1.
Posłuchajcie opowieści
O delfinie Izydorze,
Który, jak głosiły wieści,
Lubił często zmieniać morze.

2.
Pływał sobie na głębinach,
Gdzie są rafy koralowe,
Wieloryba i rekina
Widział tam niejedną głowę.

3.
Namawiały go tuńczyki:
„Izydorze, spocznij nieco,
Nie bądź stale taki dziki,
Jak te kaczki, co w dal lecą.

4.
Przystań tutaj choć na chwilę,
Chcemy z tobą pogawędzić,
My tematów mamy tyle,
A ty stale gdzieś chcesz pędzić”.

5.
Zaś Izydor tym tuńczykom
Nie powiedział ani słowa,
Bo wbrew swoim przeciwnikom
Bardzo lubił podróżować.

6.
Raz na Morzu był Czerwonym,
Potem nagle zmieniał zdanie,
Aby, pędząc, jak szalony,
Znaleźć się na oceanie.

7.
To Ocean Atlantycki
Celem jego był wyprawy,
Gdzie oglądał tak mu bliski
Ten podwodny świat ciekawy.

8.
Potem nagle znów zawrócił
I przez Basen Somalijski
W nowe się głębiny rzucił,
To Ocean był Indyjski.

9.
Przez Arabskie płynął Morze,
Gdzie Seszele i Kajmany,
Spotkał wiele wodnych stworzeń
Tych mu znanych i nieznanych.

10.
Minął wszystkie chińskie morza,
Płynąc dalej ku północy,
Coraz śmielej naprzód zdążał
Tam, gdzie biegun się roztoczył.

11.
Ostrzegali go znajomi,
Przed północną tą wyprawą:
„Taki rajd wśród zimnych toni
Nie jest wcale łatwą sprawą”.

12.
Doradzały mu rekiny:
„Lepiej nie płyń gdzieś w nieznane,
Bliższe są nam te głębiny
Niż w lód wody pozmieniane”.

13.
Rzekła mu wielorybica:
„Słuchaj słów mych, Izydorze,
Niech cię północ nie zachwyca,
Bo tam zimne każde morze.

14.
Dla delfina ciepłe wody,
To normalna jest codzienność,
Lecz północne twarde lody
Niosą dużą nieprzyjemność.”

15.
Lecz Izydor zlekceważył
Wszystkie takie ostrzeżenia,
Bez wahania się odważył
Zdobyć nowe doświadczenia.

16.
Płynął szybko, jak w pogoni,
Wodę pruł, jak szabli klinga,
Dotarł, sunąc wzdłuż Japonii
Tam, gdzie Morze jest Beringa.

17.
Potem przez Czukockie Morze
I przez Wschodniosyberyjskie
Przedarł się, choć czuł się gorzej,
Gdyż mu marzło ciało śliskie.

18.
Trudno było też uniknąć
Wiatru mroźnych, złych powiewów,
Nie mógł do nich więc przywyknąć,
Gdy na Morzu był Łaptiewów.

19.
Na nic zdały się usilne,
Coraz słabsze ruchy dziarskie,
Sztywne miał arterie żylne,
Gdy na Morze wpłynął Karskie.

20.
Mimo coraz gorszej zimy
Delfin był nieustraszony,
Dotarł wreszcie prawie sztywny
W Morza Arktycznego strony.

21.
Tam też znalazł krę ogromną,
Resztką sił się wdrapał na nią,
Zaczął tracić już przytomność,
Mrozu poddał się działaniom.

22.
Gdy tak leżał nieruchomo,
Sztywny niby kłoda drewna,
Przepływała przypadkowo
Obok szara foka pewna.

23.
Głowę swoją ponad wodę
Wystawiła z ciekawości
I dostrzega dziwną kłodę,
Która zwykle tu nie gości.

24.
Inne foki zawołała,
Wnet zebrały się dość liczne
Lśniące, gładkie, focze ciała,
Stwory miłe, sympatyczne.

25.
Wszystkie mówią ze zdziwieniem:
„Co to tutaj na krze leży ?
Cóż za dziwne to stworzenie ?
Skąd ten ktoś aż tu przybieżył ?

26.
Na to rzecze foka stara
Z wielkiej wiedzy wokół słynna:
„Wiem już, kogo mróz ukarał,
Toż to ciało jest delfina !

27.
Kiedyś ktoś mi opowiadał,
Że chciał przybyć w świat polarny
Pewien delfin gdzieś ze świata,
Co jest Izydorem zwany.

28.
Pewni to jest jego ciało,
Zesztywniałe i zmrożone,
Śniegu na nim się zebrała
Spora warstwa wraz ze szronem.

29.
Nie czas jednak na rozmowy,
Nie pomogą żadne słowa,
Trzeba rady, tęgiej głowy,
Jak delfina odratować.

30.
Chociaż nasza grupa focza
Jest dość liczna i uczynna,
Do pomocy też ochocza,
Lecz nam obca medycyna.

31.
Musi podjąć tu działania
Ktoś, kto wiedzę ma lekarską
I do pracy bez wahania
Zaraz się zabierze dziarsko”.

32.
Podsłuchały słowa foki
Trzy potężne grube morsy,
Toczą swoje tłuste boki,
Prężąc wybujałe torsy.

33.
Doradzają, by niedźwiedzia
Wezwać choćby na godzinę,
On by zaraz dobrze widział,
Co tu zrobić z tym delfinem.

34.
Przyleciały albatrosy,
Krzyczą, że najwyższa pora,
By odeprzeć mrozu ciosy
I ratować Izydora.

35.
Przyszły także renifery,
Mówią, wyciągając szyje:
„Dajmy ryby my ze cztery,
To Izydor nam odżyje”.

36.
Na to foka „Błąd ogromny,
Ryba tutaj sił nie doda,
Przecież delfin nieprzytomny
I bezwładny jest, jak kłoda”.

37.
Przyczołgały się narwale,
Patrzą tylko i czekają,
Chyba już nie myślą wcale,
Bo pomysłów też nie mają.

38.
Stała grupa zwierząt cała,
Na ratunek chcąc się rzucić,
Lecz poglądy wymieniała,
Jak do życia go przywrócić.

39.
Upłynęły dwie godziny,
Wciąż pomysłu brakowało,
Jak z okowów srogiej zimy
Izydora wyrwać ciało.

40.
Wtem się rozległ odgłos kroków,
Zwierz nadchodził to mocarny,
Właśnie przybył tu gdzieś z boku
Biały niedźwiedź, ten polarny.

41.
Mówi: ”Róbcie, co wam każę,
Bo metody znam skuteczne,
Przecież zwą mnie tu lekarzem,
Czuć możecie się bezpiecznie.

42.
Izydora ożywimy,
Kiedy każdy mocno chuchnie,
Ciepłą parę z ust puścimy,
Która niby chmura buchnie.

43.
Jej ładunek ten niemały
Z wszystkich naszych ust czeluści
Spowoduje, że lód cały
Na delfinie się rozpuści”.

44.
Gdy chuchnęli wszyscy razem,
Ciepła fala w dół spłynęła,
Mogli już za pierwszym razem
Widzieć efekt swego dzieła.

45.
Delfin w jednej chwili ożył,
Kiedy lód się na nim skruszył,
Ciemne oczy swe otworzył
I ogonem też poruszył.

46.
A za chwilę wszystkie foki
W wodzie zwinne, choć beznogie,
Uchwyciły go za boki,
By w powrotną ruszył drogę.

47.
Tak cudownie ocalony
Przed tym, co dać może zima,
Mógł powrócić w swoje strony,
Gdzie jest już łagodny klimat.

48.
Z tej przygody Izydora
Wniosek taki się wyłania,
Niech nam w każdych życia porach
Takiej prawdy nie przesłania:

49.
Kiedy serca są gorące
I życzliwość mieszka w duszy,
Chociaż przeszkód są tysiące.
Lód najtwardszy można skruszyć.