1.
Gdy wędrujesz w leśnych kniejach,
Spotkać możesz Bartłomieja.
Zaraz się pytanie rodzi:
„Kim on jest i skąd pochodzi ?”

2.
Już wyjaśniam, moi mili,
W jednej go przedstawię chwili,
Typ to chytry i przebiegły,
Niepokorny, nieuległy.

3.
Rude futro, długa kita,
Nie potrzeba dalej pytać,
Bo z pewnością jest to przecież
Najzwyklejszy lis na świecie.

4.
Był to drobny złodziejaszek,
Co miał słabość do apaszek,
Gdy ją tylko ktoś założył,
Długo sobie z nią nie pożył.

5.
Stał Bartłomiej skryty w krzaku
Nastawiony do ataku,
Na ofiarę swoją czyhał,
Zdarł apaszkę i w las czmychał.

6.
Kiedyś pewna dumna łania,
Która modne ma ubrania,
Szła w apaszce w barwne wzorce
I spieszyła się na koncert.

7.
Były dzika to występy,
Który w leśne wszedł ostępy,
By dla gości na polanie
Wykonywać swe chrumkanie.

8.
W gąszczu czekał już Bartłomiej,
Cicho się przybliżył do niej,
Nagle wzbił się, jak ptak, w górę
I apaszkę zdjął pazurem.

9.
Łania cała była w szoku,
Z wielkim strachem w każdym oku,
A Bartłomiej z łupem w zębach
W jednej chwili znikł w ostępach.

10.
Innym razem stara sowa
Chciała w nocy pobalować,
Na prywatkę do sokoła
Szykowała się wesoła.

11.
Chciała też apaszkę włożyć,
Lecz ta spadła w dół po korze,
A Bartłomiej tylko czekał,
Schwycił łup swój i uciekał.

12.
Gdy śnieg przykrył leśne runo,
Bawić się zachciało kunom,
Jedna z nich ostrożna była
I apaszkę założyła.

13.
Owinęła dookoła
Szyję, by nie była goła,
By w zabawie w śnieżnej głębi
Gardła sobie nie przeziębić.

14.
Lis przyczaił się za drzewem,
Jako to zrobił ? Tego nie wiem,
Fakt, że z kuny dynamicznie
Zdjął apaszkę błyskawicznie.

15.
I znów pomknął w leśną głębię,
Tam, gdzie tuż przy dużym dębie
Gruba się piętrzyła kora,
To tu była lisia nora.

16.
A w tej norze, aż strach wierzyć,
Stos apaszek jest z kradzieży,
Tyle ich tam lis nazbierał,
Gdy je z szyj zwierzętom zdzierał.

17.
Chytry lis się w norze śmieje,
Że kolekcja mu pięknieje,
Gdy po nowym wciąż napadzie
Znów apaszkę jakąś kładzie.

18.
Ma kolekcję okazałą,
W niej apaszek jest niemało,
Wszystkie pięknie ubarwione,
Szkoda tylko, że kradzione.

19.
Gdy zginęły w lesie śniegi,
Lód strumieniom zwolnił brzegi,
Gdy mróz zdjął już twarde pęta,
Obudziły się zwierzęta.

20.
Wśród nich jeleń był barczysty,
Który lubił pisać listy,
Więc napisał list do wszystkich,
Zużył na to cztery listki.

21.
Wzywał w nim mieszkańców lasu,
By nie tracić dłużej czasu
I, gdy słońce rano wstanie,
Przyjść natychmiast na spotkanie.

22.
W lesie wielka jest polana,
Zbierzmy się więc wszyscy z rana
I uradźmy tam pod cisem,
Co też mamy począć z lisem.

23.
A nazajutrz punktualnie
Wszyscy przyszli solidarnie,
Licząc, że jest wciąż nadzieja
Na zwalczenie Bartłomieja.

24.
Uradzili, że już dzisiaj
Wezwą na rozprawę lisa
I wydadzą w jej wyniku
Sąd o lisie-rozbójniku.

25.
Głównym sędzią był wybrany
Wszystkim w lesie dobrze znany
Niedźwiedź, który do tej pory
Wciąż rozstrzygał wszystkie spory.

26.
Więcej już nie trzeba wcale,
Trzeba tylko lisa znaleźć,
Tylko, jak wytropić w kniejach
Przebiegłego Bartłomieja ?

27.
Nagle pomysł ma łasica.
Który wszystkich wręcz zachwyca,
Proponuje, i ma rację,
Aby zrobić prowokację.

28.
Niech apaszkę ktoś założy,
Leśną ścieżką w niej podąży,
Tam na pewno lis w jej cieniach
Będzie czekał bez wątpienia.

29.
My zaś obok się skryjemy,
Gdy on przyjdzie, to wyjdziemy.
Wtedy razem w leśnych kniejach
Pochwycimy Bartłomieja.

30.
Zaraz zgłasza się ofiarna
Mała, lecz odważna sarna,
Jako że to sprawy ważkie,
Ja złożę tę apaszkę.

31.
Idzie sarna przystrojona,
Z dala duża i czerwona
Na jej szyi lśni apaszka,
Co lisiego zwabi ptaszka.

32.
Obok w krzakach przyczajone
Tkwią zwierzęta pokrzywdzone,
Co apaszki kiedyś miały,
Lecz się łupem lisa stały.

33.
Podstęp udał się wspaniale,
Nie przeczuwał lis ten wcale,
Że nim chwyci tę apaszkę,
Być przestanie złodziejaszkiem.

34.
Pochwycony przez zwierzęta,
Gruby sznur mu nogi spętał,
Więc w tę jego straszną porę
Musiał wskazać swoją norę.

35.
Wszyscy, jak na zawołanie,
Poszli tam, gdzie ma mieszkanie
Lis Bartłomiej nieuczciwy,
Chytry, sprytny i złośliwy.

36.
Weszły kuny do tej nory,
Nie widziały do tej pory,
By ktoś takie miał ilości
Apaszkowych wspaniałości.

37.
Cały ten zapasik spory
Wynosiły prosto z nory,
A zwierzęta radość miały,
Bo apaszki odzyskały.

38.
Co się stało z Bartłomiejem ?
Przegryzł sznur i uciekł w knieje,
Tu na pewno nie powróci,
Bo przyjaźni ton zakłócił.

39.
Poznał smak tej gorzkiej lekcji
I pozostał bez kolekcji,
A nas ta historia uczy,
Że kradzione nie utuczy.