1.
Była sobie pewna hiena,
Co się zwała Honoratka,
Wtedy ją chwytała wena,
Gdy zjawiała się herbatka.

2.
Inne hieny polowały,
Aby zdobyć pożywienie,
Honoratka przez dzień cały
Wciąż czekała na natchnienie.

3.
Teraz padną tu te słowa,
Które wam powiedzieć muszę,
Że ta hiena nietypowa
Poetycką miała duszę.

4.
Kiedy tylko noc nastała,
Ojciec jej zwoływał wszystkich,
Hien się grupa więc zjawiała,
Tych jej dalszych i tych bliskich.

5.
On na imię miał Hilary,
Ale nie był to przypadek.
Bo w rodzinie w czasach dawnych
Pewien zwyczaj miał pradziadek.

6.
Chciał, by w przyszłych pokoleniach
Każdy po swych narodzinach
Dostał imię, co się w brzmieniu
Od litery „H” zaczyna.

7.
Była babcia więc Helenka,
Bardzo dobra i zaradna,
Co sierść miała, jak wełenka
I w ogóle była ładna.

8.
Dziadek za to był Henrykiem,
Trochę się unosił czasem,
Był nerwowym osobnikiem
I dość często mruczał basem.

9.
Mama był Henią zwana
I uczyła nas za młodu,
Jak urządzać polowania,
Aby nikt nie zginął z głodu.

10.
Brat Hiacyntem był nazwany,
Siostry imię – to Halina,
Trwał w rodzinie zwyczaj znany
Po kolejnych narodzinach.

11.
Gdy więc wszystkie ojciec zwołał,
By na nocne ruszyć łowy,
Każda była z hien gotowa
Do zdobyczy mięsnych nowych.

12.
Wszyscy, lecz nie Honoratka,
Ona inne miała myśli,
Aby była tu herbatka,
Co pozwala wiersze wyśnić.

13.
Żadna przecież z hien zębatych
Nie zawraca sobie głowy,
By poznawać smak herbaty,
Lepiej udać się na łowy.

14.
Umęczone nocną akcją
We dnie hieny sobie spały,
W cichym dołku pod akacją
Wszystkie tak odpoczywały.

15.
Mile głaskał ich po sierści
Miękkiej trawy dotyk gładki,
Lecz ten zwyczaj się nie mieścił
W głowie naszej Honoratki.

16.
Ona to na odwrót właśnie
Tryb swój życia prowadziła,
Wtedy, gdy rodzina zaśnie,
Ze snu rano się budziła.

17.
Chciała tworzyć nowe wiersze
I zadziwić nimi wszystkich,
Zdobyć też nagrody pierwsze
Na konkursach poetyckich.

18.
Lecz musiała się wysilać,
By natchnienia przemóc spadki,
Chyba że nastała chwila,
Gdzie czuć można smak herbatki.

19.
Wyruszyła więc w nieznane,
Zostawiając swą rodzinę,
Chciała bowiem z nowym ranem
W herbacianą wejść krainę.

20.
Szła tak sobie przez sawannę,
Aż jej lew zastąpił drogę:
„Widzę tutaj piękną pannę,
W czym jej teraz pomóc mogę ?”.

21.
Na to rzecze Honoratka:
„Lwie mój drogi, nie wiesz może,
Gdzie tu blisko jest herbatka,
Tylko ona mi pomoże.


22.
Chcę napisać wiersze znane,
Które każdy by cytował,
Gdy herbatki nie dostanę,
Nie wymyślę ani słowa”.

23.
Lew zamyślił się głęboko,
Bo chciał pomóc Honoratce,
Wstrząsnął grzywą, zmrużył oko,
Lecz nie słyszał o herbatce.

24.
Rzekł więc hienie zasmucony,
Że herbata mu nieznana,
Niech więc w dżungli idzie strony,
By jej szukać u pawiana.

25.
Poszła zatem Honoratka,
Tam, gdzie dżungla się zaczyna,
Wąską drogę widzi z rzadka,
A poza tym wkrąg gęstwina.

26.
Po tej walce z zaroślami
Mocno był wyczerpana,
Ostatnimi już siłami
Doszła wreszcie do pawiana.

27.
Tak, jak każda małpa inna,
Być nie lubił na uwięzi,
Postać jego giętka, zwinna
Przemykała po gałęzi.

28.
Kiedy dostrzegł z dala hienę,
Wstrzymał nagle dzikie harce,
Okazując swe zdziwienie,
Zbliżył się ku Honoratce


29.
I zapytał dość nieśmiało,
Czemu ją tak smutek zżera,
Czy coś złego jej się stało,
Że przez dżunglę się przedziera.

30.
Gdy usłyszał smutne słowa
Z ust poetki Honoraty,
Mocno się tym zafrasował,
Szukał jakiejś dobrej rady.

31.
„Skąd tu znaleźć ci herbatę ?
Nigdy w życiu jej nie piłem,
Czy to z siostrą, czy też z bratem
Zawsze wodą się raczyłem.

32.
Może na to cos poradzi
Słoń Mateusz dość wiekowy,
Jakiś sekret może zdradzić,
Znajdziesz go wśród drzew palmowych”.

33.
Poszła hiena więc ku palmom
Szukać słonia Mateusza,
Aż tu nagle przed nią stanął,
Trąbą i uszami ruszał.

34.
Hiena znów mu opowiada,
Że herbaty poszukuje,
Bez niej wiersz się nie układa
I pomysłów jej brakuje.

35.
Słoń zdumiony słów jej słucha,
To dla niego problem nowy,
Mimo tak dużego ucha
Nic nie słyszał do tej pory.

36.
„Może wie coś o herbacie
Tu żyjący długi pyton,
On zapewne ci doradzi,
Bo ma pamięć znakomitą”.

37.
Idzie hiena do pytona,
Który w gąszczu odpoczywa,
Staje przed nim pochylona
I w te słowa się odzywa:

38.
„Jestem tutaj w twojej stronie,
Bo herbatki poszukuję,
Powiedz, proszę, mój pytonie,
Czy ktoś mnie ją poczęstuje ?”.

39.
Na to pyton syczy szczerze,
Prężąc ciało łuskowate:
„Osobiście w to nie wierzę,
By ktoś w dżungli pił herbatę.

40.
Znam tu zwierząt wielką rzeszę
Fruwających i naziemnych,
Przyznam, że cię nie pocieszę,
Bo twój trud tu nadaremny”.

41.
Chociaż głód dokuczał hienie
I mniej coraz miała siły,
Na pustynne poszła ziemie,
Gdzie stworzenia inne były.

42.
Tak uparta i wytrwała
Mogła być jedynie ona,
O herbatkę więc pytała
I wielbłąda, i skorpiona.

43.
Nawet sęp, co hienę poznał,
Proponował wypić kawkę,
Lecz problemu nie rozwiązał,
Bo po kawce miała czkawkę.

44.
Aż tu nagle los z pomocą
Przyszedł nieoczekiwanie,
Przez pustynię ciemną nocą
Szło stworzenie jej nieznane.

45.
To stworzenie – to turystka,
Panda z Chin przywędrowała,
Z sobą, to rzecz oczywista,
Zapas herbat z sobą miała.

46.
Szybko panda z Honoratką
Kontakt wspólny nawiązały
I raczyły się herbatką,
Gdy w oazie czas spędzały.

47.
W Honoratce nowe siły
Twórczą wenę wywołały,
W głowie wiersze się tworzyły,
Tworząc wkrótce zbiór niemały.

48.
Pand przy niej ciągle trwała,
A że wzięła papier z domu,
Wiersze te zapisywała
I wysłała z telefonu.

49.
Dzięki temu Honoratka
Wkrótce sukces osiągnęła,
Jako już laureatka
Rozsławiła swoje dzieła.

50.
Gdy się o tym dowiedziała
Ta rodzinka jej hienowa,
Dużo mięs upolowała,
Aby sukces ten świętować.

51.
Tak myśl więc nam przychodzi,
Którą tu przedstawmy śmiało:
Każdy sukces może zrodzić
Tylko upór i wytrwałość.