1.
Pewnej wiosce żył pan Czarek,
Który osiem miał koparek,
Siedem było identycznych,
Dużych, mocnych, sympatycznych.

2.
Każda z łyżką okazałą
W barwie żółtej była całą,
Lśniły w słońcu tak przyjaźnie,
Że się ludzie czuli raźniej.

3.
Ósma z nich najmniejsza była,
Szara farba ją pokryła,
Bo, gdy im nadano barwy,
To zabrakło żółtej farby.

4.
Małą miała też łyżeczkę,
Ziemi mogła wziąć troszeczkę,
Lecz nikt dobrze tak, jak ona
Wąskich rowów nie wykonał.

5.
Wszystkie jedną cechę miały,
Same sobą kierowały,
Gdy pan Czarek znak im dawał,
Każda sama dół kopała.

6.
Trzeba rzec tu niedowiarkom,
Którzy dziwią się koparkom,
Że, choć niby zwykłe, wiejskie,
Wszystkie były czarodziejskie.

7.
Grupa ich być razem chciała:
Siedem dużych i ta mała,
W czas upału, czy też słoty
Wspólne były ich roboty.

8.
Siedem żółtych, jedna szara,
Zawsze się lubiły starać,
By korzyści miał bez miary
Ich właściciel pan Cezary.

9.
Kiedy chciano kopać rowy,
Do pomocy był gotowy
I wysyłał wnet pan Czarek
Grupę ośmiu swych koparek,

10.
Bo na każde zawołanie,
Gdy stawiano im zadanie,
One zawsze bardzo chętnie
Wykonały to bezbłędnie.

11.
Dnia pewnego w porze wiosny
Sąsiad zjawił się zazdrosny,
Że w zagrodzie pana Czarka
Każda piękna jest koparka.

12.
Kiedy tylko na dzień cały
Wszystkie w pole wyjechały,
Sąsiad się zaczaił w krzakach,
Aby przygotować atak.

13.
Przemieszczały się gęsiego,
A na końcu sznura tego
Podążała, jak kuleczka
Mała, szara kopareczka.

14.
Sąsiad z krzaków się wyłonił,
Grubą linę mając w dłoni
I tą właśnie grubą liną
Kopareczkę w mig owinął.

15.
Wciągnął ją na ciężarówkę,
Przygniatając jakąś mrówkę,
Zgodnie ze swym podłym planem
Wnet odjechał gdzieś w nieznane.

16.
A tymczasem tamtych siedem
Ustawiło się szeregiem
I za siebie spoglądają,
Zatrwożone miny mają,

17.
Bo za nimi nie ma wcale
Tej, co ciało miała szare,
Towarzyszki od nich lżejszej,
Kopareczki tej najmniejszej

18.
I myślały: „Co się stało ?
Coś koparkę nam zabrało,
Może wpadła gdzieś do dziury ?
Napotkała jakieś mury ?

19.
Coś zdarzyło się za nami,
Za naszymi tuż plecami,
Nikt z nas nawet tu nie poczuł,
Że koparka znikła z oczu”.

20.
Sąsiad zaś zawistny, chciwy
Wiózł koparkę przez trakt krzywy,
Myślał, że mu to pomoże,
Gdy ją skryje w gęstym borze.

21.
Tam do pracy ją zapędzi,
Będzie kopać na uwięzi
I zarobi na wykopach
Może nawet worek złota.

22.
Próżne jednak te nadzieje,
Bo koparka weszła w knieje
I choć sąsiad się obrusza,
Ona wcale się nie rusza.

23.
Siedem żółtych tych koparek
Zwlekać już nie mogło wcale,
Pojechały na całego
Wprost do pana Cezarego.

24.
Mówią mu, co się zdarzyło,
Że im teraz nie jest miło,
Bo się w drodze zagapiły,
Kopareczki ślad zgubiły.

25.
Na to rzecz im pan Czarek,
By się nie martwiły wcale,
Bo nim słońce krągłe zajdzie,
On im zgubę tę odnajdzie.

26.
Dzisiaj rano o poranku,
Kiedy stał na swoim ganku,
Widział, jak się cicho skradał
Ktoś podobny do sąsiada.

27.
Przez ogrodzeń patrzył szparki
Tam, gdzie zwykle są koparki,
Pewnie względem kopareczki
Już obmyślał plan ucieczki.

28.
„Kiedy tuż za wami potem
W ciężarówce znikł za płotem,
Pomyślałem, że coś knuje
I nam szyki pokrzyżuje.

29.
Teraz tylko trzeba zbadać,
Jak natrafić na sąsiada
I pytanie zadać śmiało,
Gdzie nam skrył koparkę małą”.

30.
Gdy tak stali na podwórzu,
Widzą, a z oddali w kurzu
Jedzie sąsiad ciężarówką,
Wykrzykując brzydkie słówko.

31.
Był ze złości aż czerwony,
Wbiegł do domu, jak szalony,
Drzwi i okna pozamykał,
Nie chciał z nikim się spotykać,

32.
A koparek zaś gromada,
Brnąc po ciężarówki śladach
Doszła razem z panem Czarkiem
Tam, gdzie skrywał bór koparkę.

33.
Kopareczka szara, mała
Aż z radości zabrzęczała,
Że szczęśliwie się udało
Spotkać bliskich grupę całą.

34.
Wyszli szybko z leśnej głuszy,
By w powrotną drogę ruszyć
I o słońca już zachodzie
Razem byli w swej zagrodzie.

35.
Lecz koparki nie zasnęły,
Gdyż decyzję tę podjęły,
By, nim w ciemność nas noc złowi,
Dać nauczkę sąsiadowi.

36.
Wyłamały ogrodzenie,
Denerwując się szalenie
I sąsiada plac równiutki
Odmieniły w czasie krótkim.

37.
Pełno dołów tam wyryły,
Tworząc obok ziemi bryły,
Niech ma góry i doliny
Za haniebne swoje czyny.

38.
Tej historii końca pora,
Jeszcze tylko został morał:
Gdy się chytry chce wzbogacić,
To dwa razy na tym traci.