
Przecież wtedy mógłbym
Plażę szkłem zaśmiecić.
Mógłbym się narazić
Wszyscy moi drodzy,
Gdyby mnie pod lupę
Wzięli ekolodzy.
Niezrażony jednak

Takim zagrożeniem,
Rozbiłem butelkę
Przygodnym kamieniem.
Chwytam list łapczywie
I co widzę w treści ?
Jakieś hieroglify
Kartka kryje w treści.
Nagle hieroglify
Fruną prosto w górę,
Tworząc sześciokątną,
Czerwonawą chmurę.
Z niej się wprost wyłania
Postać Alladyna,
Który zagniewany
Taki tekst zaczyna:
„Tu sobie drzemałem
Od dwunastu wieków,
A tyś mnie obudził,
Przeklęty człowieku.
Już się do mnie zbliża,
Chcąc zacząć duszenie,
Lecz nagle kres miało
Senne me marzenia,
Nich morał z tej bajki
W gronie będzie przysłów:
Nie czytajmy lepiej
Żadnych cudzych listów.