1.
Był raz sobie bóbr Gerwazy,
Który z tego w lesie słynął,
Że nie raz i nie dwa razy
Podróżował Pendolino.

2.
Często nocą się wymykał
Z miejsca, gdzie są bobrów tamy
I na tydzień nagle znikał,
Aby zwiedzić świat nieznany.

3.
Był na pozór tak, jak inne,
Najzupełniej zwykłym bobrem,
Choć spojrzenie miał niewinne,
Lecz nawyki niezbyt dobre.

4.
Kiedy tylko w drogę ruszał
Nieznanymi mu szlakami,
Choć go wcale nikt nie zmuszał,
Zawsze jeździł pociągami.

5.
Wśród pociągów był bez skazy
Pendolino z długim dziobem,
Postanowił więc Gerwazy:
„W nim to będę jeździł sobie”.

6.
Superszybki, bez przedziałów,
Z mięciutkimi fotelami,
Inne jeżdżą tak pomału,
A on w kołach ma dynamit.

7.
W oknach prędko przemykają:
Lasy, domy, małe stacje,
Dla tych, co pęd uwielbiają
To niemałe są atrakcje.

8.
Bóbr Gerwazy też był ciekaw,
Jak smakuje podróż taka,
Często z lasu też uciekał,
Zamiast się z tamami zmagać.

9.
Tutaj nam to wiedzieć trzeba,
Że Gerwazy – chytra głowa,
Wcale się kontroli nie bał
Bez biletu podróżował.

10.
Inne bobry już poznały
Gerwazego złe oblicze,
Wcale się nie zachwycały
Takim bobrem – gapowiczem.

11.
A on zamiast wciąż budować
Z bali tamy i żerenie,
Wolał sobie podróżować
W zimy, wiosny i jesienie.

12.
Dnia pewnego znów wyruszył
Doświadczenia zdobyć nowe,
Wyszedł szybko z leśnej głuszy
Wprost do stacji kolejowej.

13.
Ledwie doszedł, gdzie perony,
A tu lekko, jak ptak, wpłynął
Tak przez bobra uwielbiony,
Wymarzony Pendolino.

14.
Ludzi było tam niemało,
Zaraz się zaczęli tłoczyć,
Lecz Gerwazy skrył swe ciało,
Aby się nie rzucać w oczy.

15.
Miał swój sposób już sprawdzony,
By ominąć konduktora,
Wpełznąć niezauważony
I z kontrolą się uporać.

16.
A już potem wiedział dobrze:
Zamieszania będzie wiele,
Wtedy swoje bobrze ciało
Skryje zgrabnie pod fotelem.

17.
W taki sposób więc przebędzie
Kilometrów setek tyle,
Nikt go prosić tu nie będzie,
Aby swój pokazać bilet.

18.
Tak już robił wiele razy
I wciąż mu się udawało,
Nigdy nikt nie zauważył,
Że jest w tłoku bobra ciało.

19.
Jedna była tylko wada
Tych podróży pod fotelem,
Tam cień światła tylko wpada,
Nie obejrzy się zbyt wiele.

20.
A do tego jeszcze przecież
Jest atrakcji innych szereg:
Miękki fotel, co nie gniecie,
Pyszna kawa i wafelek.

21.
Brak fotela, to nie problem,
Bo to strata niezbyt wielka,
Lecz dla tego, kto jest bobrem,
Szkoda byłoby wafelka.

22.
Trzeba więc się raz odważyć
I wysiłku włożyć wiele,
Myśli zatem wciąż Gerwazy:
Jak tu zdobyć ten wafelek ?

23.
Gdyby sobie kupił bilet,
Mógłby zjeść wafelek śmiało,
Teraz ma kłopotu tyle,
Bo coś zjeść by się przydało.

24.
Pierwszy raz mu się zdarzyło,
Żeby w czasie tych podróży
Głód go złapał z wielką siłą,
Spod fotela go wykurzył.

25.
Wyszedł bóbr więc na korytarz,
Stanął między fotelami
I nieśmiało wokół pyta:
„Kto ma torbę z wafelkami ?”

26.
Gdy podróżni usłyszeli
Gerwazego głosu brzmienie,
Wszyscy, jak kij, zesztywnieli
Z trwogi, strachu, z przerażenia:

27.
„Co to przyszło w naszą stronę
Z długą sierścią i z zębami,
Z płaskim, jakby stół, ogonem
I stanęło między nami ?”

28.
Pierwsza się opamiętała
Pewna dama w biodrach spora
I krzyknęła, bladnąc cała:
„Trzeba wezwać konduktora !”.

29.
Pan konduktor już po chwili
Przyszedł, słysząc krzyk tej damy,
Stanął, sapnął, kark pochylił:
„Kogo tu w pociągu mamy ?”.

30.
W jego długiej dość karierze
Pierwszy raz się traf ten zdarzył,
By w pociągu widzieć zwierzę
Takie, jak ten bóbr Gerwazy.

31.
Bóbr nie czekał ni minuty
I na konduktora zerka,
Mówi, jakby był przytruty:
„Proszę pana, chcę wafelka”.

32.
Szybko nerwy opanował
Pan konduktor w jedną chwilę
I do bobra rzekła w te słowa:
„Proszę mi pokazać bilet”.

33.
Na to bóbr opuścił oczy
I wyciągnął lekko łapę:
„Nie ma po co rozmów toczyć,
Podróżuję tu na gapę”.

34.
A konduktor spokój stracił,
Krzyknął, jakby był w złym stanie:
„Kto za bilet nie zapłacił,
Ten wafelka nie dostanie !”

35.
Bóbr się bardzo zafrasował,
Spojrzał wzrokiem pełnym skruchy,
Może ktoś by podarował
Wafelkowe choć okruchy.

36.
A konduktor aż się krztusi,
Głos podnosi nie bez racji:
„Kto biletu nie ma, musi
Na następnej wysiąść stacji”.

37.
Potem do swej wypowiedzi
Dodał słów dość gorzkich parę:
„Ten kto bez biletu jeździ,
Musi jeszcze płacić karę”.

38.
Teraz ma Gerwazy problem:
Bez pociągu, bez wafelka,
To są fakty niezbyt dobre,
A tu jeszcze kara wielka.

39.
Zaczął się Gerwazy krzywić,
Martwić, trwożyć się i smucić,
Gdzie tu można się pożywić ?
Czym do lasu ma powrócić ?

40.
Gdy tak pędził Pendolino,
Stał konduktor – strażnik dobra,
Nagle mu do głowy wpłynął
Pomysł, jak ukarać bobra.

41.
Konduktora w jednej chwili
Ogarnęła litość wielka,
Ku podłodze się pochylił,
Gerwazemu dał wafelka.

42.
Rzekł mu jeszcze dość niewiele,
Lecz to były smutne słowa:
„Brak biletu i wafelek
Trzeba będzie odpracować.

43.
Skoro lubisz podróżować
Tym wspaniałym Pendolino,
Będziesz co dzień się zajmować
Na podłodze wykładziną.

44.
Każdy okruch i papierek
Musi być z niej usunięty,
Masz tu szczotek cały szereg,
Szmatki oraz inne sprzęty.

45.
Na nic bobra tłumaczenia
I błagania tu się zdały,
Musiał biedak bez wytchnienia
Zginać kark przez miesiąc cały.

46.
Ta historia – to przestrogi,
Niech na przyszłość wszystkich uczy,
Że ma kłamstwo krótkie nogi,
A kradzione nie utuczy.