1.
Raz mały Piotruś wyszedł z domu na ulicę,
Zobaczył kogoś, kto nie przypominał karła,
Ogromne zwierzę, co zwiedzało okolicę,
Czyli, po prostu, zwyczajnego dinozaura.

2.
Zadziwił Piotruś się ogromnie, widząc stwora,
Skąd tu dinozaur w takim miejscu mógł się znaleźć,
Przecież ich życia dawno przeminęła pora,
Więc już od wieków niewidziane były wcale.

3.
A tutaj nagle w prawie samym środku miasta
Olbrzymie cielsko się zjawiło z mgły odmętów
I przed Piotrusiem, jak ogromny mur, wyrasta
O wysokości chyba ponad pięciu metrów.

4.
Ponieważ Piotruś bardzo lubił dinozaury,
Wielkiego gada się w ogóle nie przestraszył,
Więc zadarł głowę i na palcach stanął cały,
I w wielkie oczy tego stwora śmiało patrzył.

5.
A ten dinozaur niesłychanie był łagodny
I żadnej krzywdy nie chciał zrobić on nikomu,
Lecz dla Piotrusia stał się nagle niewygodny,
Bo mu powiedział, że chce mieszkać w jego domu.

6.
I dodał jeszcze, że na imię ma Nikodem,
Nie jadał mięsa ani żadnych z drzewa listków,
Jedynie tylko lubił jeść kanapki z miodem,
Których ze trzysta mógł pochłonąć w swoim pysku.

7.
Polubił zaraz Piotruś tego Nikodema,
Lecz się zamyślił, jak tu znaleźć mu mieszkanie,
Przecież aż tyle miejsca w swoim domu nie ma,
By dostatecznie duże znaleźć tam posłanie.

8.
Skąd też jedzenia tyle zdobyć na raz zdoła ?
Chyba pasiekę całą musiał mieć by z miodem,
Żeby nakarmić tego olbrzymiego stwora,
A zjeść niemało przecież może ten Nikodem.

9.
Pomyślał Piotruś w jednej chwili o mieszkaniu,
W pamięci jego wielkość szybko sam obliczył
I postanowił po tym właśnie rachowaniu,
Że Nikodema ulokuje gdzieś w piwnicy.

10.
Tam bowiem jedno jest specjalne pomieszczenie,
To pusta w środku i rozmiarów sporych pralnia,
Można ją zająć, przecież nic tu się nie dzieje,
Dla dinozaura dobra będzie to sypialnia.

11.
A z kanapkami Piotruś też da sobie radę,
W ogrodzie swoim ma źródlaną, czystą wodę,
Będzie roznosił ją do chętnych przed obiadem,
By w zamian dostać moc kanapek z pysznym miodem.

12.
Tymczasem niebo już pokryło się gwiazdami,
Do snu nadeszła nieuchronnie wielka pora,
W głębokiej ciszy, by się skryć przed rodzicami,
Prowadzi Piotruś do piwnicy tego stwora.

13.
Niełatwo było jednak zmieścić Nikodema
We wnętrzu tej piwnicy przecież tak niemałej,
Ale dinozaur to niskiego wzrostu nie ma,
W pozycji musi spocząć dość niedoskonałej.

14.
„Wejdź głębiej, Nikodemie” – tak Piotruś mu rzecze,
Bo chcę za tobą zamknąć drzwi do tej piwnicy,
Wciska się dinozaur, aż nos go długi piecze,
Lecz na to, że się zmieści, to nie ma co liczyć.

15.
Zostawić więc musiał tak Piotruś Nikodema,
Że do połowy się w piwnicy tylko zmieścił,
A długi ogon w korytarzu cały leżał
I nim dinozaur przez sen całą noc szeleścił.

16.
Gdy nadszedł ranek, wszyscy siedli do śniadania,
Rodzice jego i Piotrusia brat Ksawery,
Mówili, że tej nocy zły czas był do spania,
Bo stale słyszeli z piwnicy dziwne szmery.

17.
A Piotruś nie mówił przy stole ani słowa,
Bo myślał o tym, co niedługo już się stanie,
Jak dla Nikodema kanapki przygotować,
Aby zapewnić mu bogate w miód śniadanie.

18.
Wybiega zaraz szybko Piotruś do ogrodu,
Dla niego to jest najważniejszy teraz temat,
Wziąć musi wodę, by mieć dużo chleba, miodu
I z nich kanapek zrobić stos dla Nikodema.

19.
Zaczerpnął wody tej źródlanej, krystalicznej
I dźwiga dzielnie na ulicę jej trzy wiadra,
Namawia ludzi, by jej wzięli, jak najliczniej,
A w zamian za to mu dla stwora dali jadła.

20.
Przez parę godzin Piotruś tę rozdawał wodę,
Zgromadził przez to sporo miodu oraz chleba,
Tymczasem bardzo niecierpliwił się Nikodem,
Że już dwunasta, a śniadania jeszcze nie ma.

21.
Mruczał zgłodniały i chciał wyjść gdzieś z tej piwnicy,
Lecz był za duży, by wydostać się z niej przodem,
A przecież na to już od paru godzin liczył,
Że ujrzy wielki stos kanapek trzystu z miodem.

22.
Nikodem nocy tej nie bardzo też się wyspał,
Bo tam w piwnicy było przecież mu za ciasno,
Z noclegu tego więc praktycznie nie skorzystał,
Bo się nie dało choćby trochę dłużej zasnąć.

23.
Więc się dinozaur zdenerwował takim stanem
I z całej siły się w piwnicy wyprostował,
Po chwili wszystkie ściany były popękane,
A z dachu pozostała już tylko połowa.

24.
Rodzice przerażeni biegną na podwórze,
A tam ogromny ten dinozaur sobie stoi,
W dodatku cały zanurzony w pyłu chmurze,
Jak rycerz w starodawnej, zakurzonej zbroi.

25.
Ten pył wydobył się z uszkodzonego domu,
Który naruszył wielką siłą swą Nikodem,
Każdy z sąsiedztwa chętnie by rodzicom pomógł,
Lecz wszyscy nie chcą z takim zmierzyć się potworem.

26.
Wezwali zatem straż pożarną i policję,
Już samochodów sznur mknie zewsząd na sygnale,
Lecz dinozaur zawsze świetną ma kondycję,
Więc i Nikodem nie bał się nikogo wcale.

27.
Napięcie wzrasta, z jednej strony sam Nikodem,
A z drugiej cała armia różnych ratowników,
Piotruś zaś myśli, stojąc sobie tuż za płotem,
Jak dinozaura wyrwać z rąk tych napastników.

28.
I nagle Piotruś duże swe otwiera oczy,
Wokoło szuka choćby śladu Nikodema,
Lecz zamiast niego promień słońca w okno wkroczył,
A dinozaura tu po prostu wcale nie ma.

29.
Zrozumiał Piotruś, że to wszystko się zdarzyło
W ciemności nocy, która Ziemię nam przykrywa,
Że tylko snem jedynie dość ciekawym było,
Bo tylko we śnie dziś dinozaur może bywać.

30.
Za oknem dzień pogodny w słońcu już się budzi
I doskonała znów się zapowiada aura,
A Piotruś myśli, przy tym się troszeczkę smuci:
„Kiedy znów we śnie spotkam mego dinozaura ?”.